 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Epika: Świąteczne porządki **
Wysłano dnia 23-01-2007 o godz. 12:29:12
Autor: rafk
W domu Leona chuj jest, a nie porządek. Z oczu mu tak patrzy. Stop, rewind, i od nowa: chuj, a nie porządek. Och! Co za żałosne przekomarzenie. Leon za bałaganem nie przepada. A teraz, kiedy tak stoi, a chwilami siedzi, i patrzy smutnym, psim wzrokiem w odmęty mieszkania, myśli, że to koniec. Koniec jego niezłomnej, zimnej krwi. Przelało się, zabulgotało, mleko wykipiało. Stop, rewind: chuj, a nie porządek. Siedzi se, a chwilami stoi, kawę spija, łyżeczką tę kawę gramoli, wznosi, trudzi się i chlipie. Nerw mu strzyknął w plecach, w głowie żyłka pękła, w oczach stop, rewind: chuj, a nie porządek.
W domu Leona nie sam Leon przecież, bo jaka by z tego historia wyniknąc
mogła? Na stu stronach Leona opisać się nie da. Bo co z niego dzisiaj
za pożytek? Same wulgaryzmy, jak siwe włosy na głowie lub ziarnka kawy
w puszce. I twarz jakaś niesymetryczna, ślady po rannym goleniu,
szerokie plecy, jak plandeka. Oczy przekrwione, jakby za spawacza
robił, a przecież nie robi. No zgryz ma niezły, ubytków w uzębieniu nie
uraczysz, ale czy ja wiem? Nad dziąsłami pisarzyna rozwlekać się ma?
Nad, za przeproszeniem, trzonowcami? Ty se Leon sam pisz o zębach, a
się kurwa od uczciwych ludzi odczep. Ja tam darowanemu koniowi w zęby
zaglądać nie będę i tyle. Więc trzeba cię rozruszać trochę Leon, jakąś
rodzinkę ci podrzucić, bo dosyć już tego twoje skomlenia. - Eee,
mówię ci, chuj, a nie porzadek. - tak sobie Leon do mnie powiedział,
ale nie czas na słowne utarczki, oto do pomieszczenia, gdzie siedzi
nasz bohater wchodzi jego syn, Leon I junior. I od progu woła: -
Tato! A w szafie trupa znalazłem, takiego zasuszonego, co z nim? Mam
wystawić przed drzwi? Może domokrążca by się zainteresował? Leon
spod powiek łypnął na syna. Wysoki ten mój syn, barczysty, rękę ma jak
kontynent euroazjatycki. A z trupem sobie poradzić nie może. To na co
ja go wychowywałem, na szkoły dawalem, nocy nie przespałem, żeby teraz
on mnie o trupa pytał. Ta żesz, kurna i psia mać, niech matki spyta, bo
to bardziej on matki, niż mój, skoro taki niezaradny, rudzielec jeden,
przeklęty i smarkacz na dodatek. - Matki pytaj, niech zdecyduje, może przebierze za świętego pajaca, albo za choinkę. Ech! - ciężko westchnął. No
właśnie, tylko że matki nie ma. Co to, to nie! Ja żadnej matki nie
planowałem, w pierwszych szkicach sie nie pojawiła, po prostu matka
gdzieś po Polsce się krząta, sprząta jakichś niewygodnych swiadków,
Zostawiła rodzinę, niech rodzina wreszcie przed świętami się wykaże,
niech na zakurzonych blatach swoją plamę zmaże. I tyle. Matka na życie
zarabia i po prostu w tej scenie, w kuchni, jej nie ma i być nie może. Więc co ci jest Leon? Skąd ty matkę weźmiesz? Co? Pytam Leona. Co? Cwaniaczku? -
Jak to skąd? Z szafy na przykład - tak mi bezczelnie typ odpowiada.
Typ, który jest moim bohaterem, którego wybrałem spośród innych
bohaterów, równie typowatych, jak ten tutaj. I zamiast się cieszyć,
zęby suszyć, to się stawia menda jedna. Jak chcesz, to zaraz tynk ci
spadnie na głowę, a pod tynkiem umieszczę Chińczyka, co razem z tym
tynkiem na łeb ci się zwali. A pod Chińczykiem całe jego dziedzictwo
kulturowe i też na twój pusty łeb padnie łącznie z murem chińskim i
okupacją Tybetu. Matki nie ma, rozumiesz? Idź, pomóż, weź się za
porządki, trupa sprzątnij, choinkę kup, kibel wyszoruj gamoniu. I to po
dobroci ci radzę, bo zaraz tak to skomplikuję, że z dupy się zerwiesz,
jak pies z łańcucha. - Ty, autor, ty mnie nie strasz, bo... bo... bo... bo... No
i zaciął się. Takiego człowiek ma Leona, na jakiego sobie zapracował
przez swój żywot marny. Więc póki on się boczy, z pomieszczenia usuwam
chłopaka i wprowadzam kogo innego. Wchodzi trup z szafy, rozgląda
się jak to trup. Myśli sobie ten trup, że straszny nieporządek panuje
tu, a tu swięta za pasem, okna by się umyć przydało, albo kurze spod
szafek wymieść, a tu brud i smród, grób. No, ale nie taka rola przecież
trupa, żeby za porządki świąteczne się brał, rola ta przypisana jest
Leonowi, w to nie może nikt zwątpić. Więc trup, kiedy już tak się
naogląda syfu w zlewie, chrząka i mówi. - Panie Leonie, sprzątam w
swoim pokoju, zaglądam do szafy, a tam proszę pana (trzeba do Leona po
dobroci - przyp. autora), pański syn sie schował, to ja proszę pana
chromolę takie porządki, miałem posprzątać, bo pan się wydał taki
bezdzietny i nieżonaty, a teraz to mi się wydaje, że pan, panie Leonie,
głupa pali i tyle. Dzieciaka pan naucz sprzątać, a nie trupa pan
wykorzystujesz. Wstydź sie pan. - I do roboty się weź - podpowiadam -
Właśnie - przytakuje trup i mruga do mnie, choć wiem, że to dla niego
nie lada wysiłek, bo on nie ma czym mrugnąć. Więc nawet wzruszam się
trochę, że trup, jak to trup, mizdrzy się do mnie, do autora i to
wywołuje we mnie przyjemne uczucie i zastanawiam się, jak tego trupa
miłego i nawet trochę przystojnego, jak go tu jeszcze wykorzystać, ale
najpierw trza Leona do życia pobudzić. Więc co, Leon? Mówi ci to coś,
że trup do ciebie przemówił? Czy ty już nawet na trupy odporny jesteś?
A
co się tu odpierdala, co? A przepraszam, to nie moja historia, ja
jestem Ania z Zielonego Wzgórza, wpadłam na chwilę, bo nudzi mi się,
ale widzę, że tu jeszcze gorszy syf, niż u księdza na plebani, to
spierdalam, cześć. Co? Było się to tu, to tam, to się język troszki
wypatroszył, ale się odpierdolta, nie wartwta się, dojrzewam. Całuski -
pieguski.
- O kurwa, Ania z Zielonego Wzgórza tu wpadła???
A to ja też to dyndolę. Widziałeś jaki miała cyc trupie? Widziałeś coś
takiego? Kiedyś? A ty mi tu o porzadkach chrzanisz? Mówię ci rzuć to w
cholerę i biegiem za nią, jakąś imprę rozkręcimy, a autor, Boże, niech
se sam porządki robi tutaj, albo niech wynajmie głupszego od siebie, ja
tam biegnę za Anką, se kurwa Leona wymyślił, grafoman jeden, sam jesteś
Leon - tak Leon się rozgadał, że nie zdążyłem śliny przełknąć, nie
zdążyłem nawet trupa powstrzymać, bo i trup coś rzucił do tej puszki
pandory, która w moim tekście coraz większe pole zdobywała i też se
czmychnął z mojego tekstu. A za nim czmychnął, palnął jeszcze: - To co ja tak, sam, na tym wysypisku śmieci będę robił? - no i czmychnął.
No
i sam zostałem z tymi porządkami przedświątecznymi... Wstałem od biurka
i podumałem trochę. Trochę o kondycji mojego pisania, że to już takie
jakieś piątkowe bagno, że nawet moi bohaterowie, co tu ukrywać,
spierdalają gdzie pieprz rośnie. Po drugie, jak było nieposprzątane,
tak nieposprzątane jest nadal. I zrozumiałem, że to jakiś może i obraz
jest literatury, albo współczesnych bohaterów współczesnych książek we
współczesnych księgarniach do nabycia. Że jacyś oni tacy, kurwa,
niegramotni. Po trzecie postanowiłem zadzwonić do firmy Przysługa na
telefon. Wynająłem Leona, ale zawodowca i ten mi wszystko w moim
tekście posprzątał, znaczy porządki zrobił, ale też się stawiał, umowę
ze mną podpisał, że nie będzie piętrzenia dramatów, że szczęśliwa
rodzina, nic sie nie dzieje, i że oni właściwie sprzątają
systematycznie, więc te świąteczne porządki to dla nich pryszcz.
Zgodziłem się, co robić? Takie czasy. Po czwarte spakowałem rzeczy,
napisałem list do Leona, że chętnie się z nim spotkam i z Anką i z
trupem. Odpisał, żebym pierdzielnął w kąt pisanie o niczym i
przyjeżdżał, bo oni to dopiero teraz mają zabawę. Oni, czyli Leon, Ania
z Zielonego Wzgórza i trup. No to jadymy.
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez Sheisebrick dnia 23-01-2007 o godz. 12:32:58 | zgrabny, zabawny tekst, sprawnie wprowadzone elementy groteski. moim skromnym...
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez Anonimus dnia 23-01-2007 o godz. 14:48:10 | | jw. obśmiałam się :) |
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez rafk dnia 23-01-2007 o godz. 22:55:27 http://rafky.blox.pl | dziękuję za komentarze (dwa) hmm, muszę przyznać, że wczoraj doszedłem do wniosku, że tekst się nie pojawi, pomyślałem, że może nie doszedł, może za duże skupisko wulgaryzmów na 1cm2 tekstu? Już nie wiem czym się kierowałem zakłądając brak publikacji. postanowiłem więc wysłać inny tekst, hmm, bez wulgaryzmów, hehe. A tu proszę, opublikowany i ogwiazdkowany. No puenta jest taka, że zgodnie z powyższym następny tekst nie zawierał będzie chujów itp. pozdrawiam |
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez Rotkappchen dnia 23-01-2007 o godz. 23:21:18 | Nie przeszkadzają te chuje, bo one są takie śmieszne, że aż niewulgarne ;-) Jako tekst rozrywkowy całkiem zgrabnie. Ja się przynajmniej rozweseliłam bez wysiłku. Trup zaszuszony (czy podsuszony? nie pamiętam) mnie rozbawił szczególnie.
|
|
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez xminutka dnia 24-01-2007 o godz. 01:01:36 | POPŁAKAŁAM SIĘ ZE ŚMIECHU O PIERWSZEJ W NOCY I MYŚLĘ SOBIE, ALE SIĘ NAWCIĄGAŁ!!!!!!! SUUUUUUUUUPER! |
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez rafk dnia 24-01-2007 o godz. 09:44:11 http://rafky.blox.pl | ale się nawciągał? chyba napracował! pozdrawiam |
|
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez yarre dnia 24-01-2007 o godz. 15:01:27 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl | Dobre. moze lepsze niz czuję, ale nie mam dzis nastroju na takie teksty, czy jednak "łyżeczką tę kawę gramoli" to nie pomyłka? Do tej pory czasownik gramolic się rozumiałem inaczej. |
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez rafk dnia 25-01-2007 o godz. 21:33:22 http://rafky.blox.pl | tak myślę sobie nad tym orzeczeniem i dochodzę do wniosku, że pod względem semantycznym tutaj nie pasuje, przyznaję. W tekście postanowiłem połączyć dwa znaczenia: niezgrabnie i powoli + podnosi łyżeczkę. Ale teraz po Twojej uwadze zastanawiam się i nad inną opcją. dzięki i pozdrawiam
|
|
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez DYZIEK dnia 31-01-2007 o godz. 23:04:31 | zgrabnie i powabnie, konceptowo koncertowo, dopieszczone i rozpieszczone, momentami jednak przepieszczone. boję się, że jutro, czyli za dwie z górą godziny, niewiele będę prócz trupa pamiętał. Ani też nie zapomnę, ale to dzięki komu innemu. jak na mój gust: o niczym. dobrze, poprawnie, chwilami porywająco, ale o niczym. wiem cos o tym, bo "pierdów śmierdów" (o niczym) sam popełniłem co najmniej kilka. pozdrawiam.
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez rafk dnia 31-01-2007 o godz. 23:18:39 http://rafky.blox.pl | Jak na mój gust? To niewiele, hehe. 'Nieiwele będę pamiętał" oraz 'ani też nie zapomnę' przypominają, że komentator to człek zmienny. Czy o niczym? No takie prawo komentatora, dla jednego o niczym, dla drugiego o Nietzschem. pozdrawiam |
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez DYZIEK dnia 01-02-2007 o godz. 00:17:21 | rozumiem oburzenie, jednakże prosiłbym, by za szanownym Panem Nickim się nie chować... jemu urągac, to doprawdy nie wypada
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez rafk dnia 01-02-2007 o godz. 00:27:06 http://rafky.blox.pl | urągać? kto? Nietzsche? eee, e tam, nie urąga, już nie może (z tego co wiem, chyba, że Dyziek ma dostęp do WSi. pozdrawiam |
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez DYZIEK dnia 01-02-2007 o godz. 00:32:33 | taki żart? no no, tośmy się pośmiali!!! no za cholere w tych porzadkach nietzschego nie widze, "nic" natomiast jest łatwo dostrzegalne, nawet bez do WSI dostępu. pozdrawiam, a jakże.
|
|
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez zyjacynaziemi dnia 13-02-2007 o godz. 14:24:20 http://krzysztofrozmus.net | Zabawne. Lekkie. Dla mnie dodatkowo twórczo inspirujące. Najbardziej podobała mi się wizyta Ani. Mogła też wpaść ta Mała od Leona (Zawodowca), bo ona się zdaje chętna do sprzątania była :-)
Ze spóźnionymi pozdrowieniami. |
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez rafk dnia 14-02-2007 o godz. 21:45:28 http://rafky.blox.pl | | dzięki, obiecuję, że odwdzięczę się komentarzem. Przychylnym lub nie. hehe |
|
|
Re: Świąteczne porządki /opowiadanie/ ** przez biercos dnia 16-09-2010 o godz. 13:35:58 | bardzo fajne
mam się od kogo uczyć |
|
|
Re: Świąteczne porządki ** przez SzaraIskierka dnia 01-05-2012 o godz. 16:57:42 | | Zabawne i miłe, z zadatkami na rasowy absurd :) Pan Trup rządzi sceną, dajcie mu większą rolę. A za porządki rzeczywiście trzeba się wziąć. :D Pozdrowienia i dziękuję za możliwość przeczytania. |
|
|
| |