Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 54 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Epika: ADWENT /esej/ * *
Wysłano dnia 08-11-2001 o godz. 11:53:35
Autor: Lukasz_Badula
Karnawał, wcześniej czy później, musi się skończyć, by potwierdzić odwieczne prawo spotkania antagonizmów historii, zasadę zbierania okruchów ludzkich serc rozrzucanych wokół stołu fioletowej bryły naszego świata. Karnawał trwa zbyt długo. Jego efektem jest łysy mózg kukieł, codziennie na ulicach próbujących wczuć się w rolę człowieka. To nuda zabawy wymusza sztuczne romby uśmiechów, tak jak nadmiar sytego pokarmu epikurejskich uciech prowadzi do rozwolnienia szczerości, zamazania swoich przymiotników. Potem półludzkie potworki wymiotują pretensjami w domu, pracy, na imieninach. Chcą być inne, ale takie same. Pragną wyzwolenia, lecz za cenę zgilotynowania reguł ich przodków. Zaprzeczają, kłapiąc japami, zdzierając piskiem rozdygotany głos sumienia. I wieszają na wieszakach, które później ktoś mądry w gazecie nazywa Sądem Ostatecznym. Tymczasem Apokalipsa nie przyjdzie w ciuszkach codzienności, będzie płaczem pozostawionych sobie szkieletów. Szkieletów bez twarzy, języka oczu. Twarzą stanie się odbicie w lustrze, językiem bulgot kropli krwi w żyłach, a oczy wypali im blask bijący od masek mas. Pora karnawału rządzi się osobliwymi regułami. Parę lat temu, gdy
delirium dżumy przekłuwało bąble brązowej skóry, śmierć pukała do
każdych drzwi. I nie było nikogo, kto by z nią nie zatańczył; zabawił
się kosztem królowej odorów, spazmów i rozkładówek. Biskup czy
najzwyklejszy parobek pląsali, nie bez ukrywanej satysfakcji, w takt
szlagwortów ubóstwianej kostuchy. Dziś śmiejemy się z ikon,
przedstawiających te grymaśne pląsy; ach, jakże rozbrajająco wyglądają
stepujące kościotrupki - przypominają pacynki, pajacyki, rozkręcane
laleczki. Sami możemy przejechać samochodem taką zabawkę, przeżyć
chwilę dreszczyku, kiedy dyndająca główka odpada od korpusu, a
gałeczki, małe landrynki, wylatują poza orbitę szosy. Forma, którą
nadajemy niewinnej ciuciubabce, jest mniej istotna od nakładu, wkładu,
wykładu potencjalnych sił twórczych. W karnawale błyskotliwość i
pomysłowość są warunkiem przetrwania: styl, którym władamy bynajmniej
nie pomoże wypłynąć z szamba powtarzalności. Dopiero ekspresja zbliża
do szybkości, świeżości, oryginalności. Ekspresja opiera się na
postępowaniu intuicyjnym, archetypicznym, przypadkowym, dlatego żadna z
innych córek podświadomości nie jest tak doskonała w procesie
docierania do sedna egzystencji; upojnej zabawy w śmierć przed
śmiercią.
Wsłuchajcie się lepiej w wasze bycie w niebycie; pałaszowanie
kolejnych kilometrów doskonale wyprofilowanego życiorysu, zbieranie
punktów za pochodzenie w miejscu, oddawanie mocy strukturom,
fałszowanie różowości skóry dziedzicznej. Karnawał, jako sposób
rozsiewania swojej buzi po całym otoczeniu: meblach, urządzeniach,
kolegach, przyjaciołach, znajduje się w stanie degeneracji. Wkrótce
rozłożą go na czynniki pierwsze, by zrobić to samo z waszymi
wyschniętymi ciałami. I podyndamy sobie na szubienicy, którą ktoś mądry
w gazecie nazwał wieszakiem, myśląc o Sądzie Ostatecznym - my,
androgyniczni pariasi pana odpustu.
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: ADWENT /esej/ * * przez Teano dnia 20-08-2007 o godz. 10:29:48 http://www.teano.portalliteracki.pl | Strasznie wydumany język. Odrzucił mnie po pierwszych wersetach niestety.
Może nie jestem w nastroju. Nie oceniam zatem, znikam, może wrócę, a może nie. |
|
|
Re: ADWENT /esej/ * * przez eckhaus dnia 05-12-2008 o godz. 06:11:03 | | Monty Python by to kupił. |
|
|
Re: ADWENT /esej/ * * przez SzaraIskierka dnia 11-05-2012 o godz. 01:17:11 | Język taki jaki być powinien- obrazujący.
Tekst bardzo w moim stylu- wanitatywny z małą domieszką "ferdydurkowości", czy innego gębowego chłamu.
Brzmi trochę jakbyś co jakiś czas przechodząc kryzys, czy przypływ wisielczej szczerości wpisywał po jednym zdaniu, i od nowa, w koło macieju, aż się z tych żali esej nie zrobił. Pochwalam. Dziękuję za możliwość przeczytania. |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|