Autor: poch
smutny miałem dzień
jest to jedyny dzień w roku
w którym trupy udają nieżywych
ani do kogo gęby otworzyć
ani na kogo spojrzeć
przeszedłem obok cmentarza alejką
jak zwykle w swoim długim czarnym płaszczu
jakby nigdy nic
udając że nie znam żadnej tajemnicy
zerknąłem na groby
i pomyślałem
nieboszczycy to się teraz męczą
(taka kupa luda nad nimi
aż się trzęsie cmentarna tancbuda)
ale oni dzielnie ani drgną
tylko franek z czwartej alejki
kichnął dokładnie wtedy gdy przy jego
grobie ciotka psiknęła
kościotrupy zawsze tak robią
dlatego mamy wrażenie że ich nie ma
od pewnego czasu rozszyfrowałem system tego odwiecznego
kamuflażu
(może jako jedyny)
dowodem na moje słowa są seanse spirytualistyczne
które przesuwają osobliwość czasoprzestrzeni
i rozsynchronizowują nakładające się czynności
zmarłych i żywych
nazywa się to błędnie błądzącymi duszami
jutro jeszcze nie
bo się ludzie kręcą
(a nieboszczycy są ostrożni
ponieważ każdy ich nieopatrzny zdradliwy ruch
zachwiałby proporcje tego i tamtego świata
mojżesz mógłby zostać gagarinem
a piasek na księżycu jakąś formą zorganizowanego życia
jednym słowem cały ład i porządek runąłby natychmiast)
tak jak mówię jutro nie
ale za trzy dni wpadnę do przyjaciół trupów na cmentarz
i sprawdzę ich stan zdrowia
jak przeżyli tę nawałnicę
trudno ludziom tych odwiedzin zabronić
im też od zmarłych się coś należy
pomimo że oni uciekli
(mówiąc wprost dali dyla z tego świata)