Nowe recenzje
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz· ZŁY WPŁYW, Campbell Ramsey, Wydawnictwo Replika, recenzent: Majewski Janusz· TUNEL, Braver Gary, Wydawnictwo Replika, recenzent: Kwiatkowska Anita· OSTATNIA NOC JEJ ŻYCIA, Jennings Maureen, Oficynka, recenzent: Cichowlas Robert· KRÓLESTWO SPOKOJU, Ketchum Jack, Wydawnictwo Replika, recenzent: Majewski Janusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 38 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 | V OGÓLNOPOLSKI KONKURS NA AUTORSKĄ KSIĄŻKĘ LITERACKĄ- ŚWIDNICA 2012 |
 | DACH w lutym |
 | wizja śmierci w romantyzmie |
 | Konkurs Małych Form Prozatorskich Wrzenie VI |
 | Cytat z Forum |
 | Szymborska |
 | Harosław Jaszek: jeśli zwycięży wolność słowa… |
 | WISŁAWA sZYMBORSKA NIE ŻYJE |
 | RIP |
 | TAJNE KOMPLETY - NAJPIĘKNIEJSZA KSIĘGARNIA - GŁOSUJ |
 | Styczniowy DACH |
 | Krzysztof Gąsiorowski nie żyje. |
 | Niektórzy lubia poezję |
 | Palahniuk versus Zafon |
 | Podsumowanie 20011 roku w Księgarni Tajne Komplety |
 | Tren pt. Grab-Ula mówi o pieszczotach Orszulki na łonie przyrody. |
 | Współczesna poezja |
 | Co zrobić, żeby pierwsze rozdziały pisanej przeze mnie nie były nudne? |
 | Pierwsze zdanie! |
 | Wielowątkowość |
 | Czarny Kot |
 | CHOIŃCZYK-ŚWIĄTECZNA GRA DEKADY! |
 | 3 lata slamu w Od Nowie |
 | MAGAZYN CEGŁA 21 nr do zjedzenia na 6 opłatkach wigilijnych |
 | Moje konto w FL. |
 | Spotkanie poetyckie |
 |
Liryka: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS ***
Wysłano dnia 15-06-2011 o godz. 08:15:20
Autor: Des_Grieux
dla Umorusanego, mojego Kumpla.
Żona płacze, nie wiem czemu. Szepty, cienie głosów - lekarz mówi, że umieram, że organizm wycieńczony głodem. Możliwe to?
Nie, nie zgadzam się. Migocze mi w oczach migotliwy świat.
Kopniakiem otwieram drzwi tawerny w świetlistym, jaśminowym mieście Hale-Gev.
Hej! Zbierajcie się chłopcy, wyruszamy w rejs!
A oni mruczą, zbieranina podła
to się nie uda panie kapitanie inny świat morza nie nasze wiele sztormów i burz pozmieniało mapy obce to już wody jedno co możemy to siedzieć tu popijać rum i patrzeć na życie przez szklankę soku z pomarańczy wypadliśmy z obiegu i nikt nie czyta opowieści o nas a w miarę znikania książek zmieniamy się w nic nie warte widma mylnych wzruszeń
Jakże to tak? Przecież nad archipelagami korzennych wysp wciąż przepływają senne żaglowce. Nie, nie zgadzam się. Na znikanie. Umieranie nazbyt wczesne. Jeszcze nie opowiedziałem wszystkiego, co wiem o Fraisy Grant.
Rozpierzchła się załoga.
Żona płacze, nie wiem czemu. Szepty, cienie głosów - lekarz mówi, że umieram, bo organizm wycieńczony głodem. Możliwe to? Bez sensu tak?
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez sho dnia 15-06-2011 o godz. 08:48:46 | Lubię taki "opowiadacki" styl, coś co można nazwać efektem silva rerum.
Ale czegoś mi w tym wierszu brakuje - może, gdyby nie ta dosłowność w całościowym wydźwięku? Bo nie umiem pokazać palcem, że tu i tu mi coś nie gra, po prostu: kończę i czuję niedosyt.
Pozdrawiam,
sh |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 17-06-2011 o godz. 23:41:24 http://desgrieux.blox.pl/html | Dziękuję za odwiedziny i komentarz.
