Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 48 gość(ci) i 2 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Epika: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla dorosłych/ !!!!**!!!!
Wysłano dnia 01-12-2005 o godz. 15:51:31
Autor: Anonim
Cieszę się niezmiernie - zarówno admińsko, jak i osobiście, wszak ojcem jestem Sagi ;) - że apokryf ów powstał. Ba, właściwie trudno nazwać to apokryfem, skłaniam się ku temu, iż jest to jednak tekst kanoniczny, który będzie do całości Sagi Rodu Fabrykanckich włączony.
Ostrzegam osoby wrażliwe, że w opowiadaniu znajduje się ostra scena erotyczna, która burzy idealistyczny obraz Ojca Redaktora Ukasza Stadnickiego, a na dodatek wyjaśnia raz na zawsze, że Seremak to (chyba?) wbrew krążącym po Fabryce plotkom, jednak nie Rojewski;)
Pani Żaneto, ja nie wiem, czy oboje marnie nie skończymy, gdy Ojciec Redaktor opowiadanie przeczyta. Obawiam się, że możemy zostać wygnani z Fabryki na głod, chłód i poniewierkę. Ale czego to człek nie zrobi dla Prawdziwej Sztuki...
Des Grieux
Streszczenie: W poprzednich odcinkach (odcinku) zdaje się chodziło o to ,że Stadnicki postanowił założyć coś na kształt komuny artystycznej, takie New Heaven 200 lat później. („Pod Strzaskanym Portalem” się to zwało – i jak się potem miało okazać była to bardzo adekwatna nazwa, wcale nie metaforyczna) Chciał dobrze, a wyszło jak zwykle, i teraz ma z tym same problemy, a radości niewiele. Opowieść jest częścią większej całości, która zapewne nigdy nie powstanie, proszę więc nie liczyć na klasyczne narracyjne trio – wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Zaczyna się tam, gdzie zaczyna , a kończy tam gdzie kończy. Wątki rozpoczęte przez poprzednika zostały nie tyle porzucone co odsunięte na plan dalszy, bowiem autor chciał uchylić co nieco rąbka tajemnicy życia intymnego Ojca założyciela. Z uwagi na odbiegającą wyraźnie jakość formalną i merytoryczną utwór nie pretenduje do włączenia do księgi kanonicznej.
To tyle, życzę miłego odbioru :D
Zapukała dyskretnie trzy razy. Na zawołanie: „Czy zima znów zaskoczyła drogowców?” odpowiedziała zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami „dupa mieszka”. Dopiero wtedy Stadnicki odważył się przekręcić zamek i uchylić drzwi na szerokość swojej stopy; jeszcze chciał się upewnić, ale to była niewątpliwie Ona, w świetle księżyca stała jak zwykle olśniewająca, uśmiechając się zalotnie. Złociste włosy spływały po jej plecach, ładnie zarysowana linia podbródka i lekko rozchylone usta, szlachetny rzymski nos, i te oczy, świdrujące stalowo-szare, kłujące niczym sztylet, ale złagodzone nieco firanką rzęs tworzyły dobrze skomponowaną całość. Otaczająca ją poświata księżycowa dodawała jej wręcz aury świętości.
- Będziesz się tak gapił na mnie przez pół nocy?- zapytała z wrodzoną subtelnością pani Seremak. Ależ… ależ….. nie skąd - wybełkotał zbity z tropu Stadnicki. Ubrany w szlafrok jedwabny w kolorze łososiowym oraz złociste stringi - pani Seremak dziwny miała gust, ale on zawsze chciał sprostać jej oczekiwaniom – łagodnym gestem zagarnął jej miękkie ciało do środka. Trzeba przyznać, że oczekiwał tego spotkania od dawna. Ostatnimi czasy był wyraźnie spięty, bowiem raz po raz pojawiały się nowe problemy, niesnaski, kłótnie, bijatyki – a to o miejsce na stołówce, a to o dodatkowe koce, a to zwiększenie przydziału papieru A skąd on na to miał wszystko brać?. I tak zaharowywał się dla ich dobra, a oni nic nie doceniali, tylko po więcej i więcej rękę wciąż wyciągali. Cały czas atmosfera była podminowana, a przecież miało być tak, że to Stadnicki dominuje ;(.
Ledwo został zażegnany konflikt z wyłonionym samozwańczo Stowarzyszeniem Rebeliantów pod przywództwem Pękniętej Sosny, zwanym też grupą Gaf-a* (początkowo domagali się ciągłych zmian regulaminowych, ale w końcu ostentacyjnie wynieśli się do lasu) to z kolei w ostatnich dniach wyraźnie zaostrzały się kontakty z grupą wspierania się miłością i pokojem Tzw. Flower Power . Podobno przeszedł na ich stronę tzw. Wujek , prawa ręka Stadnickiego, choć oficjalnie nic nie wiadomo, najprawdopodobniej stał się podwójnym agentem, ale on zawsze miał problemy z rozszczepiającą się osobowością. Miał też podobno problemy z małym palcem u prawej stopy – ale to wiadomość nieoficjalna.
Trudno było w takiej atmosferze pracować, a już nie mówiąc o stworzeniu krainy łagodności o jakiej zawsze marzył Ojciec Założyciel. Przecież to miała być inwestycja na stare lata, gdzie będzie można wypocząć, ale i zahamowywać starczy uwiąd umysłu poprzez wzajemną stymulację członków. A tu ciągle coś idzie nie tak. Ludzie przyjeżdżają, wyjeżdżają w takim tempie, jakby tu panował wieczny przeciąg. Planował nawet zmianę nazwy na Wieczne miasto – ale ktoś twierdzi, że podobno już tak się mówi o jakimś mieście. Na razie umieścił tylko napis nad portalem świetlicy - „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko stąd wychodzą”
Starał się też Stadnicki organizować wymyślne rozrywki, aby wypłoszyć igrzyskami wichrujące myśli i odwieść od pierdół – jak to mówili dawniej: „ igrzysk i chleba i będzie git”. Zaprosił nawet na gościnne występy dwuręcznego onanistę, ale zamiast podziękowania spotkał się jedynie z moczem i uryną na swojej ukochanej wycieraczce.
Człowiekiem ostatniej szansy miała być pokojowy wysłannik, człowiek szlachetny i rozważny, z racji posuniętego dość wieku dojrzały emocjonalnie, nie dający się wciągać w przepychanki i podchody. Siwa skroń była gwarantem mądrości i szlachetności – ponad to zawsze stawiał na dialog. Był też niewątpliwie człowiekiem obytym, z nie jednym wychylił kielicha, z niejednym brał się za bary – języki znał i pół świata obleciał – w nim to Stadnicki pokładał już tylko nadzieję na poprawę swego oraz współmieszkańców losu. Jednakże od dłuższego czasu żadne wieści od niego nie docierały. Albo tak dobrze się maskował, albo…….
Stadnicki nie chciał już o tym myśleć, głowa mu pękała w szwach. Przytul mnie – wyszeptał do pani Seremak, a ta przysunęła jego głowę do swego łona. Gładziła czule jego łysiejącą czaszkę, wypielęgnowaną dłonią delikatnie smyrając go za uszkiem. A on odpowiadał jej łagodnym mruczeniem. Nie czekając dłużej Pani S. wsunęła się pomiędzy welur jego ud, a on zaczął cytować Goethego w oryginale – choć języków obcych to on nie znał za bardzo. Potem już było standartowo - jedni zwą ta wybuchem, eksplozją, a inni po prostu ejakulacją.
Faktem jest, że odprężony Stadnicki zasnął błogo. Niemniej sen nie był lekki i nie przyniósł ukojenia – dały o sobie znać pasibrzuszcne skłonności – kaszanka, smalec, popite piwskiem na kolację, sprowadziły na niego sny ciężkie.
Sen zaczął się od tego, że się obudził. I niestety nie znalazł się w raju – jakby tego oczekiwał – a w przed pokojem z napisem Inferno – zapraszamy od 8.00 -16.00. Jak zwykle wiedziony nieposkromiona ciekawością musiał wleźć do środka. A tam zaś oczekiwały – zamiast wymarzonych hurys – trzy poetessy – jedna blond, druga czarna, a trzecia nijaka. Ta ostatnia jakiś czas należała do bandy Gaf-a, ale wyrzucili ją za litrówki (których notorycznie ubywało ). Poetessy najwyraźniej znajdowały się w środku jakiejś przyjemnej libacyjki – w oparach wódki i fajek, jak prawdziwe artychy rozmawiały o sztuce , gachach i pieniądzach , czkając przy tym raz po raz. Niewiele pozostało z nich eteryczności, delikatności i uwodzicielskiego czaru, jaki prezentowały za życia.
Zeszły na psy – pomyślał Stadnicki. Poetessy zaś zobaczywszy imć samego Stadnickiego na swoim poletku zatarły z radości swe tłuste rączki i dawaj - rzuciły się ku jego skromnej postaci. Ich stosunek do pana S. był mocno zmiksowany – z jednej strony przepełniała je żądza, jaką zwykle odczuwa się do ludzi władzy, z drugiej zaś chciały nieco poużywać sobie na nim za dawne krzywdy (wszyscy wiemy jakiego rodzaju to były krzywdy, gdyż niejeden z nas tego doświadczył).
Chciałoby się rzecz w tym momencie; „ Co też pomyślały takoż uczyniły” ale one po prostu bezmyślnie przystąpiły do niecnych tortur na biednym panie S. Blondyna łechtała go piórkiem we wszystkich łaskogennych miejscach, co wzbudzało u pana S. salwy śmiechu, przechodzące momentami wręcz w kwiczenie. Czarna zaś świdrującym wzrokiem wpatrując się w wyżej wymienionego robiła, za przeproszeniem, miny. Nijaka zaś, posunęła się do najbardziej niecnego występku: zdjąwszy ze stóp Stadnickiego czarne skarpety (przy okazji odkryła dziurę w jednej z nich i ochoczo przez chwilę gmerała w niej grubym paluchem, chichocząc przy tym nieelegancko, co natychmiast podłapały współtowarzyszki – morał naprędce: Nic tak nie bawi głupiej baby jak dziura w skarpecie), w każdym razie jak już się wychichotała to wyjęła uprzednio przygotowane drobno pocięte kawałki Gazety Wyborczej (czyżby to było więc zaplanowane? - taka myśl przemknęła przez głowę Stadnickiego, ale potem gdzieś się zawieruszyła) i poczęła wkładać je w przestrzenie międzypalcowe stóp pana Stadnickiego. Gdy już je tam wszystkie umieściła, zaczęła nerwowo oklepywać się po kieszeniach, wywracając je na druga stronę. Błagalnie spojrzała na Blondynę, a ta sapnęła z niesmakiem - K……, ty to zawsze spartolisz robotę - rzucając jednocześnie pudełko zapałek. Gdzieś się zapodziały- bąknęła Nijaka , Blondyna zaś karcąco odpowiedziała - Żeby mi to było ostatni raz .
W każdym razie mając już komplet potrzebnym sprzętów Nijaka przystąpiła chyżo do działania: jednym sprawnym ruchem odpaliła zapałkę i po kolei zaczęła podpalać skrawki papieru między palcami stóp pana S. Ten zaś widząc co się święci , zaczął wić się jak podlec, ale mocno trzymały go już kobiece ramiona. Nie widząc wyjścia, a jednocześnie licząc na dawne resztki uczucia, jakie łączyły go z Nijaką, a które oględnie można by nazwać sympatią, zawołał – I ty Brutalu przeciwko mnie??? (oczywiście chciał zacytować klasyka, ale że z łaciną był na bakier, to coś pokręcił w tłumaczeniu).
Nijaka zarechotała li tylko, a tymczasem stopy pana S. pięknie płonęły. Rozszedł się przyjemny swąd palonej skóry, dziko zaś zawył pan S., a chcąc się uwolnić od zadanego bólu i ugasić płonące stopy zaczął śmiesznie kręcić nóżętami, jakgdyby jechał na rowerku (co najwyżej bmxie – rzecz jasna).
Zjawisko było heroikomiczne – poetessy nie mogąc powstrzymać się od śmiechu zaczęły turlać się po podłodze, nie zważając na pomięte kiecki, klepać po otłuszczonych zadach, walić w kotły i podszczypywać z radości tu i ówdzie. Ryczały, kwiczały, łzy zalały ich nalane gęby, a z krtani nieszczęsnego pana S. wydobywał się przeciągły jęk.
I z tym dźwiękiem na ustach usiadł Stadnicki na swoim łóżku, w oczach mając jeszcze przerażenie po przebytym śnie, pot lał się z jego czoła, a usta szeptały „It’s a horror” – bo tak w oryginale zapamiętał z filmu, książki bowiem nie czytał.
Pafciu, co się stało? - zapytała rozespanym głosem zatroskana pani Seremak – Nie jest dobrze – rzekł S. i już chciał opowiedzieć cały koszmar nie zakończonej jeszcze nocy, ale nie zdążył……………..
Część II
Nie zdążył – bowiem w jednej sekundzie rozległ się dziki wrzask, a ze wszystkich okien do skromnego pokoju pana S. posypał się grad kamieni, cegieł, fragmentów krzeseł i stołów oraz innych elementów drewniano –metalowych. W ostatniej chwili schronił się za kanapą (dobrze, że jej nie oddał pewnej kucharce, tak jak planował – choć bida nie może się pomieścić w jednym łóżku z mężem i trójką dzieci oraz psem).
Huk tłuczonego szkła był upiorny, a do tego dochodził ryk czterech tysięcy gardeł, krzyczących coś na kształt hough, uaa, buuuue, ciumcium , i tym podobne. Obok głowy Stadnickiego przeleciała nawet siekierka, o mały włos nie zahaczając o skroń pana S.
Gradobicie wreszcie ustało, S. wysunął się ostrożnie zza kanapy i kiedy upewnił się, że niebezpieczeństwo minęło usiadł na niej i załamał ręce. Patrzył smutno na tę żałosną kupę cegieł na środku pokoju, gdy nagle dostrzegł wśród nich zawiniątko. Podniósł paczkę zawiniętą w gazetę, rozwinął ostrożnie i oczom swoim nie mógł uwierzyć, bo w środku leżała prawdziwa zdechła ryba. Dobrze wiedział, co to znaczy. Zgodnie ze zwyczajem chłopców z Cosa Nostry była to wiadomość, że jego człowiek wącha kwiatki od spodu. Zabili mediatora- człowieka ostatniej szansy, szansy na pokój, miłość i wierność komuny. Teraz już tylko potop – pomyślał ze łzami w oczach Stadnicki. Wypowiedzieli jawną wojnę. Nie mam siły – powiedział głośno Stadnicki Wyjedźmy gdzieś stąd, na jakąś miłą wyspę, droga pani S. …droga pani S? – Stadnicki rozejrzał się po pokoju , ale nikogo w nim nie było. Czyżby nawet ona zdradziła? Czyżby nie była tym, za kogo się podawała? Tego już za wiele na mą siwą głowę – usiadł cichutko w kąciku Stadnicki i zapłakał.
Po chwili jednak trochę się opamiętał, wyjął z barku zapomnianą flaszeczkę wódki figowej, walnął przysłowiową banię, zapalił kubańskie cygaro i wbrew zasadom zaciągnął się głęboko. Uspokojony nieco, z umysłem rozjaśnionym usadowił się na kanapie przed telewizorem wrzucając ligę mistrzów.
No do chuja Wacława- zaklął jeszcze szpetnie – po co mi to wszystko było?
* Grafomanen Armee Fraktion
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez basia11 dnia 08-12-2005 o godz. 09:13:06 | uhahałam się :))))
Brawo!
Tak mi się nakładały kolejno kreacje Woody Allena na główną postać a na końcu przypomniał Dyzmę ze słowami - "a na cholerę mi taka miłość ".
Obawiam się, że tekst nie jest grafomański :)
Raczej "jabberwockowski"
Pozdrawiam |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Sheisebrick dnia 05-12-2005 o godz. 01:00:17 | Drogi Anonimie, ty mnie na każdym kroku zadziwiasz, a na co drugim wprawiasz w osłupienie z opadaniem witek włącznie :)
No genialny epizod sagi. Zwłaszcza na uwagę zasługuje symboliczne przedstawienie postaci (kupa cegieł, dodajmy żałosna :) czy zdechła ryba zawinięta w gazety) a już trzy poetki, które kojarzą mi się z postaciami z mitologii (Mojry, eeeyyy zdaje się boginie przeznaczenia czy jakoś tak) to genialne. Opis snu bardzo sugestywny, upiorny widać wpływ Lyncha, Aronofskiego czy Szulza wreszcie.
Z niepokojem ale i autentyczną niecierpliwością oczekuję dalszych odcinków sagi.
:]
pozdrawiam
m.~ |
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonim dnia 05-12-2005 o godz. 15:10:30 | Drogi scheise , ja wiem skąd ten zachwyt - ty chcesz sobie zapewnić obszerniejszy epizod w kolejnych odcinkach. spoks, masz zapewnione, może coś z tej kupy cegieł da się jeszcze zbudować :).
z.
ps. Czy wskrzesic też zdechlą rybę do pary? |
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Sheisebrick dnia 05-12-2005 o godz. 19:51:50 | | jak najbardziej, drogi koleżanko :) |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Efemerydan dnia 03-12-2005 o godz. 15:45:12 http://lewy-c.blogspot.com/ | | Całość odbieram jako silenie się o oryginalność i humorystyczne zacięcie – nędzne silenie się!! No niewypał niestety!! |
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonim dnia 03-12-2005 o godz. 16:46:33 | no bo prawdziwą bombę to szykuję dopiero w kolejnej częci. Enztuzjastyczne przyjęcie zachęciło mnie bowiem do kontunuacji tegoż przedsięwzięcia. :D :D :D
z. |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Wabigon dnia 02-12-2005 o godz. 11:55:31 | Przeczytałem z przyjemnością.
Mnie się tam podobało, ale pewnie sie nie znam na Fabryce.
Wabigon |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez lipa-lublin dnia 02-12-2005 o godz. 08:41:13 | | Stwierdzam, że poprzednia część była śmieszniejsza, przynajmniej troszku... Przeczytałem, ale jakoś ani mnie to bawi, ani smuci.... Takie pitu pitu. |
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonimus dnia 02-12-2005 o godz. 15:02:44 | | j.w. - szczególnie, jesli o pitupitu mowa. Gdyby nie kontekst - zupełnie nudne. Z kontekstem tez nudne. |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez soroka dnia 02-12-2005 o godz. 07:39:09 http://soroka.netne.net/ | | Mam takie wrażenie jakby szanowny ojciec redaktor tę figową wódeczkę popijał do tej pory. W rzeczywistości (tej prawdziwej a nie wirtualnej) ma zapewne milsze zajęcia i w dodatku najważniejsze na świecie, ale może by tak czasem sobie przypomniał o trzódce, którą osierocił. |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonimus dnia 01-12-2005 o godz. 23:22:34 | | kurde, nie lubie prozy. nie przeczytalem. |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Jerry dnia 01-12-2005 o godz. 20:05:08 | Wariaci. Banda wariatów.
Gdybym nie był bankrutem moralnym, zapewne bym się oburzył. Pozostaje mi żałować, że część znam ze zdjęć i komentarzy. I upodobań kulinarnych. O twórczości nie wspomnę.
Drugi akapit: między 'papieru' i 'A' brakuje kropki, 'Trudno było w takiej atmosferze pracować, nie mówiąc już o stworzeniu krainy łagodności, o jakiej zawsze marzył Ojciec Założyciel.' - a tak powinno wyglądać pierwsze zdanie akapitu czwartego. Ale to kosmetyka, kobiety ponoć znają się na niej lepiej. |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez fircyk dnia 01-12-2005 o godz. 19:20:28 | | o jejciu |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonimus dnia 01-12-2005 o godz. 18:29:07 | | ehhh....... |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonimus dnia 01-12-2005 o godz. 18:05:22 | | Smutne. |
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonim dnia 01-12-2005 o godz. 22:08:44 | To smutne ale prawdziwe
to smutne ale prawdziwe
to smutne ale prawdziwe
Prawdziwe, choć smutne jest!
z. |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Greta dnia 01-12-2005 o godz. 16:12:36 | | taaaaa... |
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez rahl dnia 01-12-2005 o godz. 22:54:11 | tiaaaaa
złote stringi, cóż za perwersja...:)
Mnie tam nie zasmuciło, wręcz przeciwnie:) |
|
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez dada1 dnia 10-02-2007 o godz. 00:13:29 | Złoci Moi, reklamę wam robić, publicznymi relacjami się zajmować, a nie apokrywfy pisać! Cha cha cha!
Napisane sprawnie, ale to powiastka dla dzieci. Rozumiem emocje
związane z narodzinami. Ech, te dreszcze namiętne palce przyciskajace
do klawiatury. Drodzy, Kochani Farbykanci, nie spodziewałam się po was
tak niskich chwytów, jak podpis w tytule "tylko dla dorosłych". Scena
„eroticzna” w granicach przyzwoitości, przereklamowane, mocium panie.
Ps. Poetessa gmera w dziurze skarpetkowej czyj? Chyba nie grubym
paluchem? Chyba że włożyła se tę skapretkę na nogę własną? Bo gruby
paluch, to ten palec najwiekszy u stopy... Wiem, czepiam się
szczegółów. Ale na szczegółach ten świat zbudowano.
|
Re: Zapukała dyskretnie trzy razy... /apokryficzna część sagi fabrycznej, tylko dla d przez Anonim dnia 10-02-2007 o godz. 18:26:28 | jako, że poetess ogólnie rzecz biorąc do eterycznych zaliczyć nie można, co wskazano w tekście : otłuszczone zady, nalane geby -również i rączki maja tłuściutkie, wobec tego słowo paluch u ręki niczym bochen chleba jest jak najbradziej uprawnionym.
z.
ps. chyba ha ha ha |
|
|
Hazell's been a Hall-time fantastic, but most likely to go 0-for-NCAAs przez maah dnia 14-06-2011 o godz. 05:55:35 | | the actual container as well as cup in order to consume in your own home Or even possess the waiters open your wine in the wedding reception sex kitten lingerie [www.lingeriessell.com] thongs sexy [www.lingeriessell.com] thongs [www.lingeriessell.com] In any case your wine or even spirits container provides a pleasant taste towards the room's design Instead associated with blossoms or even candle lights shock your own visitors having a bridal bouquet associated with buck lotto seats Set up the actual lotto seats inside a classic vase while you might an attractive bridal bouquet associated with blossoms Spread phony cash up for grabs to allow them to very easily the begining from the seats That understands you may help to make the following uniform sexy accessories [www.lingeriessell.com] (Ask for you personally reduce obviously sexy swimwear one piece [www.lingeriessell.com] ) However you choose to enhance the actual focal point you will find simple methods to make sure they are reduced sufficient for individuals to appear over the desk Just about all it requires is really a small creativity as well as your person character Source lingerie [www.lingeriessell.com"] |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|