Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 41 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Liryka: analiza zimy /wiersz/*
Wysłano dnia 15-02-2004 o godz. 07:00:00
Autor: joaxii
nie pamiętam dokąd biegną tory
kolein na śnieżnozimnym czole
gdzieś z tyłu majaczy chorobliwie smutne dziecko
skulone w szafie wśród fatałaszków matki
wszystkich głupców
tory zawsze biegną nawet przez stacyjki
gonią czas nim stopi lodowiec w głowie
próbujesz wcisnąć klin w stężałą zwrotnicę warg
zatrzymać pociąg do pożegnań rozpuścić lód
a nie radzisz sobie z łyżeczką cukru w kawie
nie wykoleję się ulepię bałwana by z czcią
patrzeć prosto w odbicie moich oczu
z których nie da się nawet rozpalić ognia
z nas dwojga on ma w sobie więcej ciepła
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: analiza zimy /wiersz/* przez Maria T.F. dnia 15-02-2004 o godz. 08:30:00 | Bardzo, bardzo piękny wiersz. Dla mnie na gwiazdki czerwone, ale Szanowny Redaktorre :) ŁS zaraz pocznie krzyczeć - ARGUMENTY !. A ja nie umiem tak przekonywująco jak liderzy komentarzy. Ja wiem, tylko że to dobry iwersz, bo tak czuję (o teraz mi się dostanie, co to za argument).
Pozdrawiam Autorkę i klikam na "5" |
Re: analiza zimy /wiersz/* przez Lukasz_Stadnicki dnia 15-02-2004 o godz. 10:17:00 http://www.portalliteracki.pl | | Z konkretnych uwag. Wers o klinie nie pasuje do torowej sceneriii, niezrozumiałe jest nagłe przeniesienie uwagi z czoła na wargi, nie wiadomo czym na czole są stacje, niejasny jest moment przeniesienia torowiska z czoła w sferę innych odniesień. Mam wrażenie, że złożenie i alegorii lodowych i pociągowych w jednym wierszu to za durzo i że one się nie najlepiej dopełniają, biegnąc swoimi torami, każdy w swoją stronę. Metafory pociągow i lodowe nie są same w sobie świeże i podejmując je autor staje z zasady na przegranej pozycji. Tu autorce mimo pewnych niedoskonałości udało się podać, przynajmniej metaforykę pociągową, w sposób dosyć świeży, niezależnie od jawiących się wątpliwości. To duży plus i to świadczy dla mnienie tyle o tym wiersz, co o ogólnych zdolnościach autorki. O nieradzeniu sobie z łyżeczką to chyba najlepszy wers znakomicie komponujący się z wcześniejszymi wersami. Rodzi się tu nagły kontrast: codzienny element rzeczywistości, prosta czynność - przeciwstawione nagle całej wydumanej alegoryczności, można zapomnieć o ewentualnej sztuczności wcześniejszych dumań i potraktować je jako doskonały i świadomy zabieg artysty, który gra konwencją. Do tego nagle zarysowuje się jakaś konkretność liryczengo bohatera. Znowu można rzec, że wierszyków nad szklanką kawy czy herbaty jest multum, al wydaje się, że nagłość i kunszt wprowadzenia takiej perspektywy zasługują mna pochwałę. Najsłabsza jest dla mnie ostatnia strofa. Pomysł z bałwanem jako alter ego jest może zbyt prosty, chociaż nie wiem. Irytują mnie jednak "oczy, z których nie da się nawet rozpalić ognia". To jest wyjątkowo niezgrabne stylistycznie i nie pasuje do tekstu. Jeśli już się upierać to raczej może "krzesanie ognia" - to już bardziej by pasowało do oczu. Bo trudno mi wyobrazić sobie płonące i skwierczące w ogniu gałki oczne - jest to obrazek horrorzasty i w tym kontekście komiczny, chociaż cel obrazu wydaje się jasno wynikać z wcześniejszych rozważań i do nich pasować. Reasumując: to nie bardzo dobry wiersz, to dobry wiersz i z wyraźnym błędem, który wartałoby jakoś poprawić w kolejnym wydaniu. No i to wiersz, który mimo niedoskonałości się wyróżnia. |
Re: analiza zimy /wiersz/* przez Maria T.F. dnia 15-02-2004 o godz. 10:42:41 | Wiedzialam, wiedzialam, że to się stanie :))))
I tak jestes kochany łukaszu, ze nie rozebrałes tego wiersza tak do końca, że cos mu tam jeszcze zostawiłes, taki mały listek figowy, aby mógł co nieco zasłonić swego wstydu :)
"Są rozprawy o wierszach, które zdradzają tak wybitnego krytyka, że w jego blasku autor nawet najlepiej ocenianych wierszy wygląda jak barwinek w cieniu." - tak napisał Jan Twardowski i kurcze, chyba miał trochę racyji :)
Pozdrawiam pracowitego juz od wczesnych godzin niedzielnych mojego Ulubionego Krytyka Strony ( a niech tam będzie, że sie podlizuję)
Maria |
Re: analiza zimy /wiersz/* przez joaxii dnia 16-02-2004 o godz. 13:30:45 | Nienawidzę tego robić, ale trudno. Albo ja mam chorą wyobraźnię (ale chyba nie, bo sporo osób właściwie odbiera ten i inne moje wiersze), albo niektórzy z Państwa (ciekawe, że zazwyczaj mężczyźni) mają jej za mało. Dlatego mimo wszystko spróbuję wytłumaczyć o co chodziło autorowi, przynajmniej w zakresie zarzutów, jakie Pan stawia. Od czego by tu zacząć?...
Może tak: czym robotnicy torowi rozkuwali zamarznięte zwrotnice? Narzędziem w kształcie klina, z tego co wiem. Jeżeli założymy, że tory to zmarszczki na czole, stacje (przerwy w biegu) to momenty rozpogodzenia. Bałwan ma dwa znaczenia w języku polskim: oczywiste, oraz to drugie: idol, fałszywy bożek. Z tego, co wiem, węglem można rozpalić ogień, wykrzesać - raczej nie. Peel ma oczy jak węgle, tyle, że nie ma z nich pożytku, nie dają ciepła.
Metaforyka ta nie miałaby żadnego sensu jako całość, gdyby nie połączyć zimy z pociagiem. Na tym połączeniu opiera się cały zamysł. Nie dałoby się pociągnać żadnej z metafor (pociag, zima) osobno. Jezeli chodzi o połączenie ust i czoła: przyglądał się Pan kiedyś twarzy leżącej "do góry nogami"? Można chyba uznać, że są zakłóceniem na pionowo biegnących torach, może zwrotnicą. Poza tym wiersz nie musi idealnie odzwierciedlać rzeczywistości, metafory mogą się przenikać, przechodzić z tematu na temat. Przynajmniej tak mi się wydaje. Być może jestem w błędzie.
I to by było na tyle. Za wszystko serdecznie przepraszam, ale naprawdę nie mogłam się powstrzymać.
Pozdrawiam serdecznie, j. |
Re: analiza zimy /wiersz/* przez Lukasz_Stadnicki dnia 16-02-2004 o godz. 14:45:07 http://www.portalliteracki.pl | No i ja bardzo dziękuję. Węgle bałwankowe zatem rozumiem, chociaż upieram się, że brzmi to strasznie nieporadnie, bo jednak są tu oczy, a węgliki w dalszej perspektywie. To jednak przełykam. Sama koncepcja z oczami bardzo mi się w tej bałwaniej perspektywie węglików podoba.
Początek łączenia torów i zimy jest jeszcze kiepski, teraz zauważyłem - "śnieżnozimny" - to nieco tautologiczne, bo śnieg zwykle jest zimny. To słowo ewidentnie do zmiany.
I jeszcze to:
"tory zawsze biegną nawet przez stacyjki" - tory zwykle biegną przez stacyjki a nie nawet, chyba, że chodzi o bieh jako szybki chodzenie, ale tory raczej nie biegają ;)))
Co do bałwana i jego dwu znaczeń to rzecz jest oczywista i wyjaśnień nie wymaga.
Co do klinów to wracam do mego zarzutu: gdzie czoło gdzie wargi, tory biegną przez czoło. Jakoś ten obraz do mnie nie przemawia, hcociaż cieszy mnie że jest tak świadomie i precyzyjnie zaplanowany.
Ogólnie jestem na plus. Zachęcam jednak do do zarzucenia poglądu, że mężczyźnie nie rozumieją Pani poezji. Może wśród przyjaciół i znajomych ma Pani więcej kobiet i stąd ten pogląd. Może kobiety nie majątakiej potrzeby rozumienia. Ale to wszystko jeszcze nie znaczy, że "rozumieją". Możliwe, że mam za mało wyobraźni, ale możliwe również, że autor często nie ma dosyć wyobraźni, żeby uszanować nie tylko siebie i swoje pomysły, ale także czytelnika. Z ciekawością czekam na kolejne teksty. Pozdrawiam. |
Re: analiza zimy /wiersz/* przez joaxii dnia 16-02-2004 o godz. 16:10:24 | Panie Łukaszu!... I co ja teraz mam myśleć? czuję się prawdę mówiąc upokorzona faktem, że po moim poście gwiazdka zrobiła się jakby bardziej czerwona. Nie wiem jak działa ten system, ale mam nadzieję, że nie wyżebrałam sobie "awansu". Nie to było moim zamiarem.
Jezeli dokonałam powyższej wiwisekcji, to tylko po to, by udowodnić, że naprawdę niewiele (jeśli w ogóle) jest przypadkowości w tym tekscie. Nie musi się on wszystkim podobać, szczerze mówiąc zmartwiłoby mnie to. I naprawdę, proszę mi wierzyć, nie rozmawiam z Panem w celu uzyskania jakichkolwiek profitów. Mogłabym dalej tłumaczyć "śnieżnozimnego" i inne budzące watpliwości punkty, ale to chyba nie o to chodzi. Nie pretenduję do miana dobrej poetki, bo wiem, jak piszą dobrzy poeci. Daleko mi do nich i zdaję sobie z tego sprawę. Piszę, bo sprawia mi satysfakcję praca z tworzywem, jakim jest słowo. Może nie jest to zrozumiałe dla wszystkich, może mam babski punkt widzenia, nie dość konkretny i konsekwentny. Ale sama od siebie wymagam, by naprawdę długo drążyć jakiś wiersz, którego nie mogę zrozumieć, zanim uznam, że jest zły. Znacznie częściej po prostu uznaję, że jest nie dla mnie, że nie nie on jest niezrozumiały tylko ja go nie rozumiem. To zasadnicza różnica. Uważam, że tekst musi się "wpasować" w psychikę (w rozumieniu emocji, podświadomosci, wiedzy, inteligencji, osobowości) i dopiero wtedy mozna próbować go zrozumieć używając wszystkich tych elementów. Takie wiersze, według mnie, są najbardziej wartościowe.
Jeżeli zaś chodzi o podział na chłopców i dziewczynki - no cóż, nie ja pierwsza dokonałam tego spostrzeżenia (vide komentarze pod moim poprzednim wierszem). I chyba jednak większosć moich znajomych to mężczyźni...
Pozdrawiam, j. |
Re: analiza zimy /wiersz/* przez Anonimus dnia 16-02-2004 o godz. 17:19:51 | Przede wszystkim to, że w moim odczuciu - jednego z redaktorów strony, czyli osób które koniec końców o rozdziale i przydziale gwiazdek decydują, tekst nietylko broni się sam, ale jest także skutecznie broniony przez autorkę, która trafnie wskazała na ważne elementy konstrukcyjne i edowodniła, że w tym, co tu dobre nie ma przypadku. Oznacza to, że niezależnie od uwag jakie mam czuję się jednak pokonany i wydaje mi się, że mam prawo sugerować, że tekst jest dobry.
Oczywiście, że o to chodzi. Żeby się tłumaczyć, podszczypywać itd. I niech to będzie z pożytkiem dla rozmawiających i tych, którzy się przysłuchują. Bo jak pisać nie wiedząc jak ludzie odbierają teksty lub jak je odbierać mogą, jak pisać nic o nich nie wiedząc? Prawda?
Widzę pracę z tworzywem i dlatego pozwalam sobie na uwagi dosyć liczne. Czuję, że warto je mieć.
Ja nie wierzę we wpadowanie wpsychikę. Tzn. wierzę, ale to niewiele zmienia. Często wyśpiewuję peany na cześć tekstów, które w moją psychikę i wrażliwość nie trafiają, a jednak wiem, że są wartościowe a zawarte w nich refleksje oryginalne. Podpowiada mi to rozum, czasami wiedza, której zawsze za mało. I tą okrężną drogą tekst trafia w moją wrażliwość. A czasami coś bardzo do mnie przemawia, a wiem, że jest kija warte, zwłaszcza jako dzieło sztuki. Bywa i tak i to bywa często.
Nie pierwsza i nie ostatnia, ale czy to spostrzeżenie trafne - szczerze aątpię - to raczej taki wytrych dla tłumaczenia sobie zbyt prosto zjawisk bardziej skomplikowanych.
Dziąkuję za miłą rozmowę. |
|
|
Re: analiza zimy /wiersz/* przez Tyler69 dnia 15-02-2004 o godz. 10:03:43 | ja tu widzę kolejną przeróbkę metafory bruzd, kolein na czole, ckliwość związana z szafą, odwieczny motyw pociągów i torów kolejowych, które to rekwizyty autor(ka) przerabia z zauważalnym wysiłkiem. ogólnie zlepek odgrzanych kotleów i to mnie razi :- ))). ile razy można podziwiać takie lanszafciki??? Na minus.
Tyler69 |
|
|
Re: analiza zimy /wiersz/* przez Bazyl dnia 15-02-2004 o godz. 10:26:25 | | nie powiem lubie takie wierzsz ale zbyt czesto są one właśnie takie. |
|
|
Re: analiza zimy /wiersz/* przez hewka dnia 15-02-2004 o godz. 23:52:17 | | Bardzo dobry wiersz.Gratuluje gwiazdki.Zasluzona .Pozdrawiam :))E |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|