Faktycznie, jest tu - świadomy raczej - "efekt silva rerum" - takie było założenie, że im głębiej w las, tym więcej na rzeczy.
Istotnie, mnie też czegoś w wierszu brakuje, wersji jest kilka, w tym jedna mocno rozbudowana, z mistycznym odlotem i - paradoksalnie - dość konkretnym, nawet brutalnym, wyjaśnieniem - "co poeta miał na myśli" ;-) No ale - wyszedłem z założenia, że lepiej podrzucić coś mgławicowo - wieloznacznego, niż życiorys i wykładnię twórczości Aleksandra Grina. Marnym, skromnym a amatorskim jest moje uprawianie Poezji. Nie umiem (lenistwo?) jakoś tak "po środku" - zawsze jestem albo koszmarnie nieczytelny, albo dosłowny.
Od dawna chciałem napisać wiersz o Aleksandrze Grinie. Mogłem to zrealizować na sto rozmaitych sposobów - wybrałem taki, a nie inny. Czemu? Nie wiem. Stosunkowo rzadko popełniam wiersze. I zawsze mam wrażenie, że ktoś/coś pisze je za mnie. Serio.
Serdeczności
Des |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 18-06-2011 o godz. 01:42:42 http://desgrieux.blox.pl/html | Może trzeba było jakoś mocniej zaakcentować to, co u Grina bardzo ważne - tę trudną do określenia tęsknotę, ten "dotyk Niespełnionego", który otwiera "Biegnącą po falach". Tę walkę o prawo do marzeń i ich realizacji.
Grin jest niesamowity, zjawiskowy. Osobliwie w kontekście miejsca i czasu - w upiornej, szarej bolszewickiej rzeczywistości Związku Radzieckiego konstruował swoje wielobarwne Światy, jakże odległe od obowiązującego socrealizmu, uniformizacji i "jedynie słusznej linii". I jako taki tęczowy ptak - był groźny. Groźny, bo stawiał na indywidualizm, na bohatera odważającego się marzyć i swe marzenia realizować.
Kojarzy mi się Jego postawa i literackie credo z częścią - tą "liryczną/romantyczną" twórczości Trumana Capote. Z "Harfą traw" przede wszystkim.
Miłośnicy Jego prozy wciąż spierają się o geograficzne umiejscowienie Hale-Gev i innych krain - bo nie wiadomo, gdzie TO się dzieje.
Jego powieści i opowiadania są jedną wielką metaforą - bezustanną walką o prawo do swobodnej myśli, do samospełnienia jednostki. Która to jednostka - wedle sowieckiej wykładni - bzdurą jest i niczym.
Książki Grina wspaniale sprzedawały się w "normalnym świecie" - w tej jego części nie stłamszonej totalitaryzmem. Dziś Grin opływałby w dostatki - tantiemy dałyby Mu królewskie życie. Jednak - na polecenie Stalina - skazany został na śmierć z głodu. W tym czasie, gdy "Biegnąca po falach" brylowała w księgarniach Zachodu, On sobie majstrował łuk do polowań na gołębie.
Ale o tym w kolejnym - jeśli się odważę - wierszu. |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Pablitto dnia 15-06-2011 o godz. 16:02:12 | | Jeśli czyta ten tekst ktoś z zewnątrz - ktoś taki jak ja - musi chyba powiedzieć: "utwór przegadany", "sens widmowy". Natomiast jako rodzaj środowiskowej czy koleżeńskiej grypsery utwór pęka zapewne od smaczków i znaczeń. |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez umorusany dnia 15-06-2011 o godz. 19:53:07 http://perney.pl | Gdzie tu środowiskowa grypsera?
Sens wyłożony równie mocno dla mnie jak i dla każdego innego czytelnika. |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 17-06-2011 o godz. 23:50:52 http://desgrieux.blox.pl/html | Tia... "Koleżeńska grypsera". No, byłoby to tyleż fascynujące, co osobliwe. Bo wie Kolega - Aleksander Grin, z którym "grypsuję" w tym wierszu, urodził się w 1880 roku, zmarł w 1932.
Ja się urodziłem w roku 1965 i jakoś tam sobie żyję do dziś.
Zatem - trudno posądzać o wzajemne puszczanie sobie oczka na linii Des - Алекса́ндр Степа́нович Грине́вский. Owszem, widuję duchy i mistycyzuję, ale z panem Grinem nie miałem przyjemności, jak dotąd, pogadać w cztery oczy.
