Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 32 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Epika: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/*
Wysłano dnia 08-02-2008 o godz. 15:02:34
Autor: tymianek

-Nauczycielu, ja tam nie chcę wchodzić – powiedziała Dziewczyna. Stanęła na drodze i potarła piętę bosą stopą. – Bolą mnie nogi.
Nauczyciel wyprzedził ją o kilka kroków i również się zatrzymał. Odwrócił się. Z nieśmiałym, czającym się gdzieś w kącikach ust uśmiechem odparł:
– To miejsce, w jakim jeszcze nie byłaś.
Dziewczyna spojrzała na niego krzywo spod ciemnej grzywki. W końcu podparła się pod boki i dzielnie zawołała:
– Zatem muszę tam wejść, żeby wiedzieć, co znajduje się w środku. Ty mi tego nie zdołasz opowiedzieć. Chcesz, żebym przekonała się na własnej skórze, tak?
Nauczyciel skinął głową, przymykając nieco oczy. Dziewczyna westchnęła. Uśmiechnęła się do Nauczyciela i ruszyła za nim.
– Niech będzie.
Z brukowanej kocimi łbami uliczki skręcili w piaszczystą ścieżkę. Tam nie dochodził już zwyczajny gwar miasta, stłumiony przez rosnące wzdłuż dróżki stare akacje z poskręcanymi konarami. Słońce rozgrzało piasek, a Dziewczynę jeszcze bardziej rozbolały strudzone całodzienną wędrówką stopy. Krzywiła się co chwilę, gdy nastąpiła na większy kamień.
– Nauczycielu, kiedy dostanę buty?... – Jęknęła, ale mężczyzna przystanął nagle i przyłożył palec do ust na znak ciszy.
– Posłuchaj.
Dziewczyna niechętnie przestała pocierać stopą piętę. Wytężyła słuch. Gdzieś z końca dróżki, zza akacji dochodził przenikliwy szum. Nie było to szemranie chłodnego strumyka ani szept deszczu. Liście drzew również się nie poruszały. Spojrzała z zainteresowaniem w oczy Nauczyciela, próbując coś z nich wyczytać. Jednak jego twarz była tak spokojna i tajemnicza, jak zawsze.
– Co to...?
– Przekonasz się sama.
Szli dalej. Cichy szum powoli narastał, a gdy dotarli do powykręcanych przez czas akacji rosnących prostopadle do tych wzdłuż ścieżki, nagle zobaczyli dużą furtkę ogrodową, zrobioną z białych, metalowych prętów. Była otwarta na oścież. Nauczyciel śmiało przestąpił próg. Zaraz za nim, choć mniej zdecydowanie, zrobiła to Dziewczyna.
W środku za podłoże również służył piasek. Przez stalowe pręty ogrodzenia zaglądały do środka gałęzie akacji. Gdy jednak Dziewczyna dostrzegła źródło szumu, przestało ją interesować wszystko inne. Z szeroko otwartą buzią oglądała dziesiątki - nie, setki! - klatek dla ptaków, zwieszających się z lin na różnych wysokościach. W każdej klatce bezradnie trzepotał skrzydłami kolorowy motyl. Dziewczyna chodziła pomiędzy wiszącymi małymi więzieniami, wyciągała do nich dłonie. Szum motylich skrzydeł nagle wydał jej się wołaniem o pomoc. Natychmiast obiema rękoma chwyciła drzwiczki metalowej klatki. Z cichym szczęknięciem otworzyła je i najdelikatniej, jak potrafiła, wyjęła ogromnego, błękitnego motyla ze środka. Na chwilę zamknęła go w klatce ze swoich palców. Wrażliwe skrzydła motyla zostawiły na dłoniach Dziewczyny ślad, gdy motyl zaczął trzepotać.
– Leć! – powiedziała do niego.
Chciała podrzucić go do góry, aby pofrunął, ale owad nie potrafił wzbić się w powietrze. Próbowała tak kilka razy, namawiała go miłymi słowami i położyła nawet na ziemi (bo być może ręce nie są dobrym miejscem do zaczynania lotu?). Nic to jednak nie dało.
– Nauczycielu! – zawołała ze smutkiem. – On nie umie latać!
Mężczyzna powoli podszedł do klęczącej przy motylu Dziewczyny. Usiadł na ziemi naprzeciwko niemrawego owada.
– Dlaczego on nie chce latać? Przecież już może! – denerwowała się Dziewczyna.
Nauczyciel pokiwał ze zrozumieniem głową, jakby pretensje były słuszne.
– Pokaż mi swoje ręce.
Mała wyciągnęła obie dłonie. Na ich środku odbił się jasnoniebieski wzór skrzydeł motyla.
– Widzisz ten ślad? – skinęła głową na znak, że go dostrzega. – Tylko na chwilę zamknęłaś go we własnej klatce, a już zdołałaś zniszczyć jego szansę na odzyskanie całkowitej wolności. Motyl ma tak delikatne skrzydła... Ledwie dotknięcie potrafi na zawsze przekreślić jego możliwość latania.
Dziewczyna zasmuciła się. W milczeniu patrzyła na swoje ręce, jakby zamiast barwnego pyłu miała na nich krew. Uniosła głowę. W jej oczach odbiły się setki innych klatek z mnóstwem trzepoczących motyli.
– Drugi raz nie popełnię tego samego błędu – oznajmiła zdecydowanym tonem.
Wstała z ziemi, by podbiec do najbliżej wiszącego więzienia. Nauczyciel również się podniósł, pomagając sobie swoim długim, nieokorowanym kijem. Otrzepał przybrudzoną pelerynę.
– Zaczekaj – powiedział, przybliżywszy się do Dziewczyny, – Zastanów się, co robisz.
– Jak to, co – burknęła pod nosem mała, całkowicie zajęta otwieraniem klatki. – Ratuję motyla!
– Rozejrzyj się wokół siebie. Pomyśl, czy to, w imię czego go ratujesz, jest warte twoich wysiłków?
– No pewnie. Będzie sobie mógł polatać i pożyć jak normalny motyl, będzie wolny – odparła mrukliwie Dziewczyna, wcale nie rozejrzawszy się wokół siebie.
Cisza za plecami zaniepokoiła ją. Zostawiła na chwilę drzwiczki i odwróciła się do Nauczyciela. Patrzył w górę, a potem na boki, jak gdyby podziwiał sufit oraz ściany. Podążyła za jego spojrzeniem. Ze zdumieniem spostrzegła, że oni sami - i motyle - znajdują się w ogromnej klatce, w której za podłoże służyła idealnie okrągła połać piasku, a między białymi prętami gdzieniegdzie przeciskają się gałęzie akacji. Wszystkie małe klatki zaś zwieszały się tak naprawdę z metalowych prętów, ostatecznie zbiegających się w jeden punkt wysoko ponad ich głowami.
– Jesteśmy w klatce – wysapała.
W milczeniu opuścili szemrzące trzepotem skrzydeł miejsce. Dziewczyna zabrała uwolnionego motyla i posadziła go sobie na ramieniu. We trójkę usiedli na wyschniętej od sierpniowego słońca trawie, pod rozłożystą akacją.
– Więc... Czego miała mnie nauczyć ta lekcja? – zapytała nieśmiało Dziewczyna. – Czy tego, że nie można nikogo ani niczego uwalniać za pomocą chowania go do kolejnego więzienia?
Nauczyciel milczał, wpatrzony w korony rzędu akacji.
– Albo tego, że nawet wolne stworzenie tak naprawdę ciągle jest zamknięte w klatce? Że nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo nas zniewolono?
Nauczyciel nie odpowiedział. Westchnął cicho, opuścił głowę.
– A może tego, aby być odpowiedzialnym za to, co się zniszczyło? – powiedziała cicho do motyla-nielota, którego ślady wciąż miała na rękach.
– Wszystkiego po trochu – odparł w końcu Nauczyciel, wbijając wzrok w okrągłą, piegowatą twarz swojej małej przyjaciółki. – To właśnie była lekcja o wolności. Możesz wybrać to, co było najważniejsze.
Dziewczyna pozwoliła błękitnemu motylowi zejść na swój wyciągnięty palec.
– Najważniejsze było ich pragnienie wolności - powiedziała trochę bardziej do siebie, niż do mężczyzny. – Szum ich skrzydeł słychać już na drodze.
Nauczyciel uśmiechnął się ciepło i skinął głową.

Czytaj
Tekst lubią:
CzarnyOwca, LunarOrbiter,

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 9 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/* ?
przez Anonimus dnia 08-02-2008 o godz. 15:04:24
Ładnie, chciałbym przeczytać więcej. A co na to reszta czytelników?

JR




Re: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/* ?
przez mictlantecutli dnia 08-02-2008 o godz. 15:37:23 http://www.rcichowlas.blogspot.com
Jak dla mnie na gwiaździoche ciut za mało. Krótki to fragment i tylko fragment. Dość dobrze napisany, owszem, ale tak naprawdę nie znamy pomysłu, bohaterów itp. Myślę, że kolejny, dłuższy fragment, nieco by sytuację naświetlił. Teraz nie ma o czym gadać. Za krótko.
Pozdrawiam



Re: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/* ?
przez Mimi dnia 08-02-2008 o godz. 16:52:18
Łapkami i nogami za gwiazdką i całość sedecznie polecam bo miałam przyjemność czytać!



Re: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/* ?
przez Leo_Nidas dnia 08-02-2008 o godz. 17:44:01 http://herostrates.blog.onet.pl
Ja uważam, że na gwiazdkę jak najbardziej zasługuje! Fragment ciekawy, sprawnie "wycięty z kontekstu", stanowiący odrębną i interesującą, ponadto zgrabnie napisaną historię. Czy można liczyć, że w najbliższym czasie całość powieści ukaże się drukiem? ;)



Re: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/* ?
przez tsole dnia 09-02-2008 o godz. 10:54:59 http://www.tsole.prv.pl http://tsole.salon24.pl/ http://tsole.nowyekran.pl/
Przeczytałem z zainteresowaniem. Ładny tytuł rozdziału, intrygujący tytuł całości. Będę czekał na cd.
Z ciepłym pastelowo-bajkowym klimatem dysonują pewne zachowania (czy lepiej opisy zachowań) Dziewczynki np.
– Dlaczego on nie chce latać? Przecież już może! – denerwowała się Dziewczyna.

"denerwowała" wydaje mi się tu bardzo nie na miejscu.
Ale to drobiazg. Ogólnie zgadzam sie z opiniami, że trzeba zaczekać na c.d. Niemniej nie sądzę, żeby bordo było na wyrost.



Re: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/*
przez Des_Grieux dnia 09-02-2008 o godz. 22:22:48
Przyjemne, takie "miłe w dotyku". Ale zbyt mała próbka, by można było konkretniej odnieść się do jakości tekstu. Proponowałbym wrzucanie dłuższych fragmentów.

Kłaniam się pogodnie



Re: Sala motyli /fragment powieści pt. Homo viator/*
przez Hevelius dnia 10-02-2008 o godz. 15:22:27
Generalnie dobrze napisane, jeśli chodzi o warstwę językową, musze jednak stwierdzić, że bardzo drażni mnie końcówka z tym nachalnym morałem. Po co dodawać to na końcu? Myślę, że czytelnik sam by do tego doszedł, a być może wyciągnąłby jakieś jeszcze ciekawsze wnioski. Ogólnie w porządku. Pozdrawiam.




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim