Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 56 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Artykuł: Sezon ochronny na kaczki ->*
Wysłano dnia 28-12-2005 o godz. 23:01:14
Autor: Voronwe

/moherowy felieton antyklerykalny/ 

Nie lubimy kaczorów, oj – nie lubimy. Już wiemy, że czekają nas stracone lata. Już wiemy, że nic się nie poprawi, w żadnej dziedzinie. Już wiemy, że drukować będą pieniądze bez pokrycia. Już wiemy, że zmonopolizują media. Już wiemy, że poróżnią nas z Europą i caaałą Rosją. Już wiemy nawet, że zaostrzenie wymiaru sprawiedliwości uderzy w niewinnych a na ulicach będzie jeszcze niebezpieczniej niż teraz (o ile to, rzecz jasna, możliwe).
Nie powiem – życzyłem zwycięstwa Tuskowi. Uważałem – i nadal uważam – że z punku widzenia spraw najważniejszych – czyli gospodarki – byłby najlepszym możliwym prezydentem. Nie tu leży problem, że ja lub Wy, kochani, nie chcieliście, by został prezydentem. Problem leży gdzie indziej. W głowie pana Tuska, konkretnie. Problemem jest, że on sam nie chciał nim być.

Nie wiem, czy wynikało to z rzeczywistej potęgi ‘grup trzymających władzę’, którą widział pan Tusk i z którą nie wierzył, że poradzi sobie osobiście. A może to ta polskość, której tak bardzo chciały odmówić mu rozmaite szumowiny jest winna? A konkretnie, to ciapowatość właściwa większości polskiej inteligencji. O ileż wygodniej rozłożyć ręce – ‘zrobiłem co mogłem’. Dość, że przegrał na własną prośbę. Oddał pole, próbował udowadniać, że nie jest wielbłądem – i udało mu się. Może mieć satysfakcję – nie jest.

Ale mniejsza z panem Tuskiem. Najwyraźniej ma to, czego chciał. Za to my mamy to, czego nie chcieliśmy – pana Kaczyńskiego – i nie możemy mu tego wybaczyć. Dajmy mu szansę, na litość Boską. Pokrytykujemy go, gdy będzie za co.

Pan Lem deklaruje, że gdyby miał trzydzieści lat mniej, to by wyjechał. Tylko – powiada – nie ma dokąd: ‘w Szwajcarii nudno, w USA głupio’. Straszne, doprawdy, rozterki – za poprzedniej kadencji nikt, rzecz jasna, nie wyjeżdżał. Przynajmniej nikt z klasą (kasą). Dopiero teraz widmo ciemnogrodu zajrzało nam w oczy.

Zajmijmy się więc ciemnogrodem – zdaje się, że ojciec Glemp zorientował się w końcu, kto jest faktycznym prymasem Polski. ‘ojciec Rydzyk powinien ograniczyć swoje ambicje i poddać się kościołowi’ – zaproponował więc ojciec Glemp. Ciekawe, co na to ojciec Rydzyk? I co zrobi ojciec Glemp, jeśli ojciec Rydzyk jednak swoich ambicji nie ograniczy? ‘A coś przecież zrobić muszę, albo z kozła ruszać precz. Autorytet mi się kruszy – autorytet ważna rzecz...’. Doczekamy się wreszcie jakiejś klątwy, ekskomuniki, schizmy? No, Prymasie – JP II już nad tym nie zapłacze. Zrobisz coś z tym monopolem, który wciągnął do grobu Pierwszą Rzeczpospolitą?

A że coś z tym zrobić trzeba, niech was przekona kilka cytatów jakie padły w trakcie kazania do około tysiąca młodych Polaków zebranych na pasterce w kościele przy Halston Street w Dublinie:
‘dusza ludzka to chlew’
‘nasze postanowienia są nic nie warte’
‘nie ma człowieka bez grzechu. Oprócz Jezusa. No i Matki Boskiej, oczywiście’
‘tylko faryzeusz może wierzyć, że jest w stanie stać się lepszym’
‘Bóg nie oczekuje od nas, byśmy nie grzeszyli. Bóg wybacza grzechy. Bóg chce od nas tylko, byśmy wyznali mu nasze grzechy’
‘jak ciało potrzebuje pożywienia, tak dusza potrzebuje Boga. Przychodźcie do kościoła codziennie’
To są słowa wypowiedziane do ludzi, którzy muszą uczyć się w każdej wolnej chwili. Którzy muszą powziąć takie postanowienie i realizować je każdego dnia. Którzy ciężką pracą wspinają się w miejsca, na które ich irlandzcy rówieśnicy idą wprost ze szkoły. Do ludzi, którzy muszą być najlepsi by być uznani za wystarczająco dobrych. I którzy robią to wszystko do tego stopnia dobrze, że byli w stanie zdobyć sobie szacunek miejscowych, co się w dziejach polskiej emigracji zdarzało bardzo, bardzo rzadko. I jakież to wsparcie otrzymują oni od swego ‘pasterza’? Czy tak trudno kościołowi wybaczyć im, że nie są bandą przegrańców?

Czego się bać, Prymasie? Cóż Polska ma do stracenia na tej schizmie? Każda zmiana może być tylko zmianą na lepsze. Czy nie wystarczająco długo żyłeś w cieniu wielkiego człowieka? Czy naprawdę Twoje nazwisko ma pozostać tylko na marginesie kronik? Toż i stamtąd znika, wypierane przez Rydzyka. Czy warto pozostać nikim w imię utrzymania wpływów Rzymu w środowisku, w którym i tak są one tylko iluzją?

Szczęśliwego Nowego Roku, Donaldzie Tusku. Szczęśliwego Nowego Roku, Józefie Glempie. Dziś jeszcze pamiętam, jak się nazywacie. Ale za rok?
Czytaj
Tekst lubią:

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 39 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez mictlantecutli dnia 01-01-2006 o godz. 22:04:01 http://www.rcichowlas.blogspot.com
Sprawnie napisany felietonik. O prawdzie kilka słów, w dodatku w prosty, przejżysty sposób. To, że Tusk przystopował, i to ostro przystosował wiemy wszyscy, aczkolwiek nie wiadomo dlaczego... głowiłem się nad tym swego czasu.



Przed wyborami doskonale wielu z nas zdawało sobie sprawę z faktu, że żaden z kandydatów nie jest doskonały, wielu mawiało, że żadern sie nie nadaje na stanowiko prezydenta.

Nie miałem zdania, ale po cichu zgadzałem się z tym zdaniem... ot tak sobie (o argumentach tutaj nie będę mówił)

Nie głosowałem, aczkolwiek gdybym musiał - Tusk, dlaczego? Bo lepiej wygląda. Jest bardziej reprezentatywny....

śmieszne to, ale prawdziwe.

Pozdrawiam




Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez hemical_physics dnia 28-12-2005 o godz. 23:29:17
Z klasą o Donaldzie.Dzięki:)



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez Kapp-Grass dnia 28-12-2005 o godz. 23:54:26
Napisane interesująco i z pazurem. Zabrakło mi jednak czegoś - poszczególne wątki są rzucone jakby na zachetę, nie rozwinięte, potraktowane lakonicznie. Chciało by się, żeby tekst był bardziej rozwinięty, mysli w pełni wypisane. Z drugiej strony, podoba mi się, że mimo lapidarności przeciez wiadomo o co chodzi i mozna sobie pomysleć, to co nienapisane doskładać w głowie. No więc ogólnie nie wiem, co sądzę :) Najbardziej mi chyba brakuje jakiejś recepty, jak zrobić (nalezało zrobić) żeby było dobrze. Niby to się mozna domyslić, ale...



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez rahl dnia 29-12-2005 o godz. 11:52:02
Jak lubię Autora, to tym razem niczego interesującego w felietonie nie znalazłam. Ani jedna myśl mnie nie zaskoczyła, nie zbulwersowała, nie skłoniła do refleksji. Oczywiste i płaskie, sorry.



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez Artur_Matura dnia 29-12-2005 o godz. 13:29:14
Napisane wyśmienicie. Cytaty z dublińskiego kazania szokujące - przepraszam za pretensjonalne określenie, ale żadne inne mi się tutaj nie nasuwa. Smaczny cytat z Lema (to chyba ostatni wywiad?); udowania starą prawdę (tak zresztą jak cały tamten wywiad), że pisarze, nawet tak wybitni, powinni pozostać jednak przy pisaniu.



W dotychczasowych komentarzach pojawiły się następujące zarzuty, sygnały, co do tekstu:



1. "Zabrakło mi jednak czegoś - poszczególne wątki są rzucone jakby na zachetę, nie rozwinięte, potraktowane lakonicznie."