Zatem - znać Kolega dość powierzchownie, bez podjęcia wysiłku zrozumienia przeczytał mój tekst;-)
Z pozdrowieniami
Des - grypser |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Macierzanka dnia 15-06-2011 o godz. 16:36:33 | | To były "Szkarłatne żagle", tak? Czytałam we wczesnej podstawówce. Niewiele pamiętam, pewne niewiele rozumiałam, ale zauroczyła mnie tajemnica i nastrój książki. |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 17-06-2011 o godz. 23:59:01 http://desgrieux.blox.pl/html | Małgorzato, to na bazie "Biegnącej po falach" - chyba najpiękniejszej, najbogatszej, najdojrzalszej artystycznie powieści Grina. Z "Biegnącej" jest Hale-Gev i pomnik Fraisy Grant. Jednakowoż patrzenie na Świat przez szklankę soku z pomarańczy - to cały Grin, obojętnie, czy "Droga do nikąd", czy "Migotliwy świat", czy "Szkarłatne żagle" - cudowne (zwłaszcza smakowane w oryginale "Alyje parusa: fantasticzeskije rasskazy";-)
Serdeczności
Jacek |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez BogdanLichy dnia 15-06-2011 o godz. 18:40:58 | Ja ten wiersz biorę z pierwszego czytania jako manifest literatury literackiego romantyzmu. Wyraża on sprzeciw zarówno wobec ambicji czystej namiętności jak i czystej formiy . Poezja powiada autor jest intymnością tawerny literackiej i ma swoje źródło w świadomości wspólnoty przeżywania kondycji literackiej Prawda czy miłość to prowokacja która odsłania nam tęsknotę. Jednakże i tęsknota nie jawi się jako przedmiot liryczny nie jako fakt czy iluzja ale jako związek przyjaźni wokół tego samego rodzaju mocowania się pomiędzy liryka a rzeczywistością. Tradycyjnie wnikliwość analityczna w tęsknotę prowadzi do samotności oraz tajemnicy własnej która ma otworzyć drzwi do faktów i namiętności.
Autor konkluduje wierszem że lirykę rodzi kulturowa świadomość "trwałości słowa" a nie inspiracja duchowa czyli nawiedzenie i bez niej nie ma "ducha" który jest buntem przeciwko znikomości i definiuje go jako wspólnota kondycji w doświadczeniu.
Tworzy ona meta-znak nowego języka metafory która nie zmierza ku rozszyfrowaniu znaczenia ale ku poli-semantyczności i to ona kreuje duchowość.
Ciężar wiersza nie spoczywa za tym na temacie ani na formie ale na tym jak będąc hermetycznym kodem staje się uniwersalny w swoim odzewie różnorodnego rozmienia. W ten sposób autor oczekuje od liryki pełnienia roli wspólnego mianownika w nieoznaczeniu funkcjonalnym.
Co do mnie to nie są moje buty bo w końcu na coś trzeba umrzeć a o trwałość kultury nie dbam bo jestem egoista i interesuje mnie wyłącznie kontekst aktu czyli nawet nie bal tylko taniec i to najlepiej taki żeby mi się sala balowa istnienia zwaliła na głowę W tym sensie nie jest to akt kultury ale sam akt przełożenia skokowego jednego wymiaru w drugi z rozerwaniem ciągłości. Tak rozumiem wiersz który dla mnie nie ma wymiaru społecznego lecz konkretny adres i jest przez tę osobę zjadany przestając istnieć. W tym sensie poeta pisząc wiersze przymierza się do swojej anihilacji, do tego że zniknie bez śladu.Spali się bez popiołu.
Mimo różnic wyobraźni i oczekiwań wiersz się czyta umiarkowaną refleksją koszenia trawy i o ten trawniczek zapewne chodziło autorowi zważywszy na dedykacje dla sumiennej obserwacji Umorusanego. Pozdrawiam. |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 18-06-2011 o godz. 00:08:30 http://desgrieux.blox.pl/html | Pani Bogdanie, dziękuję za tak obszerny, ciekawy komentarz.
Ja się raczej rzadko z Panem zgadzam, ale w tym przypadku (i wcale nie dlatego, że chodzi o mojego autorstwa tekst) - fragment "Ciężar wiersza nie spoczywa za tym na temacie ani na formie ale na tym jak będąc hermetycznym kodem staje się uniwersalny w swoim odzewie różnorodnego rozmienia. W ten sposób autor oczekuje od liryki pełnienia roli wspólnego mianownika w nieoznaczeniu funkcjonalnym" jest bliskim sedna. Praktycznie trafia w sedno. Z tym, że to jedno z sedn, bo wiersz - choć niby prosty - jest w pełni świadomie skonstruowany tak, by można było odbierać go na kilku poziomach. I żaden z nich nie jest jakoś tam kluczowy, najważniejszy. Znaczy - dla mnie - jako autora - jeden, ten który był zarodkiem, jądrem krystalizacji - najważniejszy jest. Ale przecież pisze się nie dla siebie, a dla czytelników.
I w tym, że jest to - tyle, że gorzki, manifest/wyraz tęsknoty za nim - romantyzmu bardzo szeroko rozumianego, nie tego Romantyzmu, jako stylu/epoki - ma pan rację.
Serdeczności
Des |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez AgnieszkaW dnia 15-06-2011 o godz. 19:48:21 | Czy wiersz, jak ktoś skomentował, jest przegadany? Moim zdaniem - nie. Jest oszczędny, ascetyczny wręcz. Oto umierają Światy - z woli pewnego okrutnego Demiurga. Bez sensu tak...
Nareszcie, Desie:) - wracasz do formy.
pozdr.
A. |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 18-06-2011 o godz. 00:14:29 http://desgrieux.blox.pl/html | Dziękuję serdecznie AngnierzkoWu.
Tak - idealnie, w sam środek, w to "jądro krystalizacji", o którym gdzieś wyżej wspomniałem - trafiasz. To o umieraniu Światów - o tym, że jeden upiorny Demiurg - w tym konkretnym przypadku - Józef Stalin, dla kaprysu (a właściwie ze strachu) skazał na powolną, głodową śmierć pięknego Artystę. A wraz ze śmiercią tegoż Artysty umarło potencjalne bogactwo Światów, których Artysta ów nie zdążył już wykreować.
Jeszcze raz dzięki. Mam nadzieję, że istotnie, wracam do formy - czyli przestaję się bać publikować.
Z uśmiechem serdecznym
Jacek |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez umorusany dnia 15-06-2011 o godz. 19:51:15 http://perney.pl | Wreszcie Des coś opublikował w Fabryce!
Bardzo miła niespodzianka, tym bardziej z taką dedykacją!
Des, serdecznie Ci dziękuję!
Nie czytałem "Biegnącej po falach" ale przeczytam niebawem :-)
Musiałem poszperać nieco o tej książce.
W strofie z kursywą chyba jest błąd "to się uda" nie zjadłeś "nie"?
Rekwizyty nie kłócą się z moim pierwszym wrażeniem. Wiersz widzę jako swoisty song i propozycję jego zaśpiewania skierowaną do zjadaczy manii i depresji. To wiersz opowieść o tych, którzy potrafią zarażać euforią, eksplorować nieznane morza.
Masa skojarzeń - w tym fabrycznych :-)
Potrafię go czytać na wiele sposobów. Odnosić do różnych osób.
Nie mam szans być obiektywny, ale zupełnie mi to nie przeszkadza :-)
Piękny wiersz!
Dziękuję Desiu! |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Macierzanka dnia 15-06-2011 o godz. 21:56:25 | | No właśnie: Biegnąca po falach. Dzięki Umorusany. |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 18-06-2011 o godz. 00:22:34 http://desgrieux.blox.pl/html | Heh.
