Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 26 gość(ci) i 6 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Artykuł: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/*
Wysłano dnia 09-11-2008 o godz. 17:32:43
Autor: soroka
Naomi Novik urodziła się w 1973 roku w Nowym Jorku. Jej matka jest rodowitą Polką. Naomi studiowała literaturę na Uniwersytecie Browna, pracowała jako programistka, uczestniczyła w projektowaniu i pisaniu scenariuszy do gier komputerowych. Jest żoną przedsiębiorcy i pisarza Charlesa Ardai, z którym mieszka na Manhattanie. Pisze książki z gatunku fantazy.
Za pierwsze trzy tomy cyklu o Smoku Jego Królewskiej Mości otrzymała w 2007 r nagrodę Compton Crook Award i nominacje do nagród Hugo i Campbella, oraz nagrodę miesięcznika “Locus” - za najlepszy debiut.
Naomi Novik gościła w Polsce między 22-25 października. Została zaproszona przez wydawnictwo Rebis na promocję swojej najnowszej książki „Imperium kości słoniowej” i na targi książki, które odbyły się w Krakowie (24 -25 października). W Warszawie, w Paradox Cafe, 23 października spotkała się z czytelnikami, a w środę 22 października udzieliła wywiadu w Hotelu Sobieski. Zapraszam Państwa na to spotkanie.
J.J. Witam Panią. W Pani życiorysie jest wzmianka o polskich korzeniach. Czy ma pani rodzinę w Polsce?
N.N. Tak, nadal mamy tu rodzinę, przyjaciół i znajomych. Pobyt w Polsce i promocja moich książek to również okazja do rodzinnych spotkań. Przy sąsiednim stoliku siedzi moja babcia. Mam żydowsko-polsko-litewskie korzenie. Moja mama urodziła się w Polsce mieszkała i studiowała w Warszawie, ojciec natomiast mieszkał w Moskwie, a potem także w Warszawie. Mówię trochę po polsku, ale wychowałam się w Stanach, tam skończyłam studia i na co dzień posługuję się językiem angielskim. Nie wszystko po polsku potrafiłabym wyrazić.
J.J. Zanim zaczęła Pani pisać książki, była Pani programistką,
pisała Pani scenariusze do gier komputerowych. Czy historie o
Temeraire, można znaleźć również w postaci gier? Mogłaby to być
znakomita promocja Pani książek.
N.N. Pracowałam przy powstawaniu gier komputerowych, ale teraz wolę
skoncentrować się na pisaniu, to zupełnie coś innego. Peter Jackson,
który kupił prawa do ekranizowania moich powieści, ma również prawo do
stworzenia gry komputerowej. Więc taka gra może dopiero powstanie.
J.J. Moje następne pytanie miało właśnie dotyczyć ekranizacji Pani książek.
Kiedy będzie można obejrzeć film nakręcony na podstawie Pani powieści.
N.N. Tak naprawdę Peter Jackson kupił opcję na zakup praw
autorskich, więc właściwie ma on dopiero możliwość zakupu praw
autorskich. To bardzo długi i skomplikowany proces. Często mija kilka
lub nawet kilkanaście lat, zanim film powstanie. Nie wiem czy
ostatecznie reżyser wykorzysta te prawa i kiedy film będzie na
ekranach, w każdym razie pierwszy krok został zrobiony, a proces już
się rozpoczął.
J.J. Po sukcesie "Władcy Pierścieni" można liczyć na to, że film
nakręcony przez tego samego reżysera, zyska podobną widownię i też
będzie sukcesem.
N.N. Byłoby wspaniale, a Peter Jackson jest idealnym reżyserem.
J.J. Pani książki są bardzo filmowe. Czytając je można sobie
doskonale wyobrazić poszczególne sceny. Treść zawiera wiele szczegółów
historycznych z okresu wojen napoleońskich. Dlaczego jest to historia
Europy a nie historia Ameryki?
N.N. Powodem umiejscowienia akcji powieści były w pewnym stopniu
europejskie korzenie mojej rodziny, ale także moje zainteresowania. Od
dziecka interesowałam się tym okresem, a sam Napoleon jest dla mnie do
dzisiaj postacią niezwykle fascynującą. Okres wojen napoleońskich to
jakby pierwsza wojna światowa. Ta wojna miała także ogromny zasięg,
obejmowała dużą część świata. Rozgrywały się bitwy nie tylko w Europie,
również, na oceanie indyjskim, w Afryce, walki toczyły się w koloniach.
Wszystko miało wpływ na losy wielu ludzi. To bardzo ciekawy okres w
historii.
J.J. Z pewnością ma Pani dużą wiedzę na temat tego okresu, nie kusiło Pani aby napisać książkę historyczną?
N.N. Książek historycznych dotyczących Napoleona i tego etapu
historii, jest bardzo dużo. Napoleońskich smoków jeszcze nie było. W
książkach łączę dwie swoje fascynacje: historię i fantazy. To jest to
co lubię pisać, to sprawia mi radość.
J.J. To prawda, po przeczytaniu Pani książek sama odkryłam, że
smoki są fascynujące. Druga cześć cyklu pt. “Nefrytowy tron” dzieje się
w Chinach. Chiny kojarzą się ze smokami. W Polsce mamy tylko Smoka
Wawelskiego. Czy pojawi się on w jakiejś książce? Polacy lubią się
doszukiwać polskich wątków w książkach autorów, którzy mają polskie
pochodzenie.
N.N. Oczywiście znam tego smoka. Smok Wawelski to jednak okres o
wiele wcześniejszy. Ta legenda dotyczy innego okresu historycznego i
trudno byłoby połączyć tego konkretnego smoka z Napoleonem. Jeszcze nie
wiem, może jakiś wątek z nim związany pojawi się w kolejnej części. W
książce jest już smok, który ma imię Skierka. To wprawdzie smok
turecki, jednak ma polskie imię.
J.J. W Pani biografii wyczytałam, że napisała Pani sześć książek.
Na polski język przetłumaczono cztery. Czy dwie pozostałe polski
czytelnik również będzie mógł poznać?
N.N. Napisałam do tej pory pięć książek, na szóstą mam podpisany
kontrakt i jeszcze nie została ukończona. A potem będą jeszcze trzy
kolejne. To cały cykl.
J.J. Obawiałam się, że będzie Pani próbowała uśmiercić smoki. W
książce “Imperium kości słoniowej”, która teraz dotarła do polskich
księgarni, pojawia się choroba zagrażająca ich życiu. Pisarze czasem
tak robią, chcąc zakończyć jakiś etap swojego pisania. Okazuje się, że
jeszcze wiele przygód czeka Temeraira i jego opiekuna Laurence. Skąd
Pani bierze nowe pomysły. W tych książkach wiele się dzieje.
N.N. Jestem bardzo przywiązana do swoich smoków.
Pomysłów mam bardzo dużo. Właściwie więcej niż mogłabym
wykorzystać. Przychodzą z lekturą innych książek, z obserwowania
świata. Ta tematyka interesowała mnie już wcześnie, cały czas poszerzam
wiadomości i dzięki temu mogę wzbogacać swoje książki. Jeśli dużo się
pisze, to coraz więcej pomysłów się pojawia. Sama historia wojen
napoleońskich obfituje w fascynujące wydarzenia, a fantazja i smoki
wypełniają resztę. Gdy skończyłam dziesięć lat przeczytałam pierwszą
biografię Napoleona. Byłam i nadal jestem prawdziwym i zagorzałym fanem
Napoleona. Starałam się o nim jak najwięcej dowiedzieć. Dużo czytam
obecnie i czytałam już w wieku młodzieńczym, różnorodne książki. Oprócz
historycznych także Jane Austin, McCarthy’ego, Tolkiena. W ogóle
interesowałam się literaturą.
J.J. Chyba nawet ukończyła Pani literaturoznawstwo?