2. "niczego interesującego w felietonie nie znalazłam. Ani jedna myśl mnie nie zaskoczyła, nie zbulwersowała, nie skłoniła do refleksji. Oczywiste i płaskie"



3. "Zawartość myslowa ,jak zwykle w tematyce politycznej-żadna. Diagnostycznie-nul. Koncepcyjnie jeszcze gorzej"



Z pierwszą uwagą możnaby się zgodzić, gdyby nie to, że tekst ma formę felietonu. A felieton rządzi się swoimi własnymi prawami: lapidarność, sygnalizacja tylko pewnych problemów, ostre stawianie tez, często kontrowersyjnych. Jednakże...



Jednakże pierwsze cztery akapity pozostawiają rzeczywisty niedosyt. I nie dlatego, że są lapidarne, że myśli niedokończone, bo to wszak istota felietonu, ale dlatego, że pełne są komunałów, które każdy słyszy z ust polityków, dziennikarzy i wszelkiej maści "analityków" po wielokroć każdego dnia. Kaczory - Ciemnogród - Be; Tusk - Głowa - Problem - Psychika; nie ma tu nic, co mogłoby nas zaskoczyć. Dlatego czytelnik może czuć się zawiedziony.



Ale wszystko wynagradza druga część felietonu.

Zarzuty 2 i 3 są w tym przypadku bardzo niesprawiedliwe. Pięć ostatnich akapitów to połączenie kapitalnie dobranych cytatów z analizą sytuacji panującej w polskim kościele.

"Ekskomunika", "schizma", "klątwa" - przecież to naprawdę oryginalne, bardzo odważne, ironiczne, i daje do myślenia. Aż człowiek zaczyna snuć wizje, "co by było gdyby", i pozostaje tylko żal, że obecny przywódca polskiego Kościoła jest politykiem małego formatu, pozbawionym charyzmy, niezdolnym zaskoczyć czymkolwiek, i nigdy, przenigdy nie zaświta mu nawet w głowie podobny pomysł.



Można oczywiście utyskiwać, że za krótkie, że to tamto nierozwinięte, ale formuła felietonu stawia przed autorem takie właśnie ograniczenia.



Mimo delikatnej ironii, całość ma wymowę bardzo gorzką i smutną. I za to brawa należą się autorowi.



Pozdrawiam.





Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez Winrich dnia 02-01-2006 o godz. 11:18:05
Gratuluję kol. Voronwe przenikliwości spojrzenia ( jak rozumiem odległość chyba zawsze polepsza perspektywę).

Co do przegranej na własne życzenie niejakiego Donalda T., to mam tego samego rodzaju odczucie.

Co do nadmiernego wpływu toruńskiego ojca dyrektora, to rzeczywiście może to zaowocować jakimś pęknięciem w polskim kościele (co dostrzegał już dużo wcześniej m.in. R. Ziemkiewicz i spłodził takie opowiadanko o niejakim ojcu Muchomorku - przy okazji osobom interesującym się tematem polecam jego - "Polactwo").

Z nawiązaniem do losów I Rzeczypospolitej nie do końca się jednak zgadzam. To nie Ciemnogród czasów saskich stanął za rzeczywistością rozbiorową, ale liberalizm z czasów ostatniego króla. Ale to sprawa chyba na zupełnie inny felieton. A więc tyle...

No i wreszcie ostatnia fraza felietonu...

Ja bym ją może poszerzył jeszcze o jedno spostrzeżenie. O ile też uważam, że za 50 lat o Tusku pamiętać będą tylko specjaliści, to przed Kaczyńskim stoją wyzwania, które albo zrzucą go w niebyt niepamięci narodowej, albo postawią na piedestale. Przy okazji zaś kończącej się kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego warto zadać sobie pytanie, co z jego prezydentury pozostanie w zbiorowej świadomości Polaków. I tu ciekawe dla historyka prównanie Kwaśniewski - Wałęsa.

Bo któż oprócz osób interesujących się historią lub zawodowców pamięta chociażby Stanisława Wojciechowskiego. A kto nie wie, kim był Piłsudski?

To tak pro memoriam.

Pozdrawiam w Nowym Roku, życząc Wszystkiego...

WK



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez dans dnia 26-04-2006 o godz. 20:43:08
śmieszne, ale przez łzy. nie z powodu jakości felietonu - ta jest świetna. ale jakiś taki smutek się we mnie pojawił po przeczytaniu tego. smutek i refleksja. może o to też chodzi w felietonie? pozdrawiam z łezką w oku



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez AndyZa dnia 17-10-2006 o godz. 20:49:56 http://www.daminet.pl/~andyza
Nie lubimy kaczorów, oj – nie lubimy. Już wiemy, że czekają nas stracone lata. Już wiemy, że nic się nie poprawi, w żadnej dziedzinie. Już wiemy, że drukować będą pieniądze bez pokrycia. Już wiemy, że zmonopolizują media. Już wiemy, że poróżnią nas z Europą i caaałą Rosją. Już wiemy nawet, że zaostrzenie wymiaru sprawiedliwości uderzy w niewinnych a na ulicach będzie jeszcze niebezpieczniej niż teraz (o ile to, rzecz jasna, możliwe).

Prorocze słowa... spełniają się:( choć napisane - jak się wydaje - pod dyktando powyborczej prasy. Kaczory dostały fory a mimo to przewidywania się spełniają. Najgorsze, że powoli wkrada się autorytaryzm (sezon ochronny się skończył, pokrytykowaliśmy ich gdy jest za co a po nich to spłynęło - jednym słowem władza za wszelką cenę), jeżeli ludzie to zaakceptują w najbliższych wyborach to będzie kiepsko z naszą demokracją. Do tego mamy 'moherową koalicję', która gdy nabierze siły doprowadzi 'ciemnogród' do władzy na wszystkich szczeblach. A gdy skończy się chwilowa prosperita, nie wykorzystana sytuacja do niwelacji długu publicznego zacznie się mścić, wtedy szczęśliwi będę Ci co w porę wyjechali na przykład do Irlandii;) A tak a propos - czy maczałeś ręce w słowach pewnej piosenki zespołu "Kobranocka":)



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez Anonimus dnia 30-09-2007 o godz. 01:30:41
Puste gesty, puste słowa, puste serce, pusta mowa, puste, choć zacięte usta, pusty wzrok i głowa pusta, pusty program i projekty, do cna pustych stek inwektyw, pusty jazgot, próżne żale, krzyk, co treści nie ma wcale, puste groźby, puste miny, wielkie morze próżnej śliny, puste hasła, obietnice, wszystko puste - poza picem! Słowem zero, nicość, próżnia -tym się w świecie Tusk wyróżnia.

szczera Polka !!!



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 02:31:41
Jak swiat swiatem zaden kandydat nigdy nie byl doskonaly, ale Tusk i jego zgraja przechodza wszelkie normy niedoskonalosci. Czesc



Re: Sezon ochronny na kaczki /moherowy felieton antyklerykalny/ ->*
przez Anonimus dnia 21-10-2009 o godz. 02:35:56
To wina PiS-u!

Wciąż nam powtarza gromadka Lisów:
To wina PiS-u! To wina PiS-u!
Braku autostrad jaka przyczyna?
To PiS-u wina! To PiS-u wina!
Że znów korupcja w kraju rozkwita?
Winna jest IV Rzeczpospolita!
Gdy Putin mało ma dla nas miłości?
Putin jest zły, bo PiS go rozzłościł!
Kiedy się Merkel chłodno uśmiecha?
To wina Jarka! To wina Lecha!

Ale ta śpiewka dla wielu ludzi
prędzej czy później w końcu się znudzi.
I już nie będzie znaczyć tak wiele
po latach rządów trzech czy też czterech.
A gdy kadencja środek przekroczy,
trudno już będzie mydlić nią oczy.

Lecz jest metoda, trudu niewiele,
jak lud omamić sprytnym PR-em.
I go oszukać w sposób dziecinny,
że winny to jest zawsze ktoś inny.

Co słowo cud właściwie znaczy?
Cud się nie udał - winni Krzyżacy.
Że ze stoczniami problem jest spory?
Bo okupacja oraz rozbiory.
Kiedy Palikot znowu coś bredzi?
Przyczyną Potop, a winni Szwedzi.
Gdy z piłkarskiego Euro są nici?
Winni są Azja, Bohun i Kmicic.
Wysokie ceny są tego lata?
Bo Wóz Drzymały oraz Hakata.
Gdy na granicach wciąż stoją TIR-y?
Wybuch wulkanu koło Antyli.
Że gospodarka ma się dość marnie?
Podczas lektury zasnął Latarnik.

W ten sposób każdy pomyśli i powie,
że Car jest dobry, źli - ministrowie.
A gdy ktoś burknie, że coś jest nie tak,
zaraz go skarci pewna Gazeta.
I wreszcie nigdy nie będzie dość ci
cudnej miłości w dużej ilości.
I wreszcie dotrze Słoneczko Peru
do upragnionych bram Belwederu.

Lecz myśl mnie ciągle dręczy uparta:
czy Słońce Peru - to Słońce Karpat?




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim