Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 30 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Artykuł: O CZYM MILCZĄ PRZEWODNIKI *
Wysłano dnia 28-02-2003 o godz. 21:03:44
Autor: dard
Tę wieś otoczyło wojsko. Krzyk mężczyzn, lament kobiet, kwik świń i rechot tępych rekrutów musiał być wielki, skoro Bóg zatykał wtedy uszy. Ktoś uciekał, ktoś dostał kolbą w twarz, może kogoś zabili. Rytm werbla obwieszczał plądrowanie. Dawno to było, dzisiaj Kołodko ściąga podatki inaczej. Nie zmienił się tylko obyczaj bębnienia.
Znany ten zamek: „Wakacje z duchami” tu nakręcono, tu Janosika na haku powiesili, gdy Maryna zamiast sery robić, feministką zostać chciała. To tu autokary zwożą wycieczki trochę otępione od nadmiaru wrażeń, a jeszcze są frytki, cola i hot-dog, zaś po wysłuchaniu nudnych jak flaczki (flaczków brak) opowieści o białej damie wszyscy spływają z flisakami do Szczawnicy. I nikomu do głowy nie przyjdzie, by skręcić w bok. Choćby na godzinę.
Choćby na kilometr. A tam skarb prawdziwy: wrota czasu. Bo werbel nie
zmienił się od zaboru. Wciąż ten sam, tylko nową skórą naciągnięty.
Mieszkańcy Niedzicy co parę lat wybierają bałgorza, a ten ważne wieści
wykrzykuje idąc ulicą. Wali w bęben i woła, że podatki czas płacić,
zwierzęta czas szczepić, albo w lesie urbarialnym odpracować swoje
trzeba.
Miejscowi nie stosują obwieszczeń na słupach czy gminnej tablicy,
bębnienie uważając za najzwyklejsze w świecie. – To w Warszawie nie
bębnią? – usłyszałem.
Bałgorze, cóż, miewają słabości. Był taki, co lubił się napić, a jak
się napił, to załatwiał swoje sprawy. Obwieszczał dziwne rzeczy,
choćby, że kogoś „mysami cuć”. Nie nadążano za taką fantazją i odwołano
wesołka.
***
Jadwiga Konstancja Kronhelm sprowadziła się do Zakopanego na początku
przeszłego wieku. Założyła pierwszy hotel i kazała się jaśnie panią
nazywać. Miała już oszczędności i apetyt na więcej.
Klimek Bachleda, jeden z najlepszych przewodników, miał jakieś 6000
koron złożone na procent. Konstancja Kronhelm prosiła go kiedyś o
podżyrowanie weksla, a serdeczny góral w naiwności zgodził się na
honorową przysługę. Ale honor i forsa nie idą w parze. Kronhelmowa
zrujnowała Bachledę. Niedługo potem Klimek zginął w akcji ratowniczej.
Ludzie gadali, że sam w przepaść skoczył. Wtedy właśnie zaczęto mówić o
Konstancji źle. Najpierw, że pijawka mordercza. Potem, że wiedźmę w
domu trzyma.
Ci, co brzdącami wówczas byli, do dziś pamiętają, że starą już
Kronhelmową opiekowała służąca, która zachowywała się, a przynajmniej
tak to sobie wyobrażano, jak wiedźma właśnie: z porośniętą włosami
twarzą, z jakimiś ścinkami papierów we włosach śmiała się w
histerycznych atakach, że jej pani tylu do ruiny doprowadziła. Jeszcze
w roku 1957, czyli 13 lat po śmierci Kronhelmowej wierzyciele składali
roszczenia. Zgłosili ich w sumie 102. A potem dom pazernej Konstancji
zlicytowano za długi.
O tym domu mówiono: przeklęty! Jakimś trafem kolejnych lokatorów
spotykały nieszczęścia, a było ich tyle, że z czasem nieszczęśnicy i
sąsiedzi uwierzyli w fatum.
Ktoś zachorował i stracił nogi.
Ktoś nieodporny w miłości ciął sobie żyły, a odratowany oszalał i skończył w szpitalu psychiatrycznym.
Następnym był lekarz: popadł w narkomanię i chciał spalić żonę.
Samego zaś domu o mało nie spalili hydraulicy.
***
Zima to dobry czas, by ruszyć się z domu. Zimno, niech naród w domach
ogląda reality, albo niech sobie patrzy na przygotowania do wojny.
Podróżować warto bez tłoku i bez pośpiechu.
Dom Kronhelmowej płonął wiele razy, ale wciąż stoi. A nocą skrzypią w nim deski.
Jego historia jest zapomniana, ale fama wciąż żywa: w tej chacie
straszy. Licealiści z plastyka czasem wynajmą tam stancję, zrobią
imprezę, może kilka, i wyprowadzają się szybko, opowiadając na innych
imprezach, jak to ich postraszyło.
Bo w takich miejscach warto napić się wódki. Ale przewodniki o takich
miejscach milczą. Szlak tłumu wiedzie z Krupówek na Kasprowy, więc kto
by tam skręcał do starej rudery po jakieś oszustce z początku wieku.
Przewodniki nie wspominają też o bałgorzu z Niedzicy, ale to akurat
jest kwestią czasu. Bo bałgorza pokazano już w telewizji. Wiec niebawem
pewnie ktoś go zatrudni ku uciesze jakiejś wycieczki. A może nawet
zamówi na sylwestrowy bal, by werblem powitał Nowy Rok.
I już nie trzeba będzie skręcać w bok, by zobaczyć prawdziwie żywy
folklor. Ani na godzinę, ani na kilometr. Pełnym autokarem wystarczy
pojechać prosto, bałgorza przecież dowiozą. A po drodze, kto wie, może
jeszcze uda się kupić garnki albo odkurzacz na jakiejś prezentacji.
Bo przecież wycieczka musi być udana.
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: O CZYM MILCZĄ PRZEWODNIKI /felieton inicjowany szwędaczem/ przez tyler dnia 01-03-2003 o godz. 09:33:34 | | Całkiem zgrabnie napisany felieton, przyjemnie się czyta. Moim zdaniem gwiazdka powinna być. |
|
|
Re: O CZYM MILCZĄ PRZEWODNIKI /felieton inicjowany szwędaczem/ przez Jan_Kozuchowski dnia 01-03-2003 o godz. 09:53:00 | | byłem, czytałem, czyta się w rzeczy samej przyjemnie :) |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|