Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 34 gość(ci) i 2 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Epika: RYSIU czyli krótka historia człowieka sukcesu *
Wysłano dnia 26-02-2003 o godz. 09:55:20
Autor: tyler
[Napisane „na kolanie” podczas przerwy śniadaniowej dla kol. Szymona Jezierskiego w celu wyjaśnienia mu, że nie mam złych intencji nie życząc mu bycia „człowiekiem sukcesu”.
Listopad 2001]
Motto I:
Zbudowałeś swój spokój zalewając cementem, jak termity, wszystkie wyloty i wzloty do światła. Zwinąłeś się w kłębek w swoim bezpieczeństwie mieszczańskim, w swoich nawykach, w dławiącym rytuale życia(…). Nikt nie ujął cię za ramiona, zanim jeszcze nie było za późno. Teraz glina, z której powstałeś, wyschła i stwardniała, nikt już nie dobudzi się w tobie muzyka, poety, czy astronoma, którzy cię może zamieszkiwali kiedyś.
A. de Saint-Exupery, „Ziemia, planeta ludzi” Motto II:
Nie rozumiem już tych tłumów z pociągów podmiejskich, nie rozumiem
ludzi, co uważają się za ludzi, chociaż pod naciskiem, którego nie
odczuwają, są sprowadzeni jak mrówki do funkcji, jakie wykonują. Czym
oni wypełniają swoje bezsensowne, nędzne niedziele?
A. de Saint-Exupery, „Ziemia, planeta ludzi”
***
Rysiu był cichym, wrażliwym i inteligentnym chłopcem. Może nieco
zamkniętym w sobie, ale nie aż do tego stopnia, żeby się tym poważnie
przejmować. Po prostu – introwertyk w granicach normy.
W szkole uczył się dobrze. Jako się rzekło, był inteligentny. Miał
kilku kolegów, choć ruchliwy nie był i nie spędzał zbyt wiele czasu z
rozbrykanymi rówieśnikami. Dużo czytał, szczególnie zaś pasjonowały
Rysia książki podróżnicze. Największym marzeniem jego dzieciństwa była
wyprawa do Afryki.
Rodzice wychowali go dobrze, a dzięki ich odpowiedzialnej trosce
poszedł na dobre studia, które ukończył z dobrym wynikiem. Udało mu się
po nich znaleźć całkiem dobrą pracę w całkiem dobrym biurze.
Ożenił się w wieku, w jakim mężczyzna powinien się ożenić, ani za
wcześnie, ani za późno. Jego żona również miała dobre wykształcenie i
całkiem dobrą pracę w całkiem dobrym biurze. Wkrótce dorobili się parki
dzieci - ślicznego chłopczyka i uroczej dziewczynki.
Rysiu oraz jego żona, jako ludzie poważni i odpowiedzialni, angażowali
się bardzo w swoje poważne i odpowiedzialne obowiązki zawodowe, dzięki
czemu awansowali co jakiś czas w biurowej hierarchii, osiągając coraz
dostatniejszy i przyzwoitszy byt oraz powszechny szacunek. Poza pracą
czasu mieli niewiele, ale wieczorami chętnie oglądali wspólnie
telewizję, a dwa razy do roku wyjeżdżali na wykupione w biurze podróży
atrakcyjne wczasy; w zimie w jakieś modne góry, latem na jakąś modną
plażę. Które góry i które plaże są aktualnie modne wiedzieli dzięki
temu, że obracali się wyłącznie w towarzystwie ludzi „na poziomie”.
Dorobili się ładnego auta, a potem ładniejszego, a potem jeszcze
ładniejszego, wreszcie dwóch na raz, i to obydwu bardzo ładnych.
Równolegle kupili sobie mieszkanie, najpierw nieduże, a później
znacznie większe i w lepszej dzielnicy, a wreszcie własny domek z
ogródkiem. Z czasem sukcesywnie urządzali swoje kolejne gniazdka
ładnymi i gustownymi meblami oraz sprzętami.
Mieli kilku całkiem sympatycznych i kulturalnych znajomych, których
zapraszali od czasu do czasu na całkiem sympatyczne imieniny lub też,
dla odmiany, sami chadzali do nich w gości. Rozmawiano o pracy,
dzieciach, polityce, cenach nieruchomości i o tym, że dawniej wszystko
było lepsze. Pito, ale z kulturą i umiarem.
I tak mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem i rok za rokiem.
Na drodze prowadzącej z ich domu do ich biur Rysiu i jego żona mogliby
poznać każdy kamyczek, każdą nierówność i każde źdźbło trawy, któremu
udało się przedrzeć przez szczelinę w betonie by spojrzeć w słońce -
tak wiele razy przemierzyli ją tam i z powrotem. Nie znali jednak tego
wszystkiego, gdyż jeździli do pracy samochodem, klnąc na korki i
poranne wstawanie, co z czasem stało się bardziej mantrą lub bezwiednym
odruchem, niż płodem wzburzonych emocji, gdyż z biegiem lat bardzo się
przyzwyczaili do swojego ustabilizowanego życia, w którym rytm każdego
dnia odmierzały godziny rozpoczęcia i zakończenia pracy.
Nawet gdyby jednak chadzali do pracy pieszo, co oczywiście jest
pomysłem absurdalnym, i tak nie zawarliby znajomości z tymi milczącymi
towarzyszami ich codziennej monotonii, gdyż jako ludzie poważni i
odpowiedzialni nie mieli w zwyczaju przywiązywać wagi do nieistotnych
drobiazgów, nie wspominając już o tym, że absolutnie nie mieli na to
czasu.
Obok sukcesów zawodowych i materialnych, osiągnęli również sukces
wychowawczy – ich dzieci wyrosły na porządnych, kulturalnych i
odpowiedzialnych ludzi. Obydwoje, synek i córeczka, skończyli dobre
studia, gdyż rodzice jako ludzie zapobiegliwi i odpowiedzialni nie
szczędzili na edukację pociech, i dostali dzięki temu całkiem dobre
posady w całkiem dobrych biurach. Niedługo potem, ku uciesze i dumie
troskliwych rodziców, założyli rodziny z partnerami równie
kulturalnymi, odpowiedzialnymi i ustabilizowanymi, jak oni sami.
W wieku zdecydowanie dojrzałym Rysiu wraz z żoną pojechał na wycieczkę
do Afryki. Kto powiedział, że marzenia się nie spełniają? Jednak
rozczarowała go ta podróż, w dzieciństwie wyobrażał sobie Afrykę jakoś
zupełnie inaczej, baśniowo, przy tym przez cały pobyt był markotny,
ponieważ bolały go korzonki, a na dodatek nie mógł opędzić się od
natrętnych myśli o bardzo ważnej sprawie w biurze, której nie zdążył
załatwić do końca przed wyjazdem.
Zmarł Rysiu wkrótce po przejściu na emeryturę. Była to śmierć tak samo
banalna, jak jego życie, ale dobra, bo szybka i mało bolesna. Nie
upokorzył Rysia nowotwór ani nie sponiewierało nim żenujące
stetryczenie, jak to się zdarza niektórym nieszczęśnikom. Podczas
porannego golenia, które przez lata weszło mu w codzienny nawyk, dostał
ataku serca. Po upadku na czyściutką, hiszpańską terakotę żył jeszcze
przez krótką chwilę i wtedy właśnie, nie wiedzieć czemu, westchnął
ciężko, uronił łzę i słabą, chwiejną dłonią wykonał gest rezygnacji.
Dokładnie tak, jak się to robi chcąc „machnąć na coś ręką”. Ludzie w
agonii wykonują różne nieskoordynowane ruchy.
Zaszumiały nad Rysiem brzozy.
Zdecydowanie osiągnął w życiu sukces.
Miał na imię Ryszard.
Nazwiska nie pamiętam.
Nikt już nie pamięta.
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
łolaboga przez Anonimus dnia 08-04-2003 o godz. 14:59:34 | | jak dotychczas życie dwa razy wydało mi sie całkowicie pozbawione logiki, mając siedem lat, siedziałam przed tv, ze swoją świnką morską na kolanach i usłyszałam w dziennku, że jest wojna, iran irak, i sie rozpłakałam - nie chciałam żeby świnka umarła, a jako dziecko rozumiałam że w czasie wojny będa inne priorytety niż moje zwierzątko, drugi raz - prof z polskiego prosiła aby dać jej swoje wiersze do oceny, więc w ufności dałam jej grafomańskie wypociny, a za dwa dni kazano mi opuścić szkołę, trzeci - dzisiaj, im bliżej mety tym mniej wiary w ten maraton, a rysiek, muszę przyznać, nie natchnął mnie pozytywnie |
|
|
Re: RYSIU czyli krótka historia człowieka sukcesu /opowiadanie/ * przez mictlantecutli dnia 21-05-2006 o godz. 01:35:31 http://www.rcichowlas.blogspot.com | Prosta historyjka - chciało by się rzec. W istocie, prosta, ale posiadająca pewną głębię, która każe na moment zatrzymać się przy tekście. Ładnie napisane, bardzo zgrabnie. Czytałem z rosnącym zainteresowaniem. Końcówka niby równie prosta i taka "łaaaagodna" , a jednak dość wzruszająca.
Podobało mi się to opowiadanie. |
|
|
Re: RYSIU czyli krótka historia człowieka sukcesu /opowiadanie/ * przez Anonimus dnia 20-09-2007 o godz. 18:57:12 | Bardzo dobrze napisane opowiadanie. Doskonale stylistycznie. Refleksyjne.
Podobalo sie. |
|
|
Re: RYSIU czyli krótka historia człowieka sukcesu /opowiadanie/ * przez CzarnyOwca dnia 27-12-2007 o godz. 15:14:44 | Czyta się doskonale. Nie wyskakuje kroli z kapelusza na końcu. Historia jest prosta, bardzo dobrze napisana i bardzo mądrze zakończona. Bez silenia się na niespodzianki, fajerwerski i "efektowne" zakończenia. Maksymalne gwiazdki.
pozdrawiam, |
|
|
Re: RYSIU czyli krótka historia człowieka sukcesu /opowiadanie/ * przez Serena dnia 28-01-2009 o godz. 16:13:49 | | bardzo ciekawa lektura:) |
|
|
Re: RYSIU czyli krótka historia człowieka sukcesu /opowiadanie/ * przez Herezja dnia 29-03-2010 o godz. 23:58:44 | | "Prosta historia" do zadumy. |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|