Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 53 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Liryka: MÓWISZ WCIĄŻ MOJE *
Wysłano dnia 08-11-2001 o godz. 14:20:16
Autor: Lukasz_Smogorowski

Starcze, gdyś rzucił oblicze swe zgarbione

Starcze, gdyś rzucił oblicze swe zgarbione
przed siebie, orle skrzydła wyrywając
zamilkłeś; wodziłeś wygasłą źrenicą
za maską twą-odpadła; ośmieliłeś się,
zapytałeś.
Po co żeś, starcze, czoło chylił przed życiem,
cześć oddawał, plamiąc szczerością dywany,
ziemie święte całował, głupcze garbaty?
Dane ci raz będzie świat z góry zobaczyć...


Powieki ci wyrwali i jasność była,
oczy twe wlepione w nabrzmiałe zegary
stygną, wypalone; zwęglone złym słowem
ciała i blizny ich wyszarpane członkom
zaszyte mapą nieba wyschnięte rany,
oddechy, plują na swoje szaty topiąc
w niebieskim dymie cały kosmos pojednań.

Tryby, łożyska, śruby; rozpruta pamięć
mięśni - czułeś wiatr skrzydeł dany Tobie
i Wieczności skowytem choćby drgnięcia, tak,
Ona wrzącym woskiem żył i tętnic prosi,
byś zbliżył się ku słońcu. Starcze! Twe wciąż, wciąż
nieskończone oczodoły przynoszą śmierć,
nie koniec, samotnych kropli nie ma, jest burza,
szarpane w kipiących szczytach pióra,
żer chciwych ławic, królewski szkarłat aż tam,
do zapleśniałych ziem, gdzie ziarnami opium
zrodzą zboża, sny i tych, co w młodych skorupach
chowają zakrzepłą w praczasach odpowiedź:

Jesteś tu i teraz
nie ma cię
wszędzie gdzie byłeś
będziesz wciąż, wciąż
bez czasu i siebie
przeznaczysz na los
bez przeznaczenia
bez pamięci, bez śmierci
nikogo i wszystkich twoich jesteś



Krzyk nudy

Ośliniona zaprawa
może coś z tego wyjdzie (wyszło)
w czasie cywilizacyjnego rozwoju
czuć (w zamyśle)
powietrze i wodę na codzień
ogień w patologicznych przebłyskach (normalności)
nieskończonej frustracji

Słychać płacz, gdy tupie, a fizyczność
jest mu przeciwna (mimo, iż zaprawa była ośliniona)

Bloki w krótkoterminowej
umowie z ulicą (noc błogosławieństwem)
dostarczanie cienia w zamian za rozmieszczenie
małych żołnierzy (błogosławieństwo przypadkiem)
w jej zakamarkach
koegzystencyjny kompromis (dla ogólnych przeświadczeń)
na czas twardego snu
i mocno zakrapianych posiłków (i deserów!).
Nie słychać głośnego mlaskania
wśród ogólnego zgiełku (i strzałów).

Tym razem to chyba nie perpetum mobile.


Zawsze...

Zawsze gdy mówisz mówisz wciąż moje
życie - zbyt intensywny sen to
moje życie otwieram oczy
ginie strach w strachu mówisz ja ty
myślisz myślę to samo pustka
znowu ewakuacja w tę biel
prostą niezapisaną słowem
twoim zdaniem i zawsze racją
nieskomplikowanych objawień
w moim umyśle bez różnicy
czy twoim identyfikacja
zwłok bez twarzy też cię poznaję
pod białą pościelą w białej ścianie
nowego pokoju zabiłem
wszelkie skojarzenia w powietrzu
nie zabiłem ciebie oddechu
sensu snu i
białego telefonu


Gdzieś...

Gdzieś w bezpiecznym zamknięciu
na horyzoncie siatkówki
w objęciach rzęs, poszarpanych
skrzeniem kolorowych objawień,
zatrzymane w pół oddechu, z niedowierzaniem,
zapachy nagich drzew, jezior i kobiet,
ciepły deszcz nieskrępowanych wrażeń
od buńczucznie brudnych opuszek
przez dumnie zarośnięty tors i dalej,
z każdym szczerym dotykiem;
słaba myśl - jestem - z flagą victorii
pośród burzy mózgów
galerie przekonań i wiary,
i ja - w dowoli leśnych perspektyw
rześki i syty, bez skórzanych przegródek
przyklejonych ciepłym płaczem do ciała;
tyle radości pod zmrużoną powieką.


Panie Hadyna...

Panie Hadyna, tak nie można;
nie urywa się pieśni w pół słowa,
nawet gdy się tylko nuci tam
i z powrotem chodząc po scenie,
wydeptanej już i szarej, w ciasnych zakamarkach
tak cienkich przecież ścian, tak nietrwałych;
i myśleć, myśleć ze ściśniętym gardłem
niewyraźnie, ulegle-nie wypadało, bo przecież
czasem się spóźnia ( o dwa rozkazy, lub więcej ),
ale pan, o, pan mógł być pewien, że
do pana-przyjdzie na czas...

Przepraszam, czy to już... Koniec?
Ja chciałbym uczcić rocznicę
powstania raju.


Czy to ten, w którym każda północna fala
ma swoją rocznicę?..

Proszę bardzo o uwagę! Teraz jestem
tu (bo tylko tu być mogę)
i choć zasłania mnie światło
energooszczędnej żarówki, to niektórzy
z państwa poznają mnie; kiedyś ja
byłem dobrze oświetlony, wyraźny.
A i lampa jest ta sama-lampa
idzie z duchem czasu.


I tylko lampa moralnie się nie sprzeciwia?..

Patrząc na wschód (pisze patykiem
po piasku) milczę, gdy nie ma
słusznych zdań. Pan po prawej,
patrząc na wschód - milczeć nie potrafi.


Panie Hadyna, tak nie można;
bawić się trzeba do końca,
a nie odwracać się tyłem
do wschodu i zachodu słońca;
bo nie zważywszy czym słońce się mieni

jesteśmy raczej zadowoleni.
Czytaj
Tekst lubią:

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 4 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: MÓWISZ WCIĄŻ MOJE /kilka wierszy/
przez Anonimus dnia 22-10-2004 o godz. 14:15:28
REWELACJA!!!Nareszcie znalazłam coś gdzie wszystko mi pasuje!Nie zmieniłabym ani jednego słowa, gdyby mi dano taką możliwość. Naprawdę dziękuję za przywrócenie wiary w to że ludzie jeszcze piszą w ten sposób...Daleka jestem od poezji w stylu: oda do magnetofonu albo wstałem rano i zrobiłem kakao(w tym momencie uwidacznia się ból istnienia podmiotu;))) Dziękuję!



Monika Szpargała




Re: MÓWISZ WCIĄŻ MOJE /kilka wierszy/ *
przez fontanna dnia 09-11-2007 o godz. 18:12:38
Podoba sie,z przyjemnoscia poczytalam.
Pozdrawiam



Re: MÓWISZ WCIĄŻ MOJE /kilka wierszy/ *
przez jaceksojan dnia 19-03-2008 o godz. 08:26:38
czuję się zmęczony gadulstwem, celebracją słów, słowotokiem, poetyzacją rzeczywistości, barokowym decorum;
J.S



Re: MÓWISZ WCIĄŻ MOJE /kilka wierszy/ *
przez Konwalijka dnia 05-07-2010 o godz. 09:12:40
Poezja wysokich lotów. Po prostu świetne!

Pozdarwiam




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim