Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 54 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Epika: ADWENT /esej/ * *
Wysłano dnia 08-11-2001 o godz. 11:53:35
Autor: Lukasz_Badula

Karnawał, wcześniej czy później, musi się skończyć, by potwierdzić odwieczne prawo spotkania antagonizmów historii, zasadę zbierania okruchów ludzkich serc rozrzucanych wokół stołu fioletowej bryły naszego świata. Karnawał trwa zbyt długo. Jego efektem jest łysy mózg kukieł, codziennie na ulicach próbujących wczuć się w rolę człowieka. To nuda zabawy wymusza sztuczne romby uśmiechów, tak jak nadmiar sytego pokarmu epikurejskich uciech prowadzi do rozwolnienia szczerości, zamazania swoich przymiotników. Potem półludzkie potworki wymiotują pretensjami w domu, pracy, na imieninach. Chcą być inne, ale takie same. Pragną wyzwolenia, lecz za cenę zgilotynowania reguł ich przodków. Zaprzeczają, kłapiąc japami, zdzierając piskiem rozdygotany głos sumienia. I wieszają na wieszakach, które później ktoś mądry w gazecie nazywa Sądem Ostatecznym. Tymczasem Apokalipsa nie przyjdzie w ciuszkach codzienności, będzie płaczem pozostawionych sobie szkieletów. Szkieletów bez twarzy, języka oczu. Twarzą stanie się odbicie w lustrze, językiem bulgot kropli krwi w żyłach, a oczy wypali im blask bijący od masek mas. 
Pora karnawału rządzi się osobliwymi regułami. Parę lat temu, gdy delirium dżumy przekłuwało bąble brązowej skóry, śmierć pukała do każdych drzwi. I nie było nikogo, kto by z nią nie zatańczył; zabawił się kosztem królowej odorów, spazmów i rozkładówek. Biskup czy najzwyklejszy parobek pląsali, nie bez ukrywanej satysfakcji, w takt szlagwortów ubóstwianej kostuchy. Dziś śmiejemy się z ikon, przedstawiających te grymaśne pląsy; ach, jakże rozbrajająco wyglądają stepujące kościotrupki - przypominają pacynki, pajacyki, rozkręcane laleczki. Sami możemy przejechać samochodem taką zabawkę, przeżyć chwilę dreszczyku, kiedy dyndająca główka odpada od korpusu, a gałeczki, małe landrynki, wylatują poza orbitę szosy. Forma, którą nadajemy niewinnej ciuciubabce, jest mniej istotna od nakładu, wkładu, wykładu potencjalnych sił twórczych. W karnawale błyskotliwość i pomysłowość są warunkiem przetrwania: styl, którym władamy bynajmniej nie pomoże wypłynąć z szamba powtarzalności. Dopiero ekspresja zbliża do szybkości, świeżości, oryginalności. Ekspresja opiera się na postępowaniu intuicyjnym, archetypicznym, przypadkowym, dlatego żadna z innych córek podświadomości nie jest tak doskonała w procesie docierania do sedna egzystencji; upojnej zabawy w śmierć przed śmiercią.

Wsłuchajcie się lepiej w wasze bycie w niebycie; pałaszowanie kolejnych kilometrów doskonale wyprofilowanego życiorysu, zbieranie punktów za pochodzenie w miejscu, oddawanie mocy strukturom, fałszowanie różowości skóry dziedzicznej. Karnawał, jako sposób rozsiewania swojej buzi po całym otoczeniu: meblach, urządzeniach, kolegach, przyjaciołach, znajduje się w stanie degeneracji. Wkrótce rozłożą go na czynniki pierwsze, by zrobić to samo z waszymi wyschniętymi ciałami. I podyndamy sobie na szubienicy, którą ktoś mądry w gazecie nazwał wieszakiem, myśląc o Sądzie Ostatecznym - my, androgyniczni pariasi pana odpustu.
Czytaj
Tekst lubią:
SzaraIskierka,

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 3 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: ADWENT /esej/ * *
przez Teano dnia 20-08-2007 o godz. 10:29:48 http://www.teano.portalliteracki.pl
Strasznie wydumany język. Odrzucił mnie po pierwszych wersetach niestety.
Może nie jestem w nastroju. Nie oceniam zatem, znikam, może wrócę, a może nie.




Re: ADWENT /esej/ * *
przez eckhaus dnia 05-12-2008 o godz. 06:11:03
Monty Python by to kupił.



Re: ADWENT /esej/ * *
przez SzaraIskierka dnia 11-05-2012 o godz. 01:17:11
Język taki jaki być powinien- obrazujący.
Tekst bardzo w moim stylu- wanitatywny z małą domieszką "ferdydurkowości", czy innego gębowego chłamu.
Brzmi trochę jakbyś co jakiś czas przechodząc kryzys, czy przypływ wisielczej szczerości wpisywał po jednym zdaniu, i od nowa, w koło macieju, aż się z tych żali esej nie zrobił. Pochwalam. Dziękuję za możliwość przeczytania.




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim