Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 56 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Artykuł: Sezon ochronny na kaczki ->*
Wysłano dnia 28-12-2005 o godz. 23:01:14
Autor: Voronwe
/moherowy felieton antyklerykalny/
Nie lubimy kaczorów, oj – nie lubimy. Już wiemy, że czekają nas stracone lata. Już wiemy, że nic się nie poprawi, w żadnej dziedzinie. Już wiemy, że drukować będą pieniądze bez pokrycia. Już wiemy, że zmonopolizują media. Już wiemy, że poróżnią nas z Europą i caaałą Rosją. Już wiemy nawet, że zaostrzenie wymiaru sprawiedliwości uderzy w niewinnych a na ulicach będzie jeszcze niebezpieczniej niż teraz (o ile to, rzecz jasna, możliwe). Nie powiem – życzyłem zwycięstwa Tuskowi. Uważałem – i nadal uważam –
że z punku widzenia spraw najważniejszych – czyli gospodarki – byłby
najlepszym możliwym prezydentem. Nie tu leży problem, że ja lub Wy,
kochani, nie chcieliście, by został prezydentem. Problem leży gdzie
indziej. W głowie pana Tuska, konkretnie. Problemem jest, że on sam nie
chciał nim być.
Nie wiem, czy wynikało to z rzeczywistej potęgi ‘grup trzymających
władzę’, którą widział pan Tusk i z którą nie wierzył, że poradzi sobie
osobiście. A może to ta polskość, której tak bardzo chciały odmówić mu
rozmaite szumowiny jest winna? A konkretnie, to ciapowatość właściwa
większości polskiej inteligencji. O ileż wygodniej rozłożyć ręce –
‘zrobiłem co mogłem’. Dość, że przegrał na własną prośbę. Oddał pole,
próbował udowadniać, że nie jest wielbłądem – i udało mu się. Może mieć
satysfakcję – nie jest.
Ale mniejsza z panem Tuskiem. Najwyraźniej ma to, czego chciał. Za to
my mamy to, czego nie chcieliśmy – pana Kaczyńskiego – i nie możemy mu
tego wybaczyć. Dajmy mu szansę, na litość Boską. Pokrytykujemy go, gdy
będzie za co.
Pan Lem deklaruje, że gdyby miał trzydzieści lat mniej, to by wyjechał.
Tylko – powiada – nie ma dokąd: ‘w Szwajcarii nudno, w USA głupio’.
Straszne, doprawdy, rozterki – za poprzedniej kadencji nikt, rzecz
jasna, nie wyjeżdżał. Przynajmniej nikt z klasą (kasą). Dopiero teraz
widmo ciemnogrodu zajrzało nam w oczy.
Zajmijmy się więc ciemnogrodem – zdaje się, że ojciec Glemp zorientował
się w końcu, kto jest faktycznym prymasem Polski. ‘ojciec Rydzyk
powinien ograniczyć swoje ambicje i poddać się kościołowi’ –
zaproponował więc ojciec Glemp. Ciekawe, co na to ojciec Rydzyk? I co
zrobi ojciec Glemp, jeśli ojciec Rydzyk jednak swoich ambicji nie
ograniczy? ‘A coś przecież zrobić muszę, albo z kozła ruszać precz.
Autorytet mi się kruszy – autorytet ważna rzecz...’. Doczekamy się
wreszcie jakiejś klątwy, ekskomuniki, schizmy? No, Prymasie – JP II już
nad tym nie zapłacze. Zrobisz coś z tym monopolem, który wciągnął do
grobu Pierwszą Rzeczpospolitą?
A że coś z tym zrobić trzeba, niech was przekona kilka cytatów jakie
padły w trakcie kazania do około tysiąca młodych Polaków zebranych na
pasterce w kościele przy Halston Street w Dublinie:
‘dusza ludzka to chlew’
‘nasze postanowienia są nic nie warte’
‘nie ma człowieka bez grzechu. Oprócz Jezusa. No i Matki Boskiej, oczywiście’
‘tylko faryzeusz może wierzyć, że jest w stanie stać się lepszym’
‘Bóg nie oczekuje od nas, byśmy nie grzeszyli. Bóg wybacza grzechy. Bóg chce od nas tylko, byśmy wyznali mu nasze grzechy’
‘jak ciało potrzebuje pożywienia, tak dusza potrzebuje Boga. Przychodźcie do kościoła codziennie’
To są słowa wypowiedziane do ludzi, którzy muszą uczyć się w każdej
wolnej chwili. Którzy muszą powziąć takie postanowienie i realizować je
każdego dnia. Którzy ciężką pracą wspinają się w miejsca, na które ich
irlandzcy rówieśnicy idą wprost ze szkoły. Do ludzi, którzy muszą być
najlepsi by być uznani za wystarczająco dobrych. I którzy robią to
wszystko do tego stopnia dobrze, że byli w stanie zdobyć sobie szacunek
miejscowych, co się w dziejach polskiej emigracji zdarzało bardzo,
bardzo rzadko. I jakież to wsparcie otrzymują oni od swego ‘pasterza’?
Czy tak trudno kościołowi wybaczyć im, że nie są bandą przegrańców?
Czego się bać, Prymasie? Cóż Polska ma do stracenia na tej schizmie?
Każda zmiana może być tylko zmianą na lepsze. Czy nie wystarczająco
długo żyłeś w cieniu wielkiego człowieka? Czy naprawdę Twoje nazwisko
ma pozostać tylko na marginesie kronik? Toż i stamtąd znika, wypierane
przez Rydzyka. Czy warto pozostać nikim w imię utrzymania wpływów Rzymu
w środowisku, w którym i tak są one tylko iluzją?
Szczęśliwego Nowego Roku, Donaldzie Tusku. Szczęśliwego Nowego Roku,
Józefie Glempie. Dziś jeszcze pamiętam, jak się nazywacie. Ale za rok?
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez mictlantecutli dnia 01-01-2006 o godz. 22:04:01 http://www.rcichowlas.blogspot.com | Sprawnie napisany felietonik. O prawdzie kilka słów, w dodatku w prosty, przejżysty sposób. To, że Tusk przystopował, i to ostro przystosował wiemy wszyscy, aczkolwiek nie wiadomo dlaczego... głowiłem się nad tym swego czasu.
Przed wyborami doskonale wielu z nas zdawało sobie sprawę z faktu, że żaden z kandydatów nie jest doskonały, wielu mawiało, że żadern sie nie nadaje na stanowiko prezydenta.
Nie miałem zdania, ale po cichu zgadzałem się z tym zdaniem... ot tak sobie (o argumentach tutaj nie będę mówił)
Nie głosowałem, aczkolwiek gdybym musiał - Tusk, dlaczego? Bo lepiej wygląda. Jest bardziej reprezentatywny....
śmieszne to, ale prawdziwe.
Pozdrawiam |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 01:54:06 | A ja w nosie mam tuska, ja go nienawidze za te klamstwa, za te obietnice, za mamienie, oszukiwanie narodu i obiecanki cacanki nie do zrealizowania. Mial walczyc z korupcja, powolal Pitre, i co? I nic. Oni tropili PiSiaków za dorsza, a ukrywaja wielomilionhowe straty powstałe przez ich kolesiów z PO!!! Moja rodzina poszla na niego glosowac, a teraz przeklina dzień wyborow, bo oszukal ich, Polaków, mlodych i starych, demon jeden! A kysz!
POwiakw i durakow nie poydrawiam
a kzsy demonom! |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 02:07:52 | A kysz a kysz
dobrze mowisz
w pewnej nacji
diably widac
na ich widok
chce sie zygac
Nie poeta ze mnie ale czlowiek zniesmaczony korupcja i badzewiem PO |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez hemical_physics dnia 28-12-2005 o godz. 23:29:17 | | Z klasą o Donaldzie.Dzięki:) |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Bairam dnia 02-01-2006 o godz. 09:34:43 | Z klasą o Glempie, przede wszystkim.
I ostatnie zdanie - świetna puenta. |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Kapp-Grass dnia 28-12-2005 o godz. 23:54:26 | | Napisane interesująco i z pazurem. Zabrakło mi jednak czegoś - poszczególne wątki są rzucone jakby na zachetę, nie rozwinięte, potraktowane lakonicznie. Chciało by się, żeby tekst był bardziej rozwinięty, mysli w pełni wypisane. Z drugiej strony, podoba mi się, że mimo lapidarności przeciez wiadomo o co chodzi i mozna sobie pomysleć, to co nienapisane doskładać w głowie. No więc ogólnie nie wiem, co sądzę :) Najbardziej mi chyba brakuje jakiejś recepty, jak zrobić (nalezało zrobić) żeby było dobrze. Niby to się mozna domyslić, ale... |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez anacht-e dnia 29-12-2005 o godz. 00:59:39 | | Nieżle napisane.To rzadko sie zdarza,zwlaszcza w felietonach.Zawartość myslowa ,jak zwykle w tematyce politycznej-żadna. Diagnostycznie-nul. Koncepcyjnie jeszcze gorzej. Ale to nie wina Autora ,ktory jak widać pisać umie,Niepotrzebnie sie tylko przejmuje "medialnymi" ustawieniami i słownictwem("moherowe berety') |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Kapp-Grass dnia 29-12-2005 o godz. 01:20:13 | | A to czyja wina, jak nie autora? Kto mu tekst pisał? |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 14:57:09 | | Jasne że mafia mu pisała tekst jemu |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez yarre dnia 29-12-2005 o godz. 09:16:54 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | zupełnie sie nie zgadzam z komentem anachte.
- nieźle napisane - moim zdaniem - napisane bardzo dobrze
- zawartośc myślowa [...] - zadna -MZ - spora, chocby w kwestii Tuska, zaczekania z obszczekiwaniem Kaczorów na konkrety, passus z Glempem - pierwszy raz czytam takie słowa o prymasie i jego koledze z Torunia. Twierdzenie, że "myślowa" wartośc tego tekstu jest żadna - delikatnie mówiąc naciągane i bezpodstawne.
- autor "bezpodstawnie przejmuje sie medialnymi ustawieniami i słownictwem" - zarzut bezsensowny. Ani w tym tekscie v. ani w poprzednich nie da się dostrzec żadnej medialno-politycznej poprawności, często wręcz przeciwnie. Termin "moherowe berety" jest nosny i jak zwykle w podobnych wypadkach określa krótko i dosadnie coś, co inaczej wypadałoby nazywac definicja 15 zdaniową.
zgadzam się z Kapp,ze kilka problemów autor jeno zasygnalizował (inna rzecz - takie prawo felietonisty) i nie do końca mi to pasuje. Np. w kwestii Tuska (intuicyjnie sie zgadzam, może słusznie) wolałbym nieco konkretnie. Teza - przegrał na własna prośbę jest efektowna tyleż, co w tym felietonie mało udokumentowana, a szkoda.
Kazanie dublińskie - palce lizac i ze wzgledu na same cytaty, jak i przede wszystkim kontekst.
Kolor gwiazdki zdecydowanie zbyt bordowy. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez synthspirit dnia 30-12-2005 o godz. 19:58:08 | zgadzam się z Kapp,ze kilka problemów autor jeno zasygnalizował (inna rzecz - takie prawo felietonisty) i nie do końca mi to pasuje. Np. w kwestii Tuska (intuicyjnie sie zgadzam, może słusznie) wolałbym nieco konkretnie. Teza - przegrał na własna prośbę jest efektowna tyleż, co w tym felietonie mało udokumentowana, a szkoda.
Kazanie dublińskie - palce lizac i ze wzgledu na same cytaty, jak i przede wszystkim kontekst.
Kolor gwiazdki zdecydowanie zbyt bordowy.
O, ja też tak w tym stylu. Tzn. co do Dońcia i jego własnożyczeniowej wtopy to j.w., natomiast a.d. kazań z Dublina j.w., ale nie do końca. Bo choć - owszem - szokujące i ładnie osadzone, to jednak - jak sądzę - niekoniecznie reprezentatywne dla całego (czy nawet większości) polskiego kleru i stąd też deczko mniej wiarygodne.
synth |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez rahl dnia 29-12-2005 o godz. 11:52:02 | | Jak lubię Autora, to tym razem niczego interesującego w felietonie nie znalazłam. Ani jedna myśl mnie nie zaskoczyła, nie zbulwersowała, nie skłoniła do refleksji. Oczywiste i płaskie, sorry. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez yarre dnia 29-12-2005 o godz. 11:58:38 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | | to z okazji prymasa tez takie? no ciekaw jestem, kiedy wczesniej ktos az tak z sensem na jego temat sie wypowiedział) |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Kapp-Grass dnia 29-12-2005 o godz. 13:58:06 | | O prymasie zdecydowanie najlepsze, bo trafne a błyskotliwe. Swoją drogą ciekawe jest, że o prymasie się mówi raczej mało i raczej nic. Facet jest interesujący jak ameba. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Kapp-Grass dnia 29-12-2005 o godz. 14:37:28 | Ma niby. Ale czy rozmnaża się przez podział?
(oooo, wbrew pozorom, to jest temat na piękny i skomplikowany esej) |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Krab dnia 30-12-2005 o godz. 11:28:00 | | Więc proszę, chętnie taki esej przeczytam. Świadom, że został sprowokowany przez autora. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Kapp-Grass dnia 30-12-2005 o godz. 11:39:32 | | Też chętnie przeczytam, temat jest do wzięcia ;) |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Artur_Matura dnia 29-12-2005 o godz. 13:29:14 | Napisane wyśmienicie. Cytaty z dublińskiego kazania szokujące - przepraszam za pretensjonalne określenie, ale żadne inne mi się tutaj nie nasuwa. Smaczny cytat z Lema (to chyba ostatni wywiad?); udowania starą prawdę (tak zresztą jak cały tamten wywiad), że pisarze, nawet tak wybitni, powinni pozostać jednak przy pisaniu.
W dotychczasowych komentarzach pojawiły się następujące zarzuty, sygnały, co do tekstu:
1. "Zabrakło mi jednak czegoś - poszczególne wątki są rzucone jakby na zachetę, nie rozwinięte, potraktowane lakonicznie."
2. "niczego interesującego w felietonie nie znalazłam. Ani jedna myśl mnie nie zaskoczyła, nie zbulwersowała, nie skłoniła do refleksji. Oczywiste i płaskie"
3. "Zawartość myslowa ,jak zwykle w tematyce politycznej-żadna. Diagnostycznie-nul. Koncepcyjnie jeszcze gorzej"
Z pierwszą uwagą możnaby się zgodzić, gdyby nie to, że tekst ma formę felietonu. A felieton rządzi się swoimi własnymi prawami: lapidarność, sygnalizacja tylko pewnych problemów, ostre stawianie tez, często kontrowersyjnych. Jednakże...
Jednakże pierwsze cztery akapity pozostawiają rzeczywisty niedosyt. I nie dlatego, że są lapidarne, że myśli niedokończone, bo to wszak istota felietonu, ale dlatego, że pełne są komunałów, które każdy słyszy z ust polityków, dziennikarzy i wszelkiej maści "analityków" po wielokroć każdego dnia. Kaczory - Ciemnogród - Be; Tusk - Głowa - Problem - Psychika; nie ma tu nic, co mogłoby nas zaskoczyć. Dlatego czytelnik może czuć się zawiedziony.
Ale wszystko wynagradza druga część felietonu.
Zarzuty 2 i 3 są w tym przypadku bardzo niesprawiedliwe. Pięć ostatnich akapitów to połączenie kapitalnie dobranych cytatów z analizą sytuacji panującej w polskim kościele.
"Ekskomunika", "schizma", "klątwa" - przecież to naprawdę oryginalne, bardzo odważne, ironiczne, i daje do myślenia. Aż człowiek zaczyna snuć wizje, "co by było gdyby", i pozostaje tylko żal, że obecny przywódca polskiego Kościoła jest politykiem małego formatu, pozbawionym charyzmy, niezdolnym zaskoczyć czymkolwiek, i nigdy, przenigdy nie zaświta mu nawet w głowie podobny pomysł.
Można oczywiście utyskiwać, że za krótkie, że to tamto nierozwinięte, ale formuła felietonu stawia przed autorem takie właśnie ograniczenia.
Mimo delikatnej ironii, całość ma wymowę bardzo gorzką i smutną. I za to brawa należą się autorowi.
Pozdrawiam.
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez rahl dnia 30-12-2005 o godz. 09:22:01 | "Cytaty z dublińskiego kazania szokujące" - możliwe (mnie tam już nic nie szokuje:)), ale nie są one wyznacznikiem stanu (poziomu?) polskiej myśli religijnej ani duchowości kleru w ogóle, a jedynie własnością jakiegoś niedouczonego teologicznie (nie zna nawet poglądów Ojców Kościoła, ani też św. Tomasza na temat duszy) i ulegającego wpływom koscioła protestanckiego (w nauczaniu o tym, że wiara wystarczy, a nasze starania - uczynki są zbędne) księdza.
Co do sprawiedliwości lub nie zarzutów - piszę co czuję, nie zamierzając nikogo obrazić. Po prostu po mnie ten felieton spływa. A że sprawnie napisany - nie zaprzeczam. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Voronwe dnia 30-12-2005 o godz. 14:33:36 | Dziękuję za komentarz i za dobre słowo. Z opinią wyrażoną powyżej pozwolę sobie jednak się nie zgodzić:
Nie mam wystarczającej wiedzy, by prowadzić debatę dotyczącą wpływu kościoła protestanckiego na katolicki i odwrotnie, ale:
Bywałem spory okres czasu na mszach w kościele ewangelicko-augsburgskim we Włocławku i moje osobiste odczucie jest takie, że ostatnią rzeczą, jaką dublińskiemu księdzu można zarzucić jest uleganie wpływom kościoła protestanckiego.
Wcześniej bywałem jeszcze ‘sporszy’ okres czasu ma mszach w kościołach katolickich we Włocławku, w Warszawie i w Lublinie. Moje osobiste odczucie jest takie, że przytoczone powyżej cytaty SĄ wyznacznikiem stanu (poziomu) myśli religijnej polskiego kleru katolickiego w ogóle.
Pozdrawiam |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 30-12-2005 o godz. 20:06:49 | "Moje osobiste odczucie jest takie, że przytoczone powyżej cytaty SĄ wyznacznikiem stanu (poziomu) myśli religijnej polskiego kleru katolickiego w ogóle."
zgoda
y. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez rahl dnia 30-12-2005 o godz. 22:43:17 | Protestanci z którymi się przyjaźnię zawsze podkreślają, że nieistotne jest ludzkie staranie, dobre uczynki, ważne jest by uwierzyć, że Jezus Chrystus nas odkupił, wiara w Niego wystarczy, stąd tekst -"tylko faryzeusz może wierzyć, że jest w stanie stać się lepszym" wydaje mi się pasować do tej tezy.
Co do kleru - uważam, że jeśli komuś zależy aby znaleźć "mistrza", duchowego przewodnika, to go znajdzie. Jest takie stare buddyjskie powiedzenie:)) - "jeśli uczeń jest gotowy mistrz sam się znajdzie":)
Ja jednak pomagam losowi i... poznałam przynajmniej kilku mądrych kapłanów w kraju, a benedyktyna Anselma Gruna poszukałam za granicą:)) Wartościowe jest tylko to co zdobędziemy z trudem.
Ale cóż każdy ma własne zdanie, nie zamierzam tu nikogo pouczać, wyrażam jedynie własną opinię, a Ty własną:)
Natomiast żeby była jasność:) najmniej podoba mi się pierwszy fragment felietonu. Takie szafowanie obiegowymi stwierdzeniami i... przewidywania nieco na wyrost. Moze jednak poczekajmy na rozwój wydarzeń. I jakby co:) to nie jestem fanką żadnego z wymienionych ugrupowań.
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Voronwe dnia 31-12-2005 o godz. 12:46:13 | Problem z tymi, którzy wcale nie szukają (‘mistrza’). Wiara szarej, zapełniającej gargantuiczno-modernistyczne osiedlowe kościoły masy jest na poziomie takim, jak nie przymierzając wolnomyślicielstwo ‘Nie’ – i kler w większości niestety dostosował się do otocznia. Zmuszenie tych ludzi do pomyślenia o własnej wierze, do zdeklarowania się po czyjejś stronie, wywołanie fermentu w nieskażonych myśleniem głowach – to mógłby być naprawdę pozytywny efekt uboczny ‘buntu Rydzyka’. Gdyby polskie władze kościelne stać było na stanowczość.
Zabory i komunizm to przeszłość – nie musimy już dbać o jedność za wszelką cenę, przetrwanie narodu nie jest zagrożone, mamy niepodległe państwo. Ale raz już zmarnowaliśmy taki dar, pozwalając jednemu kościołowi zdominować życie wyznaniowe. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez yarre dnia 02-01-2006 o godz. 10:21:29 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | nie zgłąszając najmniejszego veta, zastanawiam się, czy tylko o dostosowanie się kleru do owej masy chodzi, czy moze też o w jakiejs mierze świadome jej ukształtowanie - króko mówiąc - kto tu jest na czyje podobieństwo>?
za zdanie "Zabory i komunizm to przeszłość – nie musimy już dbać o jedność za wszelką cenę, przetrwanie narodu nie jest zagrożone, mamy niepodległe państwo. " daję 12 gwiazdek. Kolejna rzekoma oczywistość, któa jest oczywista, ale mało kto ją w sobie nosi na codzień i się do wypływających z niej nieuchronnie wniosków stosuje w praktyce. Swoja droga temat: "Ile kosztowac moze jednośc na siłę i czy warto płacić, oraz jak to z tym bywało w historii" - godzien felietonu albo czegos większego i powazniejszego. |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Winrich dnia 02-01-2006 o godz. 11:18:05 | Gratuluję kol. Voronwe przenikliwości spojrzenia ( jak rozumiem odległość chyba zawsze polepsza perspektywę).
Co do przegranej na własne życzenie niejakiego Donalda T., to mam tego samego rodzaju odczucie.
Co do nadmiernego wpływu toruńskiego ojca dyrektora, to rzeczywiście może to zaowocować jakimś pęknięciem w polskim kościele (co dostrzegał już dużo wcześniej m.in. R. Ziemkiewicz i spłodził takie opowiadanko o niejakim ojcu Muchomorku - przy okazji osobom interesującym się tematem polecam jego - "Polactwo").
Z nawiązaniem do losów I Rzeczypospolitej nie do końca się jednak zgadzam. To nie Ciemnogród czasów saskich stanął za rzeczywistością rozbiorową, ale liberalizm z czasów ostatniego króla. Ale to sprawa chyba na zupełnie inny felieton. A więc tyle...
No i wreszcie ostatnia fraza felietonu...
Ja bym ją może poszerzył jeszcze o jedno spostrzeżenie. O ile też uważam, że za 50 lat o Tusku pamiętać będą tylko specjaliści, to przed Kaczyńskim stoją wyzwania, które albo zrzucą go w niebyt niepamięci narodowej, albo postawią na piedestale. Przy okazji zaś kończącej się kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego warto zadać sobie pytanie, co z jego prezydentury pozostanie w zbiorowej świadomości Polaków. I tu ciekawe dla historyka prównanie Kwaśniewski - Wałęsa.
Bo któż oprócz osób interesujących się historią lub zawodowców pamięta chociażby Stanisława Wojciechowskiego. A kto nie wie, kim był Piłsudski?
To tak pro memoriam.
Pozdrawiam w Nowym Roku, życząc Wszystkiego...
WK |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Voronwe dnia 07-01-2006 o godz. 14:49:32 | Liberalizm czy wręcz libertynizm czasów ostatniego króla był oczywistą pochodną zmonopolizowania życia wyznaniowego przez katolicyzm. W którą stronę mógł udać się niezależny umysł, odrzucający to wszystko, co wielu z nas i dzisiaj odrzuca w tym równającym w dół kościele? Jedyną alternatywą byli katolicy/bezbożnicy. Na szczęście już niedługo miały przyjść rozbiory, kończące agonię tego mocarstwa (ale, swoją drogą, jak długą! – jakąż potwornie wielką potęgę udało się nam zbudować w czasach różnorodności i tolerancji, że samą siłą bezwładności przetrwała jeszcze tyle czasu!). Mocarstwa, które nie miało już żadnych fundamentów od chwili gdy, mówiąc obrazowo, ‘Kniazia Jaremę rzymski krzyż oświecił’.
Również pozdrawiam, życząc nam wszystkim, by ten rok mógł być zaliczony do ‘ciekawych czasów’ – toż jeśli nie teraz, to kiedy? |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez dans dnia 26-04-2006 o godz. 20:43:08 | śmieszne, ale przez łzy. nie z powodu jakości felietonu - ta jest świetna. ale jakiś taki smutek się we mnie pojawił po przeczytaniu tego. smutek i refleksja. może o to też chodzi w felietonie? pozdrawiam z łezką w oku
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 01-08-2006 o godz. 14:59:44 | | Pozdrawiam wszystkich. Tak sie sklada, ze bylem przypadkiem na te samej pasterce i sluchalem. Zdania sa wyrwane z konterksu. W odpowiednim rozumieniu nie widze w nich nic nie zgodnego z Ewangelia. O tym, ze narodziny Jezusa w stajni (a przeciez nie bya to czysta/sentymentalna stajenka ale wlasnie chlew) nalezy rozumiec jako narodziny Boga wlasnie w brudnej ludzkiej duszy, pisali juz Ojcowie Kosciola, wiec nie ma w tym nic ani nowego, ani bulwersyujacego. Interpretacje te moznanawet znalezc w wielu staropolskich pastoralkach. Takie wlasnie mial zalozenia Ewangelista. Przekonanie otym, ze dobra postanowienia czlowieka, bez laski Boga sa nic nie warte to jeden z fundamentow katolickiej teologii laski. Zasadniczym mysleniem chrzescijan jest uznanie potrzeby bezradnosci i pelnej zaleznosci od Boga ("Beze mnie NIC nie mozecie uczynic" Ewangelia Jana) Tutaj nauczanie z protestantami jest tozsame (jest nawet wspolny protestancko-katolicki dokument w tej sprawie). Nie oznacza to wcale, w tym swietle czlowiek nie powinien sie starac. Nie pamietam, tez zeby byla mowa o tym w kazaniu. Wydaje mi sie, ze autorowi zabraklo dobrej woli w zrozumieniu wlasciwego przekazu. Marcin |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Voronwe dnia 12-08-2006 o godz. 15:49:08 | Kontekst, wydawało mi się, jednak podałem, ale mniejsza z tym. Polecam kościół przy St Dominic’s Street. Też są msze po polsku, poziom o klasę wyższy. No, chyba że Ci się na pasterce podobało, wtedy z całym moim brakiem dobrej woli – mogę tylko życzyć wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam.
V. |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez AndyZa dnia 17-10-2006 o godz. 20:49:56 http://www.daminet.pl/~andyza | Nie lubimy kaczorów, oj – nie lubimy. Już wiemy, że czekają nas stracone lata. Już wiemy, że nic się nie poprawi, w żadnej dziedzinie. Już wiemy, że drukować będą pieniądze bez pokrycia. Już wiemy, że zmonopolizują media. Już wiemy, że poróżnią nas z Europą i caaałą Rosją. Już wiemy nawet, że zaostrzenie wymiaru sprawiedliwości uderzy w niewinnych a na ulicach będzie jeszcze niebezpieczniej niż teraz (o ile to, rzecz jasna, możliwe).
Prorocze słowa... spełniają się:( choć napisane - jak się wydaje - pod dyktando powyborczej prasy. Kaczory dostały fory a mimo to przewidywania się spełniają. Najgorsze, że powoli wkrada się autorytaryzm (sezon ochronny się skończył, pokrytykowaliśmy ich gdy jest za co a po nich to spłynęło - jednym słowem władza za wszelką cenę), jeżeli ludzie to zaakceptują w najbliższych wyborach to będzie kiepsko z naszą demokracją. Do tego mamy 'moherową koalicję', która gdy nabierze siły doprowadzi 'ciemnogród' do władzy na wszystkich szczeblach. A gdy skończy się chwilowa prosperita, nie wykorzystana sytuacja do niwelacji długu publicznego zacznie się mścić, wtedy szczęśliwi będę Ci co w porę wyjechali na przykład do Irlandii;) A tak a propos - czy maczałeś ręce w słowach pewnej piosenki zespołu "Kobranocka":) |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Voronwe dnia 20-10-2006 o godz. 22:58:03 | wtedy szczęśliwi będę Ci co w porę wyjechali na przykład do Irlandii;) już są szczęśliwi, choć gdy ja wyjeżdżałem dwa lata temu, to jeszcze ten bezbożny socjalizm panował :) Teraz jest pobożny i słyszałem, że dzięki wymodlonym w sejmowej kaplicy deszczom prawdziwy wysyp grzybów nastąpił :) Poza tym nie widzę większych różnic między socjalizmami (pewnie dlatego, że polskiej TV nie oglądam).
Może tak po prostu musiało być? W Irlandii też się ładnych kilka dekad miotali, zanim poszli po rozum do głowy.
Odn. piosenki ‘Kobranocki’ – to nie miałem nic wspólnego z jej powstaniem. Ale gdy jej teraz słucham – też przychodzi mi do głowy myśl: Może tak właśnie musiało być?
:)
Pozdrawiam |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 30-09-2007 o godz. 01:30:41 | Puste gesty, puste słowa, puste serce, pusta mowa, puste, choć zacięte usta, pusty wzrok i głowa pusta, pusty program i projekty, do cna pustych stek inwektyw, pusty jazgot, próżne żale, krzyk, co treści nie ma wcale, puste groźby, puste miny, wielkie morze próżnej śliny, puste hasła, obietnice, wszystko puste - poza picem! Słowem zero, nicość, próżnia -tym się w świecie Tusk wyróżnia.
szczera Polka !!! |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 06-09-2009 o godz. 02:54:59 | | Świetna twa riposta, jak jasna cholera, o premierze cudów i cudach premiera. Piszesz szczerze, bez obciachu o pustym, szwabskim rejwachu. |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 01:58:41 | Znam ten wiersz i inne wsoaniale wiersze tego Autora. Powiem tyle, ze to strzal w dziesiatke i juz
Pozdrawiam |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 02:31:41 | | Jak swiat swiatem zaden kandydat nigdy nie byl doskonaly, ale Tusk i jego zgraja przechodza wszelkie normy niedoskonalosci. Czesc |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 14:54:02 | | Po prostu mafia rządzi rządzącymi i glupim ludem. |
|
|
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 02:35:56 | To wina PiS-u!
Wciąż nam powtarza gromadka Lisów:
To wina PiS-u! To wina PiS-u!
Braku autostrad jaka przyczyna?
To PiS-u wina! To PiS-u wina!
Że znów korupcja w kraju rozkwita?
Winna jest IV Rzeczpospolita!
Gdy Putin mało ma dla nas miłości?
Putin jest zły, bo PiS go rozzłościł!
Kiedy się Merkel chłodno uśmiecha?
To wina Jarka! To wina Lecha!
Ale ta śpiewka dla wielu ludzi
prędzej czy później w końcu się znudzi.
I już nie będzie znaczyć tak wiele
po latach rządów trzech czy też czterech.
A gdy kadencja środek przekroczy,
trudno już będzie mydlić nią oczy.
Lecz jest metoda, trudu niewiele,
jak lud omamić sprytnym PR-em.
I go oszukać w sposób dziecinny,
że winny to jest zawsze ktoś inny.
Co słowo cud właściwie znaczy?
Cud się nie udał - winni Krzyżacy.
Że ze stoczniami problem jest spory?
Bo okupacja oraz rozbiory.
Kiedy Palikot znowu coś bredzi?
Przyczyną Potop, a winni Szwedzi.
Gdy z piłkarskiego Euro są nici?
Winni są Azja, Bohun i Kmicic.
Wysokie ceny są tego lata?
Bo Wóz Drzymały oraz Hakata.
Gdy na granicach wciąż stoją TIR-y?
Wybuch wulkanu koło Antyli.
Że gospodarka ma się dość marnie?
Podczas lektury zasnął Latarnik.
W ten sposób każdy pomyśli i powie,
że Car jest dobry, źli - ministrowie.
A gdy ktoś burknie, że coś jest nie tak,
zaraz go skarci pewna Gazeta.
I wreszcie nigdy nie będzie dość ci
cudnej miłości w dużej ilości.
I wreszcie dotrze Słoneczko Peru
do upragnionych bram Belwederu.
Lecz myśl mnie ciągle dręczy uparta:
czy Słońce Peru - to Słońce Karpat? |
Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->* przez Anonimus dnia 07-03-2010 o godz. 06:53:29 | | Świetna puenta do tego felietonu. I co dziś napisze na ten temat, przecież ma jak na dłoni "spełnione marzenia" o Tuska władzy i co? podoba się - odpowiedz? |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|