N.N. Tak, mam licencjat z literatury, a magisterium z informatyki.
J.J. To połączenie dwóch bardzo różnych dziedzin. Czasem osoby
uzdolnione humanistycznie nie radzą sobie z matematyką i tym co się z
nią wiąże.
N.N. Myślę, że różnie bywa. Ja od dziecka miałam kontakt z
matematyką i komputerami. Moja mama studiowała matematykę w Warszawie i
jest teraz wykładowcą matematyki. Może dlatego nie sprawiało mi
trudności połączenie zainteresowań literackich ze studiami
informatycznymi. Interesowałam się zawsze wieloma dziedzinami. Oprócz
komputerów i literatury także biologią, astronomią, historią. To pomaga
jeśli chce się zostać pisarzem. Wiadomości z różnych dziedzin przydają
się przy pisaniu. Można opowiedzieć więcej ciekawych rzeczy.
J.J. Czy sukcesy już na początku pani przygody z literaturą, spowodowały, że powstały następne książki?
N.N. Na pewno sukces jest bardzo mobilizujący. Nagrodę jednak
dostałam za pierwsze trzy tomy cyklu o Temerairze, które były napisane
wcześniej, a ukazały się razem. Takie kompleksowe wydanie było
założeniem i warunkiem wydawcy, który uważał, że najlepiej gdy na rynku
ukaże się całość. Uznał, że akcja opowieści rozwija się z tomu na tom i
dopiero po przeczytaniu całości, można ocenić wartość tych książek. Początkowo wyszło skromne, broszurowe wydanie, później wydrukowano książki na lepszym papierze i w sztywnych okładkach.
J.J. Pisarze to indywidualiści, często bardzo wrażliwi,
skoncentrowani na sobie i swojej twórczości. Pani mąż także jest
pisarzem. Jak to jest być żoną pisarza i samemu osiągać sukcesy?
N.N. Mój mąż oprócz tego, że jest pisarzem, jest także redaktorem.
Zatrudniam go do czytania wszystkich moich książek i udzielania mi rad.
To jest taki redaktor domowy. Nie ma miedzy nami żadnej rywalizacji, choć czasem tak się zdarza
w podobnych przypadkach. Mój mąż osiągnął sukces już wcześniej. Uzyskał
nagrodę Edgara za najlepsze opowiadanie, a także nagrodę Shamus za
najlepszą powieść. Niedługo wyjdzie jego kolejna książka. On jest ze
mnie bardzo dumny i ja z niego także. W Stanach jest wiele par, gdzie
kobiety zarabiają więcej niż mężczyźni. Najważniejsze, że dwoje ludzi
się rozumie, wspiera wzajemnie i są szczęśliwi.
J.J. Skoro mówimy o rodzinie to nie mogę nie zapytać o dzieci.
N.N. Nie mamy dzieci, ale sądzę, że niedługo przyjdzie czas aby o tym pomyśleć.
J.J. Smoki stwarzają w Pani książkach bajkową scenerię, przez co są to takie książki i dla dzieci, i dla dorosłych.
N.N. To prawda. Wiem, że dzieci też je czytają, chociaż może opisy
bitew, wojna, krew, cierpienie nie są dla nich zbyt odpowiednie. Ale są
tam też wątki o przyjaźni, odpowiedzialności, stosunkach
międzyludzkich. Sama będąc dziesięciolatką czytałam książki dla
dorosłych.
J.J. Już wiemy, że następne książki też są o smokach, czy ma Pani w planach jakieś zmiany tematu smoków?
N.N. Teraz pracuję razem z japońskim artystą grafikiem Szan Li nad
„Mango” - to taka graficzna powieść japońska. Jest to powieść dla
nastolatków i trochę przypomina komiks. Bohaterką jest dziewczynka,
która uczy się w specjalnej szkole, aby zostać super bohaterem. Pracuję
także nad powieścią science fiction, której akcja będzie osadzona w
wiktoriańskiej scenerii. Tu inspiracją była powieść “Tajemniczy ogród”.
To ulubiona książka mojego dzieciństwa.
J.J. Ma Pani więc różnorodne plany na przyszłość. Od jak dawna Pani pisze.
Jak długo Pani pisała cykl o smokach?
N.N. Szczerze mówiąc nie wiem, od jak dawna piszę, zawsze coś sobie
pisałam. Pierwsze trzy książki o smokach powstały w dwa lata.
J.J. Tempo niezwykłe, jak na książki pełne różnorodnych przygód i
całkiem pokaźnych rozmiarów, ale pomoc domowa, o której mówiliśmy, też
do pozazdroszczenia.
Czy mąż pomaga Pani również w pomysłach czy tylko w redakcji.
N.N. O tak, nie da się tej pomocy nie docenić. Cały czas rozmawiamy
z mężem o tym, co później znajdzie się w książce, ale napisać ją już
muszę sama.
J.J. Czy znajduje Pani czas na inne zajęcia ?
N.N. Nie mam zbyt dużo czasu na zajęcia niezwiązane z pisaniem, ale
obecnie zajmuję się także pracą w Stowarzyszeniu mającym na celu
ochronę osób tworzących dzieła transformacyjne. Pomagamy takim twórcom
w poprawnej interpretacji praw autorskich. Stowarzyszenie zrzesza
osoby, które tworzą filmy i różne projekty artystyczne, z urywków
innych dzieł. Osoby zgłaszające się do nas mogą liczyć na pomoc
prawników, ochronę i informacje, w przypadku gdy fragmenty innych dzieł
były użyte do stworzenia czegoś nieodpłatnie, dla przyjemności i
zabawy, a spotkało się to ze sprzeciwem firm mających prawa autorskie.
Warner Brothers na przykład ścigał dzieci, które wykorzystywały
wizerunek Harrego Pottera. Dlatego powstała nasza organizacja. Wielu
autorów nie rozumie, że to co powstaje, nie jest próbą kradzieży ich
praw autorskich, a większość fanów robi to dla przyjemności, a nie dla
zysku.
J.J. Czy dotyczy to także portali internetowych?
Nie bez powodu o to pytam, ponieważ w Polsce popularne są
literackie portale internetowe, na których można umieścić swoje teksty.
Wydanie książki przez wydawnictwo wiąże się z otrzymaniem honorarium,
książka umieszczona na portalu zyskuje czytelników i staje się ich
własnością.
N.N. W Stanach też jest popularna taka forma. Dużo ludzi pisze coś
w rodzaju pamiętnika, opisując swoje przeżycia, czy przemyślenia.
J.J. U nas to są blogi, ale mnie chodzi o portale literackie, gdzie
można zamieścić tekst, przeczytać to co piszą inni, a nawet uzyskać
komentarz od czytelników, a robi się to bezpłatnie.
N.N. Wielu ludzi pisze nie po to, aby zostać zawodowym pisarzem.
Przypuśćmy, że lubię robić koronkowe serwetki, ale nie muszę od razu
zostać zawodową koronczarką. Myślę, że wiele osób po prostu lubi pisać,
traktuje to jak hobby, a na co dzień zajmuje się czymś innym.
J.J. Może być i odwrotnie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby ktoś
kto pisze, jako hobby traktował robienie serwetek. To oczywiście żart.
Nawet nie przypuszczałabym aby znalazła Pani czas, na robienie
serwetek, przy takiej ilości książek jakie Pani napisała. Proszę jeszcze powiedzieć na ile języków przetłumaczono Pani książki?
N.N. Sprzedano je na dwudziestu siedmiu różnych terytoriach
państwowych, ale nie wszystkie są w różnych wersjach językowych.
Brazylijska i portugalska wersja np. jest taka sama.
Dostaję egzemplarze wszystkich wydań, które się ukazały w innych
krajach. Książka w japońskiej wersji językowej jest złota i wydana na
pięknym papierze. Nie mogę oczywiście nic w niej przeczytać, chociaż
jest ozdobą mojej biblioteki.
J.J. Czyli szata graficzna nie jest stała. Każdy wydawca może umieścić inne ilustracje na okładce, czy w środku książki.
N.N. To nie jest ustalone, jednak wielu wydawców stosuje tę
amerykańską wersję. Tylko kolory nie są identyczne, ale to może kwestia
technologii druku.
J.J. Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę miłego spędzenia czasu w kraju.
N.N. Jutro czeka mnie jeszcze spotkanie z czytelnikami w Warszawie
, a potem jedziemy do Krakowa gdzie będę podpisywać na targach swoje
książki.
J.J. Zatem serdecznie Panią pozdrawiam również w imieniu
czytelników, którym będę się starała przybliżyć Pani osobę. Dziękuję i
życzę dalszych sukcesów.
Książki Naomi Novik:
* Smok jego królewskiej mości (His Majesty's Dragon 2006, wyd. pol. Rebis 2007)
* Nefrytowy tron (Throne of Jade 2006, wyd. pol. Rebis 2007)
* Wojna prochowa (Black Powder War 2006, wyd. pol. Rebis 2008)
* Imperium kości słoniowej ( Empire of Lvory 2007) wyd.pol. Rebis 2008
* Empire of Ivory (2007)
* Victory of Eagles (2008)
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez Jeff_Strigoi dnia 12-11-2008 o godz. 14:12:55 | | A może by to jakoś wyróżnić? Nie dość, że strona zdycha, to jeszcze niebanalny wywiad przechodzi bez żadnego echa jak jakiś grafomański wiersz, których tu od cholery. Żal tyłek sciska. |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez Anonimus dnia 12-11-2008 o godz. 23:09:10 | Podzielam całkowicie tą opinię. Niestety zauważyłem, może zbyt późno, że portal ten tonie na skutek megalomanii samych adminów.
Gdyby wywiad taki popełnił któryś z nich, to wisiałby na głównej stronie upstrzony trzema czerwonymi gwiazdkami przez kilka miesięcy. |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez soroka dnia 13-11-2008 o godz. 11:01:36 http://soroka.netne.net/ | Niestety ja też.
Jednak smutno mi bardzo, że dyskusja o problemach fabrycznych trafiła pod mój tekst.
Smok Temeraire wymyślony przez Noemi, to niezwykle mądry smok, wielkoduszny, przyjacielski i wyrozumiały. Bez trudu potrafi zniszczyć wrogów, ale i pomóc w razie potrzeby.
Jeśli chodzi o same problemy fabryczne i szukanie ich głównie w zachowaniu osób, które tu chciały przychodzić by bezinteresownie zamieszczać swoje teksty i rozmawiać o nich, to ... - Smok by się uśmiał. |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez Rotkappchen dnia 13-11-2008 o godz. 12:51:59 | | A mnie ciekawi, czy się przyjemnie z panią Novik rozmawiało? |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez soroka dnia 13-11-2008 o godz. 13:32:48 http://soroka.netne.net/ | Bardzo :)
Mnie samą to zdziwiło, bo poszłam na spotkanie raczej nastawiona sceptycznie. Tego rodzaju literatura nie jest tym co lubię czytać najbardziej. Książki Pani Nowik jednak przeczytałam. Pewnie bym po nie w ogóle nie sięgnęła gdyby nie perspektywa wywiadu. Nie mogłam przecież rozmawiać o żelaznym wilku :)
Pani Novik pomimo 35 lat wygląda jak dziewczynka i jest bardzo otwartą, miłą i przyjaźnie nastawioną do świata osobą. Mówi trochę po polsku i dość zabawnie wyglądała rozmowa, bo tłumaczka nie bardzo wiedziała co i komu ma tłumaczyć. Zapewne dałybyśmy sobie radę i bez niej, ale starała się jak mogła :)
Pani Novik ma takie wyuczone, czy może wypracowane, metody promocji. Trzymanie książki do zdjęcia, uśmiech, sposób mówienia o sobie w sposób skromny, a jednocześnie stawiający to co robi, na pierwszym miejscu. Może trudno to wytłumaczyć, ale to robi wrażenie i jest nawet fajne. Niejeden twórca udzielający wywiadu, mógłby się uczyć takiej autopromocji. Sukcesy Pani Novik osiąga od niedawna, więc sądzę, że to nie rutyna, a właśnie wypracowany sposób zachowania w takich sytuacjach. No i te 26 języków, na które zostały przetłumaczone książki (!) świadczy też o świetnej dystrybucji i marketingu. To się nazywa złapać sukces za rogi :), bo jednak od sukcesu się zaczyna. Wykorzystać swoją szansę - tego też można się uczyć. Myślę, że sama autorka by sobie nie poradziła, można pozazdrościć zaplecza. :) |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez Rotkappchen dnia 13-11-2008 o godz. 17:08:58 | Przyznam się, że zerknęłam na parę innych wywiadów, które są w dostępne w necie i faktycznie odniosłam takie wrażenie, że to co autorka mówi, jest w pewien sposób wytrenowane i raczej ograniczone bezpośrednio do tematyki jej twórczości.
Znalazłam też informację o tym, że autorka wiele podróżuje i są to często podróże egzotyczne, a mające na celu zebranie materiału do książek - ciekawi mnie (wiem, to niskie) źródło finansowania tych wycieczek - czy to prywatne inicjatywy, czy sponsorowane przez wydawcę np. (tego ostatniego nalezałoby wtedy pozazdrościć). |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez soroka dnia 13-11-2008 o godz. 19:50:56 http://soroka.netne.net/ | O finansach nie rozmawiałyśmy :)
Naomi Novik do Polski przyleciała na zaproszenie wydawnictwa Rebis, które wydało wszystkie cztery tomy cyklu o smoku. Ostatni tom dotarł do księgarni właśnie w tym okresie i zbiegło się to z Targami Książki w Krakowie. Jak wygląda finansowanie takich przedsięwzięć to raczej tajemnica wydawnictwa, ale sądzę, że sponsorzy mają też w tym swój udział. Z 26 językami to przesada, bo poszczególne tłumaczenia mogą być sprzedawane w kilku krajach, ale autorka powiedziała, że jej książki sprzedano..." na dwudziestu siedmiu różnych terytoriach państwowych"... ma więc gdzie jeździć i co zwiedzać.
Gatunek fantazy jest obecnie na fali i książki sprzedają się jak świeże bułki, co pewnie też przynosi niemałe dochody. Poza tym to ciekawe historie, czyta się je dobrze. Jest to literatura lekka, ale dobrze napisana i z pomysłem.
Nie wiem czy autorka osiągnie sukcesy porównywalne z Rowling. W przypadku Harrego Pottera też dużą rolę grała niezwykle sprawna dystrybucja i marketing. W przypadku Smoka, patrząc na daty, to dopiero początek. Coś w rodzaju zmasowanego ataku na rynek :)) I nie mówię tego w sensie negatywnym, to raczej rodzaj podziwu i coś czego nasze wydawnictwa powinny się uczyć.
Z tego co wyczytałam w internecie, mężem Naomi Novik jest pisarz i wydawca. Jednak nie jestem pewna czy to wydawnictwo męża stoi za tym sukcesem.
Na stronie informacyjnej książki, przy tytule oryginału, jest inna nazwa wydawnictwa niż to, które prowadzi Charles Ardai (też wiadomość ze strony) Mogę się jednak mylić.
Ale i tak sukces rozpoczął się od przyznania nagród autorce i książce, więc nawet jeśli - to była to dobra inwestycja. Nagroda zapewne dodatkowo przyciągnęła sponsorów i wzrosło zainteresowanie książką, co także przyczyniło się do sukcesów finansowych.
U nas, gdy ktoś osiągnie sukces, dostanie nagrodę, czy wyróżnienie (nagrody pieniężne jeśli w ogóle są, nie są specjalnie wysokie), może liczyć na kąśliwe uwagi mniej docenionych kolegów, szukanie słabych miejsc aby można było podważyć werdykt, krytyczne i obraźliwe recenzje w mediach i różne inne przyjemności. Nikogo spoza osób bezpośrednio zainteresowanych dystrybucją książek, lub związanych rodzinnie, czy przyjacielsko , nie obchodzi co autor dalej pocznie. Wręcz przeciwnie, wielu czeka aż mu się noga podwinie, albo zbłaźni się w jakimś wywiadzie.
Ano, smok by się uśmiał :)) |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez Rotkappchen dnia 13-11-2008 o godz. 23:57:01 | | Biedni ci pisarze. W tych okolicznościach trudno się dziwić, że piją ;) |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez soroka dnia 14-11-2008 o godz. 08:31:07 http://soroka.netne.net/ | Tu też zależy za czyje... bo jeśli drinki stawiają im zachwyceni czytelnicy to jest jakaś rekompensata. :)))
Świat jest pokręcony. Sam talent, nawet największy, nie wystarcza, chociaż czasem los potrafi zaskoczyć. Jednak lepiej jak ma się kogoś kto mu pomoże. :)
A tak nawiasem mówiąc, przypomniały mi się (już w czasie czytania książki Noemi Novik), fabryczne, zabawne opowiadania o Smoku de Florianie :)
Może to trochę inny styl, ale za to polski humor i książka by była fajna |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez Rotkappchen dnia 15-11-2008 o godz. 05:08:02 | Pewno by była...
Sam talent nie wystarczy, tylko zastanawiam się, czy jest sens dawania wywiadów, jeśli się kompletnie nie ma nic do powiedzenia? Jak wspomnialam, przejrzałam kilka wywiadów pani Novik. Nie mój gatunek, nie moja knajpa, ale do diaska... Ona o tych ksiązkach mówi jak o worku kartofli :]
Nie czepiam się Wywiadowczyni ;) mam skalę porównawczą. Zastanawiam się. Dziwię. |
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/ przez soroka dnia 15-11-2008 o godz. 07:03:48 http://soroka.netne.net/ | Mówiąc szczerze nie wiem co mogłaby więcej opowiedzieć o książkach. O takich zmyślonych historiach chyba trudno coś opowiedzieć, bo trzeba by zmyślać :)
Treść każdej części dotyczy innej historii, a łączy je postać Smoka i awiatora. Może powinnam zadawać pytania, na przykład związane z treścią choćby ostatniej, na której promocję autorka przyjechała. Ale wtedy zamiast wywiadu byłaby promocja książki. Bardziej interesowała mnie sama autorka, to kim jest i co robi. Mnie zastanowiło coś innego, a mianowicie tempo w jakim całość została napisana. Nawet takie pytanie padło. Cztery książki już wydane. (I nie są to nowelki, każda liczy ok. 350 stron.) Piąta książka napisana, czeka na wydanie, szósta w przygotowaniu, trzy następne z tego cyklu w planach. W dodatku współpraca z grafikiem japońskim i prace nad następną książką. Jeszcze działalność w ramach organizacji, nie mówiąc już o podróżach i spotkaniach związanych z promocją książek już wydanych i o prowadzeniu strony internetowej. A autorka, jak sama mówi, pierwsze trzy książki napisała w dwa lata, więc wynika, że pisze od 2004 roku. Nieźle. :) |
|
|
Re: Naomi i Smoki /wywiad z Naomi Novik/* przez soroka dnia 14-11-2008 o godz. 11:17:56 http://soroka.netne.net/ | Ja jeszcze tylko dopiszę, że w fabrycznym dziale recenzji znajduje się recenzja książki "Smok Jego Królewskiej Mości"
i bardzo ciekawa recenzja drugiego tomu cyklu "Nefrytowy Tron",
do przeczytania których serdecznie zapraszam. |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|