Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 46 gość(ci) i 3 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Epika: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA ***
Wysłano dnia 26-10-2004 o godz. 13:24:03
Autor: yarre
/hard porno-erotyk/
(skl)erotyk drugi
NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA
(wszelkie podobieństwo do któregokolwiek ze znanych malarzy jest raczej przypadkowe i chyba niezamierzone)
- Summertime, time, time… - zarzęziło sopranowo.
Eugeniusz wykrzywił twarz w grymasie niezadowolenia.
- Child the living's easy... - niedopite piwo przełożył do lewej ręki.
Ostentacyjnie przetkał sobie ucho wskazującym palcem prawej, a potem wycelował go w wokalistkę.
- Guilty! - wycedził. - Guilty! Nie usłyszała, konsekwentnie i z uporem mordując Gershwina. Prawie połykała przy tym mikrofon, trącana w pośladki gryfem gitary basowej, na której grał sobowtór Zbója Madeja. On również nie zareagował na słowa Eugeniusza. Podobną obojętność zachowali gitarzysta o hiphopowej twarzy i perkusista-anorektyk. Diaboliczny pianista, skoncentrowany na pieprzącym się nagłośnieniu, również niczego nie zauważył.
- Guilty! - powtórzył Eugeniusz, po czym wstał i ruszył do wyjścia rozlewając piwo z puszki.
Z obrzydzeniem spoglądając na mijanych nielicznych fanów jazzu, komunikował im wzrokiem: - Gówno się na tym znacie, Zenki niemyte!
Wstąpił na kręte schodki prowadzące z piwnicy na parter. Piwo szumiało mu w głowie, zachwiał się już na pierwszym stopniu i, łapiąc równowagę, pomógł sobie ręką. Mokre od piwa palce naznaczyły ścianę kilkoma ciemnymi śladami. Eugeniusz przystanął.
Chwilę błądził wzrokiem po przypadkowych układzie piwnych linii i plam, po czym cofnął się o krok, potem o dwa. Podrapał się w potylicę, westchnął, poślinił kciuk i zbliżył się do ściany. Kilkoma szybkimi, wprawnymi ruchami połączył wcześniejsze smugi, dodał też kilka nowych. Gdy skończył, znów się cofnął, spojrzał i uśmiech rozjaśnił mu twarz.
- Dobre! - mruknął. - Nazwałbym to, kurwa, "Sumertime z poderżniętym gardłem".
Zachichotał i ruszył dalej. Stąpał ciężko, przy akompaniamencie bulgoczącego w żołądku piwa, lecz jednocześnie lekko - był przecież artystą. Artystą malarzem.
Na początku był poród. Złotoryjski lekarz rzekł do mamusi przychodzącego właśnie na świat Eugeniusza:
- To chłopiec, szanowna pani! Chłopiec piękny jak malowanie.
Były to słowa prorocze, aczkolwiek nieprecyzyjne, należało bowiem stwierdzić, iż dziecko jest tak piękne, jak JEGO malowanie w latach późniejszych.
Na tytana pędzla Eugeniusz zapowiadał się od maleńkości. Mając zaledwie roczek, różowiutkim paluszkiem rozmazywał na stole grysik, który zastygał potem we frapujące kompozycje. Rodzina nie posiadała się z podziwu, a wśród mieszkańców Złotoryi rozeszła się fama, że w czynszówce przy Henryka Pobożnego dorasta geniusz sztuk plastycznych.
Chcąc mieć tego pewność, tatuś Eugeniusza zaprosił miejscowego sekretarza PZPR do spraw kultury, by asystował dziecięciu przy kolacji-happeningu. Genialne dziecko, choć niewiele zjadło, nie zawiodło oczekiwań. Bordowy krawat gościa pokryła gruba warstwa owsianych płatków inkrustowana musztardą, którą matka artysty zaserwowała do serdelków. Kiedy proces twórczy dobiegł kresu, Eugeniusza położono spać, a nad krawatem zebrało się konsylium. Pełne podziwu milczenie przerwał, zabierając głos, towarzysz z komitetu:
- No... W zeszłym roku byłem na szkoleniu w NRD i tam widziałem takie te... Takie podobne, ale nie pamiętam dokładnie...
Na dalszy ciąg analizy rodzice geniusza musieli zaczekać. Towarzysz do spraw kulturygmerał jednocześnie w zakamarkach swej powiatowo-partyjnej pamięci i w słoiku, z którego serdelkiem wybierał resztki musztardy. Nagle upuścił sztućce, gwałtownym gestem nakazał włączenie radia i to głośno. Nerwowo rozejrzał się dokoła i skinął na rodziców Eugeniusza. Kiedy prawie zetknęli się głowami nad stołem rzekł, ściszając głos do szeptu:
- Towarzysze, sprawa jest poważna! To, co gówniarz maluje jest jak cholera podobne do bohomazów z Zachodu. Zgnitych...
Rodziciele zdemaskowanego wroga ludu zamarli z przerażenia. Powiatowy dygnitarz z trudem przełknął ostatni kęs deficytowego serdelka, popił wystygłą herbatą i sięgnął do kieszeni po notes w czerwonej oprawie. Chwilę go kartkował.
- O! Mam! To są te... abstrakcje, rozumiecie towarzysze?
Potwierdzili, z trwogą patrząc, jak sekretarz, śliniąc palec, szuka jeszcze czegoś w enerdowskich notatkach. Niestety znalazł! Z hukiem zamknął notes i zerwał się zza stołu.
- Jezus Maria! - wycharczał i trwożnie się przeżegnał. - Sami Żydzi tak malują, sami Żydzi! Ten dzieciak zgubi siebie i was, rozumiecie towarzysze?
Towarzysze rozumieli. Był rok 1968.
W holu na parterze przystanął i zerknął w otwarte drzwi auli Domu Kultury. Miał ochotę splunąć, gdyż właśnie teraz powinien być tu jego wernisaż, ale nie! Po skandalu z portretami dyrektorka tchórzliwe wymówiła salę.
- No i co masz w zamian, co? Jakiegoś cymbała i grafomańskie pieprzenie - burknął pod nosem Eugeniusz.
Sala była prawie pusta. Kilkunastoosobowa publiczność brała przykład z dyrektorki Domu Kultury, która podsypiała na ławie pod oknem. Na końcu pomieszczenia stał stolik, a na nim, okolony nieładem rozrzuconych kartek, lichtarz z kopcącą świecą. W jej drżącym świetle jakiś niemłody facet wiercił się na krześle, pocił, nerwowo masował ucho i, jąkając się, czytał coś patetycznym głosem. Malarz wytrzeszczył oczy - twarz czytającego nie była mu obca, wręcz przeciwnie!
Kilka miesięcy temu Eugeniusz namiętnie zapałał do pękatej brunetki nudzącej się nad drinkiem w knajpie Związków Twórczych we Wrocławiu. Odmówiła, oświadczając, że tylko czeka na siostrę-skrzypaczkę i na żaden seks nie ma najmniejszej ochoty. Zwłaszcza z malarzem.
Zbulwersowany Eugeniusz zażądał wyjaśnień, więc wskazała palcem mężczyznę piszącego coś na serwetce. Krzywiąc się, oznajmiła, że dała mu się kiedyś poderwać, licząc na to, że pożycie seksualne z poetą okaże się czymś ekscytującym. Nie omyliła się. Polegało to jednakże na tym, że twórca ów usiłował kochać się z nią w kosodrzewinie, gdyż preferował seks tylko i wyłącznie w górskich plenerach.
Opowiadając o tym, brunetka nie pominęła najdrobniejszych szczegółów, a reasumując stwierdziła, że każdy artysta, literat to, czy plastyk, jest swego rodzaju zboczeńcem, ona zaś nie ma zamiaru ryzykować. Eugeniusz momentalnie znienawidził wszystkich poetów, a tego konkretnego w szczególności. Kiedy zorientował się więc, że zamiast wernisażu ma miejsce wieczór autorski jego wroga numer jeden - wpadł w furię.
- Pieprzony, kurwa, grafoman... - warknął pod nosem, a głośno ryknął - Nikt cię nie słucha, muflonie! Lepiej wyrecytuj im sonet do świstaków!
Dodałby coś jeszcze - miał na to ogromną ochotę - ale dostrzegł barczystego męża dyrektorki, który złowrogo zaciskając pięści, uniósł się z krzesła. Eugeniusz zrejterował. Wypadł na zewnątrz budynku, wskoczył na rower i pośpiesznie odjechał.
Idąc za partyjną radą, przerażona rodzina usiłowała zawczasu wyrwać dziecko z obcych klasowo szponów abstrakcjonizmu. Kiedy maluch rozmazywał na blacie mannę - dziadzio, endecko trzęsącym się palcem członka PAX, formował kaszkę w domki, kotki i równie realistyczne słoneczka. Widząc na ścianach dziecięce esy-floresy babcia, czym prędzej przerabiała je na choinki i sarenki.
Mamusia Eugeniusza natomiast, prowadzała chłopczyka nie na place zabaw, lecz budów socjalizmu. Często też pojawiała się z synkiem na wzgórzu, z którego przyglądali się krzątaninie w miejscowej fabryce filcu.
Kiedy tatuś Eugeniusza wracał z szychty w kopalni "Lena", na długie godziny zamykał się z pierworodnym w sanitariacie. Sadzał dzieciaka na sedesie i rozpoczynali lekturę. Zamiast jednak czytać o chrząszczu, co brzmi w trzcinie, indoktrynował synka batalistycznymi kossakami, zamiast zapoznawać dziecko z problemami słonia Trąbalskiego, zmuszał je do wertowania albumów Matejki. Mały Eugeniusz nie usłyszał też nigdy o Calineczce, stał się natomiast znawcą Gierymskiego, Grottgera i Brandta.
Pełna mobilizacja, upór i żelazna konsekwencja rodziny przyniosły w końcu pożądane owoce - abstrakcjonistyczne ciągoty wypleniono z młodego umysłu. Progi przedszkola dziecko przekroczyło jako malarz-realista. Jego martwe natury rysowane świecowymi kredkami zawsze wprawiały wychowawczynię w pełną podziwu euforię. Entuzjazmu tego nie podzielały sprzątaczki, regularnie zdrapujące twórczość dziecka z mebli i ścian.
Pierwszy wernisaż Eugeniusza miał miejsce już w podstawówce, a publiczność stanowiło zgromadzone w szkolnej toalecie grono pedagogiczne. Doszło do polaryzacji stanowisk: kontrowersyjny i bezpartyjny pan od rysunków, dostrzegając "realistyczne wstecznictwo", nalegał na wyrzucenie ucznia ze szkoły, natomiast dyrektor ekonomiczny proponował dyplom uznania dla małego twórcy. Stanęło, koniec końców, na obniżeniu stopnia z wychowania plastycznego, przy jednoczesnym podniesieniu oceny z zachowania, bowiem dzięki freskom Eugeniusza szkoła mogła zaoszczędzić na remoncie toalety.
Wyrwawszy się ze szponów małomiasteczkowej wegetacji kulturalnej, Eugeniusz co sił pędził do domu. S. to niewielka dziura, więc nie minęło wiele czasu, a minął ostatnie domki.
Okolica była jak żywcem wyjęta z landszaftu. Jelenie o połyskujących porożach kryły się w majaczących na horyzoncie zagajnikach, od których dzieliły pedałującego pofalowane połacie ziemi uprawnej klasy III zdobne w nostalgiczną szczecinę ściernisk. Z sielskiej monotonii krajobrazu gdzieniegdzie wybijała w górę kościelna wieża, tu i ówdzie ciurkał pretensjonalny strumyk. Czyste wiejskie powietrze i beztrosko gnieżdżące się w koronach drzew ptactwo dopełniały odpustowego wizerunku.
Tego wszystkiego malarz jednak nie widział. Jako zatwardziały abstrakcjonista, postrzegał rzeczywistość odmiennie, niż pierwszy z brzegu laik. Zresztą była już 21.27, księżyc skrył się za chmurami, panowały więc nieprzeniknione ciemności. Poza tym - jak to często w listopadzie - wczesny śnieg szczelnie opatulał okolicę. Nawet szmeru strumyków Eugeniusz nie słyszał, gdyż mróz skuł je lodem. Przy okazji zamarzły szamba i, wybijając, niepodzielnie i smrodliwie zapanowały w powietrzu, zadając kłam bujdom o świeżym wiejskim powietrzu.
We wrocławskim Liceum Plastycznym niczym się Eugeniusz nie wyróżniał, wszyscy tam mieli podobne i życiorysy, i inklinacje. Maturę zdał bez trudu, podobnie łatwo dostał się na ASP.
Uczelnię ukończył bardzo szybko - w połowie drugiego semestru skreślono go z listy studentów. Jako oficjalną przyczynę podano organizowanie w akademiku orgii z modelkami oraz alkoholowych libacji. Nie ujęła się za relegowanym ani uczelniana organizacja SZSP, ani komórka nielegalnego NZS. Dlaczego? Na rektorski konkurs z okazji 38 rocznicy powstania PZPR Eugeniusz wysłał bowiem portret Piłsudskiego.
Tak jawny brak politycznego wyczucia zraził do wyrzucanego kolegi działaczy z SZSP. W innych okolicznościach, z łezką w oku wspominając eugeniuszowe orgietki, stanęliby za malarzem jak mur. Jednak "sanacyjnego pacykarza" - tak mówili - bronić nie zamierzali.
Członkowie NZS wahali się przez jakiś czas, uznając konkursowego Marszałka za protest przeciw dyktaturze. Nie mogli jednak pogodzić się z tym, JAK Eugeniusz namalował Ziuka, co nie powinno dziwić, gdyż autor znajdował się wówczas pod przemożnym wpływem Picassa. Dziesiątki litrów wypitego z zagrożonym studentem alkoholu spowodowały, że przez moment zaistniała koncepcja napuszczenia na rektora ASP Radia Wolna Europa. Przypomniano sobie jednak, iż Picasso był członkiem Komunistycznej Partii Francji. To przesądziło - Eugeniusza relegowano z uczelni bez protestu z czyjejkolwiek strony.
Oparł rower o ścianę chałupy.
- Do budy! - ryknął na psa.
Przestraszony Matejko skomląc żałośnie i podzwaniając krowim łańcuchem, skrył się do koślawej rudery ozdobionej wielobarwnymi abstrakcjami.
Eugeniusz wszedł do chałupy udając się prosto do kuchni. Przepocony połkożuszek zrzucił na podłogę, wyjął piwo z lodówki, po czym zamknął ją soczystym kopniakiem.
Wprawdzie relegowanemu z uczelni na głowę nie padało, gdyż waletował w akademiku, to nie posiadał jednak żadnego źródła utrzymania. Usiłował trwać, spieniężając pejzaże na kiczowisku wrocławskiego rynku. Niestety, olejne jelonki Eugeniusza posiadały wprawdzie piękne, złote rogi, ale były idealnie proporcjonalne i sierść miały maści właściwej. Księżyc nie wyglądał jak z odpustu, lecz niczym z nieba zdjęty, a krajobrazy malował artysta z idealnym wyczuciem perspektywy, nie zapominając o światłocieniach. Jednym słowem - nie mógł liczyć na zarobek. Obrazy takie nie trafiały w gusta klientów, jacy zaglądali na Rynek, a ci, którzy potrafiliby docenić kunszt Eugeniusza, bywali tylko w galeriach, gdzie on z kolei wstępu nie miał.
Pewnie umarłby z głodu, gdyby nie pewien okradziony przez taksówkarza Holender, który snuł się po Rynku. Van Tiegelen z miejsca docenił maestrię młodego Polaka. Przedstawił się jako marchand z Enschede i, nie dając młodzieńcowi dojść do słowa, roztoczył przed nim perspektywy wystaw w ojczyźnie Rembrandta. Eugeniusz nie zastanawiał się ani sekundy i tak rozpoczął się wyrzuconego z ASP studenta triumfalny pochód przez Niderlandy.
Brylował tam prawie trzynaście miesięcy, wystaw miał jedenaście, wernisaży pięć. Po roku na aukcji w Rotterdamie udało się Van Tiegelenowi drogo sprzedać wszystkie abstrakcje Polaka, mimo iż żadna nie miała tytułu, a może właśnie dlatego. Eugeniusz zarobił masę pieniędzy i odkupił od stryja dom na wsi pod Wrocławiem, w okolicach S.
Nie minął tydzień od transakcji, a artysta został bez grosza przy duszy. Chcąc pomnożyć kapitał, zainwestował (za plecami Van Tiegelena) w pornograficzny przemysł filmowy. Niestety, już kręcąc pierwsze dzieło, z iście ułańską fantazją w głównej roli damskiej obsadził pokojówkę-nimfomankę z Pałacu Królewskiego. Film skonfiskowano, długi pozostały.
By wyjść z nich, Eugeniusz zapożyczył się u amsterdamskiej triady i nie był w stanie zwrócić pieniędzy. Poszedł więc va banque i zaoferował szefowi gangu, anulującą zadłużenie noc z miejscową królową, którą rzekomo znał z wernisaży. Naiwny Chińczyk poszedł na to, a gdy okazało się, że propozycja malarza to bujda - wpadł w furię. Eugeniusz musiał czym prędzej uciekać do Polski udając rumuńskiego Roma deportowanego nad Wisłę.
Trzask zamykanej lodówki spłoszył drzemiącą na stole Akwafortę. Kocica uciekła do sieni, malarz podążył za nią i zapalił papierosa. Rozkoszując się dymem i rozgrzewającym chłodem "Piasta", lustrował sień bacznym okiem gospodarza. Podłoga złowieszczo się wybrzuszała, ze ścian zwisały girlandy łuszczącej się farby, a grzyb na ścianie formował się w kubistyczne freski. Eugeniusz przyglądał im się z uwagą, czując wręcz fizycznie, jak bardzo go artystycznie inspirują.
Życie Eugeniusza po powrocie z Holandii bardziej przypominało dolę Modiglianiego, niż Rubensa - zatonął w długach i tanim alkoholu. Kolega malarz z tej samej wsi, pośpieszył z pomocą: "Maluj, Gieniu, portrety! Odkujesz się i wrócisz sobie potem do abstrakcji."
Eugeniusz posłuchał, a kolega nastręczył mu klientów, żądnych portretów swoich żon, córek i kochanek. Zrazu, wychowani na Makuszyńskim, klienci nie ufali malarzowi. Wytłumaczył im jednak, że swoje napięcie seksualne rozładowuje nie w łóżku, ale stosując artystyczne środki ekspresji. Wyjaśnił też, że od czasu fascynacji "Kobietą" Picassa skłonny jest uprawiać seks tylko i wyłącznie z kimś jej podobnym. Przecież żadna z waszych pań - skłamał perfidnie - nie wygląda po picassowsku, więc spokojna głowa. Klienci dali się przekonać.
Miauczenie Akwaforty przebudziło Eugeniusza z zadumy. Popijając z puszki, skierował się na strych, gdzie miał pracownię.
Wszedłszy do niej, zapalił światło i doczłapał do sztalug stojących dokładnie na środku izby. Spojrzał na blejtram, podniósł z podłogi paletę. Koniuszek pędzla na kilka sekund wsadził sobie do ust - w pracowni było zimno. Z obrzydzeniem przyjrzał się naszkicowanej na płótnie kobiecej postaci - wydała mu się zbyt uduchowiona.
- Nie! - zaśmiał się. - Coś ty tutaj, Eugenio, nasmarował? Nie, nie tak! Kurwa, to jednak kurwa i nie ma sensu robić z niej zakonnicy!
Zdecydowanym ruchem zdjął oprawione płótno ze sztalug, z kąta za kominem wyciągnął inny blejtram, czysty. U szczytu sztalug zatknął zdjęcie kobiety o wulgarnej, zużytej urodzie. W niczym nie przypominała odrzuconego szkicu.
- No to lecim - uśmiechnął się, nakładając na pędzel prezerwatywę i z furią zabrał się do malowania.
Nazajutrz po sprzedaniu pierwszego portretu do pracowni Eugeniusza wpadł jak burza miejscowy sołtys. Rycząc jak ranny lew, spoliczkował malarza. Okazało się, iż o ile sportretowana siostra grubego furiata w garniturze i gumofilcach nadal jest dziewicą, to portret wbrew przeciwnie, a konkretnie - zaszedł w ciążę.
Na miejscu przestępstwa (modelka była nieletnia, a obraz jeszcze młodszy) zjawiła się policja, a zaraz po niej biegli: ginekolog i wezwany z wrocławskiej ASP profesor. Naukowiec stwierdził, że w ciąży portretu niczego dziwnego nie widzi, ponieważ Eugeniusz zawsze bardzo kochał swoją sztukę, stąd na uczelni zwano go narcystą malarzem. Logiczne zatem - wyjaśnił biegły z ASP - iż podczas procesu twórczego dojść musiało do zapłodnienia dzieła przez zaangażowanego uczuciowo twórcę. Policjant zagroził sprawcy aresztem, ginekolog zalecił antykoncepcję, a profesor zaordynował powrót do abstrakcjonizmu. Tak na wszelki wypadek.
Następnego dnia, zaraz po mszy, zjawił się u Eugeniusza miejscowy proboszcz, przyprowadzając swoją gospodynię. Wystraszony malarz zwierzył się duchownemu, ostrzegając przed możliwą pozamałżeńską ciążą portretu. Proboszcz przezornie nakazał zerknąć w kalendarzyk pozującej dostarczony przez ministranta. Sprawdzono dane i Eugeniusz przystąpił do pracy. Niestety, mimo iż był to niepłodny dzień gospodyni, jej portret bezczelnie zaciążył. Raz jeszcze okazało się, iż od rosyjskiej tym różni się ruletka watykańska, że kiedy się w niej trafi, to liczba ludności się zwiększa, a nie zmniejsza. Policji tym razem nie wzywano, skończyło się na kilkuset zdrowaśkach pokuty.
Portretując żonę lokalnego lidera LPR, Eugeniusz domieszał do farb garść rozpuszczonych globulek Patentex-Oval. Nic nie pomogło. Na szczęście polityk uznał nienarodzone za swoje i skandalu nie było. Inna rzecz, że, wzorem poprzedników, również odmówił zapłaty, strasząc na wszelki wypadek sądem i alimentami.
Wielogodzinne wcieranie pokruszonych pigułek antykoncepcyjnych w płótno nie zapobiegło ciąży portretu kuzynki komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej. Podobnie rzecz się miała, kiedy, nakładając na palce krążki domaciczne, usiłował Eugeniusz zarobić na chleb, malując córkę gminnego minibarona SLD. Zagruntowanie płótna pastą plemnikobójczą również nie przyniosło rezultatu i portret siedemdziesięciosześcioletniej matki burmistrza stolicy sąsiedniego powiatu zaciążył bez pardonu. Z uwagi na wiek portretowanej oraz to, iż ciąża była wielokrotna - sprawę zatuszowano.
Skandal wybuchł dopiero, gdy mimo naklejenia na blejtramie antykoncepcyjnego plastra, również i konterfekt właścicielki największej kurzej farmy w gminie zaszedł w ciążę. Jak na aktywną członkinię "Samoobrony" przystało, sportretowana zorganizowała wiec, na którym mieszkańcy wsi, krztusząc się dymem z palonych opon, dowiedzieli się prawdy. Kuriozalna sława Eugeniusza rozeszła się na trzy okoliczne powiaty oraz jedną gminę leżącą po drugiej stronie autostrady A-4 i stracił klientów.
Bacznie zerkając na zdjęcie, portretował wrocławską dziwkę, sfotografowaną przed tygodniem na Gwarnej. Malując ją, liczył na to, że wreszcie znajdzie sposób na unikanie portretowych ciąż, a gdyby nie, to modelka jako osoba zawodowo uprawiająca seks, spontanicznie zdecyduje się na portretową aborcję.
Eugeniusz tym razem postawił wszystko na jedną kartę i musiało się udać! Zagruntował płótno plemnikobójczą, na bukowej ramie nakleił plaster antykoncepcyjny, a farby na palecie aż pieniły się od globulek. Spomiędzy gruzełków płótna mrugały do malarza drobinki pigułek i spirale antykoncepcyjne. Skrępowany prezerwatywą pędzel ślizgał się nieco, ale malarz zaciskał na nim palce odziane w krążki domaciczne i, pełen nadziei, pracował bez ustanku. Przerywał tylko po to, by zrobić kilka przysiadów dla rozgrzewki, co jakiś czas gimnastykował też skostniałe nadgarstki. Tuż przed świtem zbiegł do kuchni po piwo, zaledwie drugie tej nocy.
Ochrypłe unisono koguta sąsiadów obwieściło początek nowego dnia i koniec zmagań twórcy z tworzywem. Eugeniusz upuścił paletę na podłogę, a pędzel odrzucił za siebie. Akwaforta, zwyczajowo asystująca mu przy pracy, jęknęła boleśnie trafiona. Artysta nie zwrócił na to uwagi. Cofnął się o trzy kroki, spojrzał na dzieło i uniósł obie ręce w górę krzycząc:
- Banzai!
Słaniając się na nogach, poczłapał do izby, w której miał sypialnię. Komornik zarekwirował meble, więc malarz lec mógł tylko na stosie karimat. Nakrył się kocem i zasnął snem artysty, mrucząc przez sen coś o filistrach niszczących prawdziwe, abstrakcyjne malarstwo.
Spał do wieczora. Obudziło go zimno - zapomniał napalić w piecu, przez co zmarzł okrutnie. Kuląc się, wstał i podreptał do kuchni. Akwaforcie wyraźnie nie spodobał się soczysty kopniak i - jak kazała tradycja - uciekła do sieni, dzięki czemu Eugeniusz mógł piwo wypić w samotności. Zaparzoną chwilę potem kawę wysiorbał błyskawicznie, mimo iż prawie wrzała w kubku. Z pustym naczyniem w zmarzniętej dłoni przesiedział z kwadrans, nic nie robiąc. Wahał się - z jednej strony jak najszybciej chciał ujrzeć namalowany nocą obraz, z drugiej zaś obawiał się najgorszego.
- Raz kozie, kurwa, śmierć! - zdecydował w końcu i ruszył na piętro.
Kiedy już się znalazł w pracowni, rzucił strwożonym okiem na prawie suchy portret. Konterfekt był banalnie realistyczny, nie dało się w nim dostrzec najmniejszego nawet śladu artystycznego pazura Eugeniusza. Zupełnie o tym nie myśląc, gorączkowo lustrował brzuch namalowanej kobiety. Sprawdzał też, czy nie napuchły jej dłonie... czy nie zmatowiały włosy... Szukał i nie znajdował... Serce biło mu coraz szybciej... Nie mogąc uwierzyć w szczęście, które było tuż tuż, wbijał wzrok w portret. Wreszcie odetchnął z ulgą i wykrzyknął:
- Nie zaszłaś, moja ty kurwuniu najukochańsza, nie zaszłaś!!!
Był z siebie tak dumny, że doszedł do wniosku, iż "Eu" na początku imienia ma zupełnie zbędne. Choć szczęście go obezwładniało, znalazł siły, by uczcić sukces po swojemu - abstrakcją bez tytułu. Wyjął zza komina kolejny blejtram, a ukończony portret zdjął ze sztalug.
- Gdzie go tu, kurwa, dać?
Ze ściany tuż koło okna sterczał gwóźdź. Eugeniusz podbiegł, zawiesił na nim obraz i wrócił do sztalug. Zanim na dziewiczym płótnie rozpoczął szkic, zerknął na portret.
- A co ty mi tu tak krzywo wisisz, co? - spytał z uśmiechem i podszedł, by poprawić.
Przekręcił obraz nieco w lewo - nic to nie dało, potem w prawo - z identycznym skutkiem.
- Płasko masz mi tu wisieć, a nie tak, kurweńko moja... Jakaś cegiełka cię w dupeczkę uwiera ?
Zajrzał za obraz - ściana była równiuteńka.
- Co jest? - nie rozumiał, w czym rzecz.
Nie zdejmując obrazu z gwoździa, odchylił go nieco i spojrzał na rewers. Zbladł. Zanim zemdlał, zdążył wyszeptać:
- Po... Po... Pozamacziczna...
Opowiadanie to dedykuję pewnemu malarzowi o imieniu Eugeniusz. Nie jest on wprawdzie pierwowzorem bohatera opowieści, lecz odegrał, mimo iż to mężczyzna, rolę mojej muzy. Gdyby nie wątpił, że napiszę, nie napisałbym.
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: 'NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/' przez Des_Grieux dnia 26-10-2004 o godz. 13:59:40 | No! Czekałem na publikację niecierpliwie. Duzo mam do powiedzenia, ale się chwilowo wstrzymuję, żeby nie było, iż przyjaciela chwalę. Zero kolesiowania, właczyłem sobie opcję "OBIEKTYWIZM". I przy włączonej tej opcji bardzo, bardzo mi "lezy" takie pisanie. Wrócę tu, gdy się komentare pojawią. Coś pochwalę, coś pewnie zganię. Ale już w tej chwili sygnalizuję - opowiadanie wyborne, Yarre szczytujący:)
Kłaniam się z gębą rozanieloną |
Re: 'NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/' przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:16:29 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | Tylko nie szczytujący, tylko nie szczytujący, łotrze, żaluzju poniał) No to skoros się zapowiedział, to czekam na konkrety. Nie daj Boze, zebym sie nie doczekał. |
|
|
Re: 'NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/' przez Katalina dnia 26-10-2004 o godz. 14:09:26 http://zostanę muzą. tylko poważne oferty. | Podobnie jak Des obiektywnie i chłodno mówię: dla mnie jedno z najlepszych opowiadań Yarre'a (tylko literówki niech poprawi jakby przyszło co do czego ewentualnie). Aczkolwiek ciekawam, co na to Eugeniusz Balbą;) Może Mia zapyta:)
Gratulacje Jarek, cieszę się, żeś w formie.
|
Re: 'NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/' przez mia dnia 26-10-2004 o godz. 23:04:20 | No pytałam, pytałam. Szczery zachwyt i jeszcze bardziej szczery śmiech. :)))))))). Jestem rozwalona i tylko mi za blade te gwiazdy przy tym cudeńku.
Yarruś - a jesteś pewien że taka jedna to spała??:))))))
ściskam i czytam znowu:) |
Re: 'NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/' przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:21:23 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | Mirka:) Czy ja wiem czy spała? Nie było mnie tam przeciez:) Poza tym u mnie jest "podsypiała" a to zupełnie co innego:) Bardziej teraz serio - przyznam, że (o czym wiesz doskonale) ze konsultowałem opowiadanie z moją męską muzą i bez jej (jego) zgody żadnych odniesień (wiadomo jakich ) nie byłoby, a i samo imie bohatera uległoby zmianie, qwięc skoro muza (muz) zastrzeżeń nie ma, tym bardziej się cieszę. Inna rzecz, ze jesli porónasz moje pytania w kwestiach malarskich do tego, co "przeszło" w tekście finalnym - to od razu widzisz, ile wyciąłem:) Ale chyba słusznie, bo zbyt wyszłoby naszpikowane, tak se myślę.
do kogos innego:
Jeśli ktoś inny to przeczyta, to nadmieniam, iż muza (muz) maluje doskonale, o czym przekonałem sie oglądając okruchy tego w sieci. Pozostaję pod wielkim wrażenieniem conajmniej kilku prac. |
Re: 'NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/' przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:24:31 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | Hm... czy jedno z najlepszych to nie wiem, ale kłocic się przez wrodzony mi takt nie zamierzam:) Co do formy, to zapewniam, zem nie jest babka wielkanocna)
A teraz do rzeczy: ranyboskie! gdzie te literóki??? Tyle razy psiakrew to cholerstwo czytałem(((( niemożliwe( znaczy slepne. Nie jest to w kazdym razie - zapewniam- efekt niechlujstwa czy braku szacunku dla czytelnika(( Dmenecja? sam nie znaju. Ide szukac w takim razie. |
|
|
Re: 'NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/' przez Greta dnia 26-10-2004 o godz. 14:24:32 | Genialne.Genialne.Genialne!
Greta
P.S (Eu)genialne. |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez nomis dnia 26-10-2004 o godz. 15:17:36 | "Jelenie o połyskujących porożach kryły się w majaczących na horyzoncie zagajnikach"
Yarre, przyjmij pokłon .-))
City Blu City Balbu róls forewa! |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:30:46 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | Balbą rulez!:)
pokłon przyjęty i odwzajemniony:)
W kwestii jeleni: musiały sie pojawić w zastepstwie tych, które mieliśmy wiesz gdzie i kiedy "zahodowac":). Pytanie konkretne:
Ten fragment z leleniami itp az do końca opisu i stwierdzenia, że było ciemno. Ktoś mi powiedział, ze jest zbędny i niepotrzbeny, tymczasem ja upieram się, ze potrzebny. Co o tym myślisz? |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez madamin dnia 26-10-2004 o godz. 16:18:43 http://Obecnie wyłączona. | Ech, zazdrość zżera. Cholera.
Nic, kurka, nie powiem na razie.
Wydrukuję i przetrawię wieczorem.
Pozdr
Marek |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:32:11 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | Niech cholera nie zżera:) Nie daj się zreć, tylko pisz swoje). Miłego trawienia. |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez madamin dnia 28-10-2004 o godz. 15:10:27 http://Obecnie wyłączona. | No, przeczytałem i wreszcie mogę coś konkretnego napisać.
Po przetrawieniu.
I tu problem - bo włąściwie nie ma co napisać.
Kawałek jest po prostu świetny i tyle.
Lepszy od "Zbynia", do którego Autor nawiązuje.
Pierwsza scena wydała mi się lekko niepasująca do reszty - tak przy pierwszym czytaniu takie wrażenie powstało, ale gdy wróciłem do tekstu to nie znajduję uzasadnienia dla tego wrażenia.
Zarzut, że za długie uważam za kompletną bzdurę. Ale to niestety jest problem publikacji dłuższych kawałków PROZY w F.
Nie uważam też, żeby skonkretyzowanie Wrocławia w opowiadaniu pozbawiało opowiadania unuwersalności.
W końcu, niewątpliwie, i tak rzecz dzieje się w Polsce (i trochę za granicą). Więc czyżby fakt, że rzecz dzieje się w konkretnym kraju nie pozbawiała tekstu uniwersalności, ale umieszczenie go w konkretnym mieście - tak?
Pozdrawiam i idę robić swoje, choć cholerka akurat nie mogę pisać i dlatego mnie zżera :(
Pozdrawiam,
Marek
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez madamin dnia 28-10-2004 o godz. 15:19:16 http://Obecnie wyłączona. | Był poeta, był malarz.
Teraz czas na ...
pana co w kocioł wali (w orkiestrze)?
cymbalistę ?
puzonistę ?
a może cała orkietrę dętą (pod balkonem)?
Już wiem! Następny będzie o tej pani co "Sumertime...".
I jej związkach z perkusistą.
:-D)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Marek |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 28-10-2004 o godz. 15:31:36 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | dzięki za efekty procesu trawienia:) Co do dalszej drogi:), to pierwotnie miała być mowa i tzw. artystach, ale raczej będzie o wymierającym gatunku tzw. inteligencji. Zdradzić moge póki co, ze będzie i skrzypaczka (jako reprezentant sfer muzycznych). Ale to za długi czas dopiero. Związek osób z jednego opowiadania z bohaterem kolejnego jest jednak inny, niz proponowany przez ciebie schemat. W pierwszym o Eug. nie było ani słowa, a tu nawiązuje się do Zb. I raczej tak to bedzie, choc nie w każdym przypadku. Ostatnie nie będzie jednak spotkaniem wszystkich do kupy, bo to juz byłoby zbyt naciagane, Zresztą wszystko może się zmienic i nie wiadomo co i kiedy) Póki co sa szkice szkiców. |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez madamin dnia 29-10-2004 o godz. 09:19:46 http://Obecnie wyłączona. | Ja schematu nie proponuję. Wcale nie uważam, żeby w takim zbiorku relacje między bohaterami powinny podlegać jakiemuś schematowi.
Natomiast rozgrywanie ich w kolejnych opowiadaniach, nagłe przywołanie pohatera z poprzedniego opowiadanka a nawet wytłumaczenie jakiejś sytuacji z wcześniejszego opowiadanka (ujawienie nowych faktów, okolliczności) które zupełnie zmienią wymowę tego wcześniejszego opowiadanka - to ciekawa zabawa z uważnym Czytelnikiem.
Tak mi do głowy rankiem przyszło, może nieskładnie się wysławiam...
Pozdrawiam,
Marek |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Anonimus dnia 29-10-2004 o godz. 11:27:59 | Skłądnie składnie, tak sobie myslę, choc te o poranku) sugestię o możliwości ujawniania nieznanych okoliczności czegoś, co wydarzyło sie w czyms wczesniejszym - kupuję. Dzięki.:)
yarre |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez madamin dnia 29-10-2004 o godz. 13:48:46 http://Obecnie wyłączona. | Prąciem bardzo. Ale ekskluzywnie używać nie możesz, bo sam też może skorzystam.
W końcu nie tyle o sam pomysł chodzi, co o możliwą realizację. Tu się kryje rzemiosło, kunszt a czasami i sztuka.
Pozdr
M. |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 29-10-2004 o godz. 14:15:10 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | A czasami bywa to sztuka mięsa:) jasne, że o typ konstrukcji mi lezie i pozostaje kwestia realizacji, bo w końcu taki epodejscie to tez nie żaróka edisona:) niemniej jednak w tym wypadku sam na to nie wpadłem. nie sądze też, bym to przyjął jako regułę, raczej "zdarzy sie to " kilk arazy, tak to widze na razie:)
pzdr
J. |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Anonimus dnia 26-10-2004 o godz. 18:18:02 | Podoba mi się, znaczy: fajowe.
Anonim Jot |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez margo dnia 26-10-2004 o godz. 19:00:12 http://www.gosiahayles.blog.onet.pl | | Yarre! To jest znakomity tekst, pomysl, narracja, styl... no po prostu kawal jedrnej przemyslanej prozy. Pozdrawiam i zycze czasu, bo sie o wene nie martwie, na kolejne! |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:35:20 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | Dziękuje bardzo). Pomysł jest mój tylko w części:) W duzej części wina to mojego muza i kolegi NOmisa, który zaciągnął mnie w miejsce, w którym doznałem olsnienia i zapołdnienia twórczego, chociazem nie portret niczyj, a kobiety tym bardziej:) Za zyczenia czasu wielkie dzięki, co do weny, hm... zastanawiam się. mam kilka pomysłó na kontynuowanie tegoz cyklu, ale nie wiem, czy to nie będzie z czasem nudnawe w odbuiorze, póki co dłubię w kilku szkicach i zastanawiam się, czy dłubac nadal w nich własnie, czy brac się za cos odmiennego.
ozdr |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez TomaszKa dnia 26-10-2004 o godz. 20:42:45 | Masz dobry styl, doprawdy niezły pomysł i wiele kunsztu. Ale ja mam uwagi... Jak zwykle.
Po pierwsze tytuł. Erotyk nie może być zarazem porno i równocześnie hard. To przeczy logice matematycznej. Pitagoras by Cię przechrzcił!
Chyba, że to pomysł z gatunku promocyjnych. Jeśli tak, to nieudany.
Po drugie, chyba najważniejsze. Za dużo wlepiłeś w to opowiadanie, Chcąc uwiarygodnić bohatera rozmyłeś go. W trakcie czytania staje się on dla mnie nudny. Czyż nie lepiej byłoby rozbić to opowiadanie na kilka, z których nie dosłownie przebijała by puenta? To kwestia gustów i wyobrażeń o literaturze. Ale... De gustibus non disputantum est.
Po trzecie, za długie.
Na koniec - podsumowanie. Kiedy pod którymś z moich opowiadań umieściłeś komentarz, zapoznałem się z Twoją twórczością. Spodobała mi się. Dlatego tym większe mam wymagania. Chyba rozumiesz, to naturalne!
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez wini dnia 26-10-2004 o godz. 21:41:37 | No! Panie TomaszKa! Kto jak kto, ale pan, tak umiejetnie wychwytujący różniste przywary i umiejętnie ubierający je w słowa,powinienes zauważyć, że hard-porno erotyk nic wspólnego z tytułem nie ma! To tylko opis. Opis w stylu yarrego, czyli prześmiewczo-ironiczny, jak i cały tekst.
Natomiast opowiadanie posiada podtytuł - (skl)erotyk - i to moim zdaniem nadaje kierunek. Nawet Pitagoras by sie nie czepiał! ))))
Pisze dalej:
"Za dużo wlepiłeś w to opowiadanie, Chcąc uwiarygodnić bohatera rozmyłeś go. W trakcie czytania staje się on dla mnie nudny."
A dla mnie wręcz przeciwnie! To uwiarygadnianie ma tyle smaczków i podtekstów, ze im dalej, tym bardziej smakuje. Polityczne, społeczne, no i jakżeby inaczej, obyczajowe-nowożytne!
To już nie tylko opowiadanie satyryczne - to wprost satyra na polską współczesność i jej korzenie!
Dlatego nijak nie rozumiem dlaczego RÓŻOWA miast CZERWONEJ!!!! Bo zielona to wiem, ma określać satyryczny charakter opowiadania!
Ja bardo proszę dyżurnego Astronoma Fabryki o dołożenie i zaczerwienienie!
I to wszystko bardzo obiektywnie i na zimno (jak Katalina)! Tym bardziej obiektywnie, że z egoistycznych pobudek nie lubię chwalić yarrego (boję się, że jak urośnie z powodu dumy, to mi dachówki z dachu głowa postrąca ;-)))) |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Anonimus dnia 26-10-2004 o godz. 23:03:52 | Wini!:) Różowa bo o szeksie oczywiście:) Ale racja, że czerwona jednak ma większą siłę przebicia. To ciach.
pozdrawiam
Katalina |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez wini dnia 26-10-2004 o godz. 23:31:10 | Kaltalino!!! (cesarski paluch w górze!)
A jak różowa szeks, to se mogła zostać! Trzy też nie byłoby za wiele! I jak na malarza przystało - paleta barw ;-)))))) |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez TomaszKa dnia 27-10-2004 o godz. 14:43:13 | | Naprędce wycofuję się z pierwszego akapitu, klnąc zarazem bielmo na oku i brak spostrzegawczości! A gwiazdek autorowi szczerze gratuluję. A niech strąca dachówki! |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:37:35 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | W kwestii podtytułu odpowiadam w innym miejscu, znaczy bekasowi i tobie jednocześnie. za grat gwiazdek dzięki, to przez ponad 2 lata druga dopiero moja taka konstelacja i przyznam, bez kokieterii, ze jestem w szoku. Żartu z dachówkami niestety nie załapałem((( |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:55:18 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | "To uwiarygadnianie [Eugeniusza - y.] ma tyle smaczków i podtekstów, ze im dalej, tym bardziej smakuje."
tak być miało, skoro tak to odbierasz - cieszy mnie to. Niemniej jednak Tomaszka ma chyb aracje, ze paru rzeczy lepiej byłoby uniknąc - przemysle to.
"To już nie tylko opowiadanie satyryczne - to wprost satyra na polską współczesność i jej korzenie!"
HM:) Bardziej jednak na te korzenie. Al erację macie kolezanko, nie zrobie tego raczej nigdy "za jednym zamachem" ale staram się wpleśc w różne teksty okruchy moich refleksji tyczących naszej poświęconej ziemi. Mysle, ze to widac, a jesli tak, to dobrze, bo o to "sie rozchodzi"
Rózowy kolor gwiazdki został seksualnie:0 objasniony przez adminicę. Niech jej będzie, choc mnie kolor różówy kojarzy sie bardziej nie z seksem, lecz z barchanowymi gaciami zimowymi przysłowiowej teściowej. Niemniej zima za pasem i nie zamierzam o żadna bieliznę kopii kruszyć:) |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 18:49:57 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | "Ale ja mam uwagi" i dobrze, bno o to w końcu w FL chyba idzie, inn arzecz, ze będe się bronił:)
ani erotyk ani hard ani porno nie należa do tytułu. Że erotyk ni emoże byc jednocześnie czyms tam i czyms , to dl amnie jasne. Pytanie tylko, czy to opowiadanie wogóle jest erotykiem?:) Sam podtytuł jest czysta kpiną (bekas chyba ma racje - niezbyt fortunnie formułowaną) z - wybaczcie! - fabrycznych czytelników. Spirytus w jednym ze swoich postów na forum wytknął, ze "największą" u nas ogladalność maja teksty ociekające w tytule (czy podtytule) seksem i okolicami. tez to zauwazyłem i zarówno sam pomyśl pisania "erotyków" jak i podtytułowania wziąl sie własnie z tego spostrzeżenia. Chciałem zakpic z tych, którzy zabiora sie do mojego tekstu licząc na obsceny a tu... no wiadomo co. Integralnym składnikiem tytułu (jak wini zauważyła) jest słowo "(skl)erotyk". W tym jednak wypadku jest to jednak "nadtytuł, czyli cos, co nazywa cały cykl (nie wiem ilu - byc moze wielu) tekstów. Tu więc moznaby się zastanawiac nad logiką, sensem i zwiążkiem z treścią. Tamto to betka)
ad po trzecie - wybacz, ale z zasady nie przyjmuje zarzutów (w odniesieniu do swoich i cudzych tekstów) "za długie". Dłużyzny owszem, za długie - nie, bo nic mi to nie mówi. Nie istnieje moim zdaniem tekst za długi, znam natomiast utwory z dłużyznami. W powyższym takich jednak nie dostrzegam, a czemu to -
ad po drugie:
Nie jestem przekonany, że mas zrację, twierdząc, iż "chcąc uwiarygonic bohatera, rozmyłem go". Opowiedziałem o nim sporo, racja, ale nie sądze, by przez to stracił. Moim zdaniem - bardziej szkicowo opisany, przedstawiony, stałby się zupełnie papierowa postacią. Inna kwestia jest przydatność i związek jego "zyciorysu" ze zdarzeniem dziejącym sie "współcześnie". Tu można dyskutowac, sam miałem w kilku miejscach wątpliwości.
Rozbicie Eugeniusza na kilka opowiadań raczej w gre nie wchodzi, przynajmniej póki będe sie trzymac koncepcji ogólne,jaką mam w tehj chwili , a przedstawiłem ją w tym i jeszce jednym adkomentarzu."
Za uwagi dziękuję, podobnie jak i komplementy i samo zainteresowanie:) |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez ines dnia 26-10-2004 o godz. 21:47:04 | no, ja zdania nie zmienilam :) podoba mi sie szalenie, tylko (hm....) nie wziąłeś sobie do serca poprawienia literówek. ;) ale co tam literówki przy takim tekście :D
pozdrawiam roześmiana
inesska
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 19:00:19 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | holender( w kwestii literówek to już nic nie rozumiem, zaraz szukam( kilka poprawiłem, ale albo cos przeoczyłem, albo poprawiając narobiłem innych( wstyd mi. |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez wini dnia 26-10-2004 o godz. 21:50:09 | A ile rodzynków w tym opowiadaniu! Np.:
"Raz jeszcze okazało się, iż od rosyjskiej tym różni się ruletka watykańska, że kiedy się w niej trafi, to liczba ludności się zwiększa, a nie zmniejsza."
Dla mnie super!!!! A innych poszukajcie sobie sami ;-)))) |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez monrzko dnia 26-10-2004 o godz. 22:44:53 | |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez monrzko dnia 27-10-2004 o godz. 09:28:32 | to byłem ja, Jarząbek, jeno zaniemówiłem z wrażenia...
bardzo, kawałki zwalają na podłogę i sąsiadów straszą....zdanie "raz kozie, kurwa, śmieć" pożyczam i będę używał, a co, kurwa, mi tam..
lepiej mi się czytało momenty gęsto prztykane - kursywa, prosto, kursywa - pod koniec przestałeś szatkować i trochę mi szkoda, ale to chyba czepiactwo
pozdrawy
artur |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 19:06:14 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | Co do "raz kozie..." to nie ma, kurwa, sprawy - pozyczaj:)
W kwestii szatkowania - no cóż, pod koniec musiałem pozostać tylko i wyłącznie w teraźniejszości, któa jako nie kuryswowa jest niekursywowa, bardzo jasno tłumacze, prawda?:) Ale wiemy o co chodzi. Brak szatkowania wynika z konstrukcji całości, o ile można to nazwac konstrukcją. W duzej mierze to ucieczka od czegos, co bekas wychwycił i tutaj i gdzie inedziej, ale o tym w innym miejscu)
tyz pozdrowiam (małżonkę jednocześnie)
jarek |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ * przez Hufnagiel dnia 27-10-2004 o godz. 09:57:51 | :))))
jak wyżej i wyżej i wyżej...
Hufnagiel |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ * przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 19:08:21 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | wiedziałem, ze jak was Hufnagiel odpowiednio na forum funkcja ugłaskam, to i opowiadanie sie spodoba:)))))) (mrugniecie znaczące). A serio -0 to sam wiesz, że twoje opinie sa dla mnie zawsze ważace, więc ciesze się, ze tym razem taka właśnie) |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ * przez Hufnagiel dnia 28-10-2004 o godz. 10:19:01 | Tak coś czułem, tak czułem...:) Takie pogłaskiwanie i pod włos branie nie bierze się bez przyczyny...
Nie wiedziałem tylko skąd piorun uderzy.
Na wszelki wypadek pochwaliłem wstrzemięźliwie:))
Choć całość przeczytałem z uśmiechem, to poszerzył się on zdecydowanie w miejscach przywołania kosodrzewiny, świstaków i poety Zbynia:))
Hufnagiel
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ * przez Hufnagiel dnia 28-10-2004 o godz. 13:50:48 | Ależ nie miałem żadnych podtekstów na myśli (do ponimania). Uśmiech sie poszerzał, bo przypominałem sobie jakie to tam były jaja, w tej kosodrzewinie.
Nie było moim zamiarem porównywanie obu Dzieł.
:))
Hufnagiel |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ * przez awerato dnia 27-10-2004 o godz. 12:56:04 | | Świetny tekst. chyba przerzucę się na czytanie wyłącznie prozy. Ale pod warunkiem,że będzie na tak zaje....stym poziomie jak twoja Yarrrruś. Bardzo mi się podoba. Czekam teżz na twoją książkę. :-) Piątka. Zdecydowanie dodałbym jeszcze światła przy tym tekście. |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ * przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 19:10:46 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | "chyba przerzucę się na czytanie wyłącznie prozy" - wyłącznie, to moze nie) ale głównie to bardzo prosimy ( My prosimy, znaczy "MY, prozy brygada..."). Ksiązka wychodzi jednak nie na początku listopada, lecz grudnia, w kazdym razie pomijając okłądkę, jest juz gotowa. Nasiadówek z redaktorka było raptem pięc, a mniej "u..dliwa" niż fabrykanci)) |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ * przez bekas dnia 27-10-2004 o godz. 13:26:21 http://www.literatura.waw.pl | | Za dlugie? Raczej za krókie..Akcji tu więcej niż w "Ferdydurce"Nie ma intrygi(ang. plot) ale jest dużo "intryg życiowych."Trochę przegięta jest ta koncepcja życiorysowa. W niej tkwią luki. Zresztą Jarek zawsze sobie kiepsko radził z czsem narracji,bo ponosiła go sama opowieść,a proza musi być zestrukturalizowana. Podstawowa jednostka tej strukturalizacji to akapit,a nie zdanie ,jak się potocznie przypusza. O talencie narracyjnzm Yarrego zawszebyłem jak najlepszego zdania.Czasami Yarre daje się ponieść pomysłowi.W "pisaniu" proza musi byc chłodna.To duża sztuka. Jej można się nauczyć, w przeciwieństwie do talentu narracyjnego,który jest albo nie.Druga * -konieczna,bo zielona chyba oznacza gatunek(humor,satyra) a nie ocenę.Z szacunku dla prozy dałbym dwie**albo trzy."Watykańska ruletka"to przedni pomysł.Pzdr. Bekas. |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez bekas dnia 27-10-2004 o godz. 13:52:48 http://www.literatura.waw.pl | | Teraz dopiero przeczytałem komenty. "Uwagi" sygnowane "TomaszKa"i podobne uważam za zwykłe czepialstwo,bo brak w nich argumentacji...Hm:logika matematzczna i Pitagoras...Jako facet ksztulony na logika matematycznago muszę zaprotestować. Dobrze,że pojawiła się druga czerwona. Serdecznie.Bekas.Jeszcze jedno:dopisek pod-niepotrzebnz podobnie jak wzmianki w tekście o Wrocławiu czy S. To grotesce odbiera unuwesalny wymiar i dla prozy jest bez znaczenia, a zatem i bez sensu....Bekas |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez bekas dnia 27-10-2004 o godz. 14:26:06 http://www.literatura.waw.pl | | I jesze jedno:też znam trochu pisanie Yarrz ego i te wszystkie"seksualia" uważam za zgrywę małe pendant do czasów, epoki itp.Niby w podtytule -dwa grzyby wbarszcz.Jeśli chce się wysterować na jednaczność....dobrze odbieralny sygnał...Trzebaby pogłówkować...To sprawa Yarry ego....Możliwości widzę.Może ;"hard erotyk" albo-moim zdaniem lepiej,bo bardziej subtelnie,"heard erotyk".dla znających angielski a nie lubiących zaśmiecania polszczyzny sygnał do zabawy dobry.Zabawowo. Bekas. |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 27-10-2004 o godz. 19:37:52 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | Bekasie)
Miałęm nadzieję, że skomentujesz to opowiadanie i zrobiłes to az trzy razy) znaczy w trzech kawałkach. odpowiem ci jednak zbiorczo, gdyz i trak nawiązując do pozostałych komentarzy (taki mam zwyczaj) nakręciłem sobie licznik i ktoś się pewnie czepi)
Nie ukrywam, że niektórych twoich uwag nie rozumim. nie znaczy to, ze sie z nimi nie zgadzam, tylko po prostu nie rozumiem i jesli to nie bedzie kłopot, prosiłbym o rozszrzenie ich, wytłumacznie, obojetnie w jakiej formie, pozostawiam to Twojemu uznaniu. czy tutaj, czy mailem czy postem - wsio rawno. Niemniej jednak chcaiłbym je pojąc, gdyż odbieram jako cenne wskazówki na przyszłość i jeśli się z nimi zgodze ( :)) ) to zastosuję, najpierw jendak musiałbym je zrozumiec do końca. Do rzeczy, bo mnie rozbola palce, a ciebie oczy:)
1.
"Raczej za krótkie... Akcji tu więcej niż w "Ferdydurce" Nie ma intrygi(ang. plot) ale jest dużo "intryg życiowych." "
Znaczy jak? zachiwana proporcja miedzy "zyciorysem" a teraźniejszością na niekorzyśc tej drugiej? Tym bardziej, ze nizej piszesz "Trochę przegięta jest ta koncepcja życiorysowa. W niej tkwią luki. "
zatem: gdzie to przegięcie? W proporcjach? W treści zyciorysu?
2.
Uwagi o zdaniu i akapicie raczej rozumiem, juz mi to ktoś wczesniej wytknął i miałem czas przemyślec to nieco, co nie oznacza, jak widac - konstruktywnie.
3.
"Czasami Yarre daje się ponieść pomysłowi"
No wiem, wiem...( Tu mam problem od zawsze do teraz.
4.
"W "pisaniu" proza musi być chłodna. To duża sztuka. Jej można się nauczyć,"
Ostatni fragment tej uwagi szturcha mnie, by spytac o jakis konkret, nalepiej na przykładzie tego opowiadania.
5.
"Watykańśka ruletka" , to - z zalem przyznaję - nie jest mój pomysł. Moim jest tylko porównanie jej do rosyjskiej.
6.
Dopisek końcowy niepotrzebny.
Tu mam zdanie odmienne. Dopisek winien byłem E. i musiał zaistnieć, inna kwestia jest to, że w konfrontacji z uwagą o "przypadkowości i braku zamierzeń" tuz pod tytułem - racja, wygląda to sprzecznie i idiotycznie, tu się zgadzam.
7.
"wzmianki w tekście o Wrocławiu czy S. To grotesce odbiera uniwersalny wymiar i dla prozy jest bez znaczenia, a zatem i bez sensu...."
I tak i nie. Znaczy po środku. jakos nie bardzo umiem pisywac "uniwersalnie", nadto biorac pod uwage moja konceopcję całości (ma byc tych opowiadań kilku w tym ostatnie "pointowe" to MUSI byc w moich okolicach a czemu, to bedzie (oby) widac na sam koniec. Moim zdaniem umieszczenie opowiadania w konkretnym miejscu nie odbiera całej historii walorów. W tym opowiadaniu, miało być (pierwotnie było ) kilka wyciachanych potem fragmentów, które wzmianki o wrocławiu uzasadniałyby. Znaczy raczej - uzasadniałoby sie to wzajemnie i zwrotnie. byc może było lepiej nie ciachac, albo ciachac więcej, rozważe to.
8.
"te wszystkie "seksualia" uważam za zgrywę małe pendant do czasów, epoki itp. "
Alez oczywiście, ze takkkk!
9.
"hard erotyk" albo-moim zdaniem lepiej, bo bardziej subtelnie, "heard erotyk". dla znających angielski a nie lubiących zaśmiecania polszczyzny sygnał do zabawy dobry."
ha! problem w tym, ze autor angielskiego nie zna i jest dumny, ze udało mu sie zacytowac samertajm bez byków)) dzięki syna pomocy:) Propozycje twoją jednak zauwazam i popracuję nad jej rozwinięciem. Syn mi własnie podpowiada - head-erotyk:) ale niczego jeszce nie rozstrzgam.
Dziękuję ci bekasie za uwagi i prosze o to, o co prosze:)
pozdrawiam malarsko
J.
ps.
Chyba mój post do ciebie nie doszedł - pytam więc tutaj: czy książka w Toruniu juz wyszła i czy można ją już gdzies nabyć? |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Anonimus dnia 27-10-2004 o godz. 21:14:04 | Cieszy mnie to,że zanosi się na poważnąrozmowę o prozie.Zazwyczaj są nijakie. "misiowate ".I ja zrobię to w punktach: 1) PLOT (intryga) i STORY(opowieść .jak np Love story-Opowieść o miłości) to podstawowa para przeciwstawnych (w angielskim ) terminówkrytycznoliterackich.W polskim taka opozycja nie funkcjuje,wszystko jest na"żywiołę " i wyczucie. To dlatego tak jest jak jest.W klasycznej teorii równowaga
PLOT i STORY,we współczesnej prozie-niekoniecznie,są powieści tylko z akcją przygodowe , a nawet celowe kompromitowanie akcji suspensy,są powieści oprzewadze intrygi(kryminałki). U nas to wsio widziano pod kątem bohaterów i charakterów,stąd maławydolność gadek o prozie bo styl to sprawa indywidualna i zarazem historyczna(styl epoki)U Angoli nie ma prawie gadek o
nowoczesności prozy.W story liczy się wartkość narracji a wplot" powiązanie ze sobą jak największej ilościpostacibohaterów (żadnych zbędnych osob- to glówna zasada) Mówi się, ze świat każdej prozy jest zamknięty. Pisząc za "dużej ilości intyg życiowychmiałem na mySli tę rownowagę PLOT i STORY, w grotesce niepotrzebną.2 Ja Ci to mowiłem.w Księżycach....4Jak chłodna? Aby np "nie bawić się słowem"/co tu akuratw FL jest cenione , z co znika np w tłumaczeniach...Poezja, zgoda jest nieprzetlumaczalna ale proza ?Po co ją kaleczyć ? O innych rzeczach napiszę pózniej.Książka w toruniu wzchodzi pdobno pod koniec listopasa.Tak obiecują.Jest po drugiej korakcie. Pozdrów Ankę i syna. Bekas
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 29-10-2004 o godz. 20:46:23 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | No cóż, bekasie, radośc twoja była chyba zdecydowanie przedwczesna) ja do takiej rozmowy - delikatnie mówiąc - średnio sie nadaję, jako analfabeta w tej dziedzinie. Ewentualnie moge sie posłużyc intuicją, niczym więcej.
punkt 1 jeden jest juz etarz dla mnie bardziej zrozumiały, ale i tak nie do końca.:) Niemniej trochę jaśniej już mam pod deklem.
punkt 2. yes, yes, o ile potrafię, toż pamiętam:)
punkt. 7 tutaj interesowałoby mnie, zebys albo sie pokłócił ze mną, albo zgodził) z "przyszłościowego" punktu widzenia mi na tym zależy.
ps. ci, których miałem pozdrowic - zostali pozdrowieni.
pzdr
J. |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Des_Grieux dnia 28-10-2004 o godz. 21:35:36 | No to jestem. Gwiazdek już tyle różnobarwnych, że spokojnie mogę trochę swoich głupot wrzucić.:)
Moim zdaniem jest to nie jedno z najlepszych, ale najlepsze z Twoich do tej pory opublikowanych opowiadań, zarówno pod względem treści, jak i formy.
Treść – sporo tropów tu wrzuciłeś. Dla mnie najciekawsze przesłanie, to gorzka, w satyrze ukryta, opowieść o doli, niedoli i kondycji współczesnego polskiego inteligenta. Rzeczywistość prowincjonalnych wieczorków autorskich i wernisaży. Bardzo „u siebie” się poczułem. Druga rzecz, to sprytnie przemycone dywagacje o wzajemnych relacjach pomiędzy autorem a jego dziełem. Przepyszne.
Forma – mimo wielu wątków i dygresji opowiadanie jest zwarte. Żaden z wątków nie prowadzi na mielizny i w ślepe uliczki (a zgrzeszyłeś tym parokrotnie w „Mitach”). Bardzo dobra kompozycja. Intrygi poboczne, te „życiowe”, jak je określił Bekas, dobrze oplatają główną intrygę, czyli aferę z zachodzącymi w ciążę obrazami. Nie poniosło Cię też stylistycznie - uniknąłeś piętrowych zdań napakowanych metaforami (jeszcze raz „Mity”).
W słownych igraszkach też nie przeszarżowałeś.
Początkowo miałem trochę wątpliwości, co do czasu narracji. Tu rzeczywiście można się przyczepić. Mogłeś Eugeniusza przez kilka lat potrzymać w Holandii, albo dać mu coś do roboty pomiędzy niesławnym powrotem na ojczyzny łono, a podjęciem się malowania portretów. Tym bardziej, że życie Eugeniusza daje się dokładnie rozłożyć w czasie – podajesz konkretną datę – rok 1968. Później doszedłem jednak do wniosku, że w grotesce można sobie pozwolić na pewną umowność, no i przestało mi to przeszkadzać.
Czekam na kolejne Sklerotyki: )
Kłaniam się ślicznie |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Anonimus dnia 29-10-2004 o godz. 11:45:17 | dzięki jacku, choc nie ze wszystkim się zgadzam z tego, co napisałeś.
"zdania napakowane metaforami" - racja, tutaj ich nie ma, ale Mitów bronił będe do ostatniego milimetra gumki z majtek moich:). Tam usiłowałem pariodiowac archaiczny sposób zapisu refleksji, tutaj nie mogło miec to miejsca, co logiczne. gdybym w tym, co napisałem do tej pory miał "napakowań" szukac, to wskazałbym raczej na nieszczęsne Tipsy. To byłoby celniejsze, jako że i tam akcja dzieje się współcześnie i niajak czas nieusprawiedliwia barokowych napuszeń.
To sprawa jedna - a druga to to, ze zapadły mi w pamięc cięgi jakie na halach fabrycznych zebrałem wielekroć za przeszarżowania, mam nadzieję, ze odniosło to skutek i jeszce odniesie. Spora częśc moich "produkcji" znasz od powijaków, a raczej od poczęcia, więc wiesz, że wersje pierwsze są o wiele bardziej grubasne i nadęte od finalnych.
ad "zwartość" - jednak ja widze kilka miejsc, gdzie sie nieco rwie, ale ni epowiem gdzie, sam sobie odszukaj.hehehe - popracuje nad tym jeszcze.
ad - czas i luki w nim - co pierwszy wytknął (i słusznie Bekas). Przyznam, że póki nie przeczytałem jego uwag, a potem twoich, nie dostrzegłem tego, a jest! Właśnie ta Holandia. Jest wyczuwalna luka czasow apomiędzy nawiązaniem na rynku kontaktu z Van Tiegelenem a powrotem z Niderlandów na Dolny Śląsk. Skoro wydarzenia "współczesne" nie sa inaczej określone - czytelnik ma pełne prawo sądzić, ze dzieje sie to własnie teraz. tymczasem z rachunków nijak to nie wychodzi. O ile stwierdzenie, że nie jest to mankamentem w grotesce uznaje za słuszne, to nie jest to adekwatne w omawianym przypadku. Gdyby nie padła na początku tekstu konkretna data, czyli 1968 (nie padła po to, by paśc tak sobie) oznacza to, że groteska groteską, a życiorys Eugeniusza ma pewne cechy realności. (względnej). nalezy zatem byc konsekwentnym i skoro (idąc dalej) jesli druga organizacja na uczelni jest NZS a nie SKS, pojawia się kolejna wskazówka określająca czas, to i az po ostatnie słowo nie można rezygnowac z prawidłowego posługiwania się kalendarzem. Ewidentnie nad Holandia nalezy popracować, co juz wczoraj częściowo zrobiłem, ale efektów nie zobaczysz, gdyż padła mi siec w pracy i zostało to tam na dysku)
to chyba tyle. Dzięki za komentarz. |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Des_Grieux dnia 07-11-2004 o godz. 15:16:16 | Prawda, że większość Twoich tekstów znam od powijaków. I zawsze z ciekawością czytam kolejne wersje - widać wtedy wyraźnie, jak pracujesz z tekstem. Istotnie, prawie zawsze zaczynasz bardzo barokowo i wielowątkowo, a potem stopniowo "czyścisz" tekst i inaczej rozkładasz akcenty.
Swego zdania co do "Mitów" nie zmieniam. Zauważ, że nie tylko ja tak je odbieram. Kolega Hufnagiel, wytrawny komentator, dokładnie tak samo. Zatem coś w tym jest. Natomiast w "Tipsach" ta barokowość mi nie przeszkadza.
Znam juz skorygowanę wersję "Narcystycznych ciąży...". Istotnie, wprowadzone zmiany wyszły opowiadaniu na zdrowie
Kłaniam się artystycznie |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 07-11-2004 o godz. 15:27:12 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | odkłoniułbym sie podobnie, ale korzonki mnie bolą. Owo czyszczenie o którym mówisz, to jest właśnie efekt przytyków do baroku, którego nawiasem mówiąc gdzie indziej nie lubie:) Dość dawno doszedłem (doprowadzon za rączkę), że to jedna z głównych wad moich pisań i staram się coś z tym zrobić. Inna rzecz, ze kiedy na cokolwiek z tego patrze za jakies pół roku to znowu ciąć zaczynam.
W kwestii mitó nadal jednak będę sie upierał przy swoim. Gdzie za wiele, to za wiele, nie twierdzę, ze są doskonałe. Niemniej jednak założenie samo pewne przerysowania narzuca i tu można nad założeniem dyskutowac bardziej, a nie nad stylem.
Zmiany w ciązach - no widzisz, a ja własnie nabrałem watpliwości, czy jeszcze tego nie zmienić.
W kwestii ogólnie branego Hufnagla - moje zdanie jest dokłądnie takie samo:) |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Hufnagiel dnia 29-10-2004 o godz. 10:14:22 | Przeczytałem raz jeszcze, już spokojnie i głębokiego namysłu sobie nie oszczędzając. Tylko tyle z tego wynikło, że wklejam niniejszym kawałek komentarza Szanownego Kawalera (prosząc Go, aby wybaczył bezczelną kradzież tego drobnego fragmentu Jego dorobku intelektualnego) podpisując się pod nim obiema rękami, niestety splamionymi tym czynem niegodnym.
"... Przepyszne.
Forma – mimo wielu wątków i dygresji opowiadanie jest zwarte. Żaden z wątków nie prowadzi na mielizny i w ślepe uliczki (a zgrzeszyłeś tym parokrotnie w „Mitach”). Bardzo dobra kompozycja. Intrygi poboczne, te „życiowe”, jak je określił Bekas, dobrze oplatają główną intrygę, czyli aferę z zachodzącymi w ciążę obrazami. Nie poniosło Cię też stylistycznie - uniknąłeś piętrowych zdań napakowanych metaforami (jeszcze raz „Mity”).
W słownych igraszkach też nie przeszarżowałeś. (...)"
Pozdrawiam,
Hufnagiel |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Des_Grieux dnia 07-11-2004 o godz. 15:25:27 | Nie dość powiedzieć, że wybaczam:)
Mnie jest bardzo, bardzo przyjemnie, że tak wytrawny komentator zgodził się z moją oceną tekstu
Kłaniam się szczerze uśmiechnięty |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Aine dnia 29-10-2004 o godz. 23:51:25 | | Eeee...a mnie się szczerze mówiąc nie podoba. Co to za pomysł, by portrety zachodziły w ciążę...:( |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 30-10-2004 o godz. 11:26:31 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | Przyznam się, ze nie bardzo wiem co ci odpowiedzieć. chyba tylko starą sentencja o gustach, niczym więcej, pozdrawiam:) |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez aneza dnia 03-11-2004 o godz. 13:23:14 | | Był taki jeden, jak mu tam, chyba Szary miał na nazwisko, co jego portret dostał miedzy innymi syfilisu zamiast swojego pana. |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez yarre dnia 03-11-2004 o godz. 20:15:38 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | Hm, jeśli można, to prosiłbym o rozszerzenie wpisu, anezo:) niewiele rozumiem:) |
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Des_Grieux dnia 07-11-2004 o godz. 15:54:36 | A mogę ja zamiast Anezy? :)))
No, o Szarego jej chodzi, o Doriana Greya:)
Kłaniam się oscarowskowildeowsko
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Anonimus dnia 07-11-2004 o godz. 17:07:21 | wybaczcie mi( ale wynik wyborów w USA wzmógł we mnie odruchowa nieumiejętność kojarzenia na linii angielski-polski. Ajmsory. Anezie wynagrodze to w ciągu (sądzę) dwóch miesięcy.
yarre |
|
|
Re: NARCYSTYCZNE CIĄŻE MALARZA EUGENIUSZA /hard porno-erotyk/ przez Anonimus dnia 21-02-2005 o godz. 14:57:42 | to ja juz wiem co ty robisz jak sie nie mozna do ciebie dostukac ale w sumie fajne
kolega z pracy |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|