No wiesz, Marku Ludwiku - dałeś mi pozytywnego kopa do napisania/opublikowania. Tak sobie siedziałem, gapiłem się na leniwie płynącą Rzekę, popijałem piwo, paliłem papierosy - konkretnie kultowe Lucky Strike, które mnie zawsze jakoś tak fajnie nakręcają. (Swoją drogą - paskudny to nałóg, ale jakże rozkoszny). No i czytałem smsy od Ciebie, pisałem smsy do Ciebie. I sobie pomyślałem, że warto/trzeba jakiś skromny prezent Kumplowi machnąć. No i machnąłem;-)
Serdeczności
Jacek
Ps. Mhm, jest błąd, uciekło mi "nie", ale zaraz to sobie sam poprawię. |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Toni dnia 15-06-2011 o godz. 22:15:20 | Każdy może znaleźć w różnych wierszach coś szczególnego dla siebie. W powyższym z przyjemnością odnajduję metaforycznie odbieraną cząstkę mojej sytuacji egzystencjalnej: mam bowiem również grupę kumpli ("żeglarzy" codziennych poprzez szare dni), z którymi niejednokrotnie dzielę różne wielkie plany o życiu pełnym przygody (na różnych, właściwych nam polach aktywności) i zawsze zderzamy się z prozą dnia codziennego polegającą na tym, że wiele spośród naszych planów i zamierzeń spala na panewce...
Może jednak kiedyś wyruszymy w ten jeden, niepowtarzalny rejs (o ile starczy nam determinacji). Alternatyw jest kilka: mamy np. w planach film do nakcęnia (napisałem nawet doń scenariusz, który jest w konsultacjach u kumpli); mamy też w planach dosłowny rejs - sporządzenie własnoręcznie tratwy (a właściwie pewnego wodnego wehikułu, na którym kuchnią byłby grill a łóżkami hamaki) i spływ nim kilkoma polskimi rzekami... Ech!... |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 18-06-2011 o godz. 00:28:26 http://desgrieux.blox.pl/html | Dzięki za odwiedziny i koment, Toni.
Mam nadzieję, że kiedyś zrealizujesz wraz z przyjacioły marzenie - i popłyniecie w ten rejs cudowny. W żeglowaniu, pływaniu, kajakowaniu - w wszystkim, co wiąże się wodną podróżą - obojętnie, czy to morze, czy jezioro, czy rzeka - jest to nieuchwytne "COŚ", prawda? Jakieś takie nieśmiałe dotknięcie Wieczności, Nieskończoności. Heh.
Pozdrawiam serdecznie
Des |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Berele dnia 16-06-2011 o godz. 09:27:47 | | Miła niespodzianka. Osoba mająca problem z oceną czyichś wierszy potrafi całkiem porządny liryk skonstruować. Popieram operowanie w wierszu najprostszymi środkami w tym brakiem środków. |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 18-06-2011 o godz. 00:40:11 http://desgrieux.blox.pl/html | Berele, dzięki!
Najprostsze środki (w tym brak środków) - to mój ulubiony sposób realizowania poezji. W prozie mam inaczej - tam lubię bogato i z rozmachem, bo lubię sobie pogadać, nawijać słuchaczom makaron na uszy, bo gaduła z natury jestem.
A co do stwierdzenia, że mam problem z oceną czyichś wierszy - no owszem, mam. I kompletnie się tego nie wstydzę. Gdybym tego problemu nie miał, byłbym zadufanym w sobie bufonem, a może i nawet bucem.
Wiesz, no znam kilku zawodowych krytyków literackich, znam kilku ludzi parających się na co dzień dogłębną analizą Literatury. I wszyscy oni przyznają się do niejakiej niepewności i problemów z oceną. Skoro fachowcy utytułowani i zacni mają zagwozdkę, czują się niepewni - to tym bardziej mnie, amatorowi, hobbyście grasującemu po amatorskich vortalach/forach też wypada być lekko zagubionym.
Pozdrawiam
Des |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Wabigon dnia 16-06-2011 o godz. 10:20:19 | dzięki Ci Des za przypomnienie lektur mojej wczesnej młodości, tj okresu zanim Grina zastąpił Green,
Twój wiersz przypomniał mi nie tylko tego jednego wywołanego przez Ciebie autora, ale cały zestaw obowiązkowy, od Poe poprzez Stevensona i Calvino aż po wczesnego Vonneguta.
pozdrawiam |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 18-06-2011 o godz. 00:50:10 http://desgrieux.blox.pl/html | Cieszę się, że tu zajrzałeś i ślad zostawiłeś, Wabi.
I cieszę się, że mój ułomny tekst dał Ci trochę radości - boć przecież takie przypomnienie sobie ukochanych lektur z czasów młodości - to radość, prawda? Z czasem, z wiekiem ten próg wrażliwości jakoś się zmienia (trudno ocenić, czy to źle, czy dobrze, czy to dojrzałość, czy gorzknienie).
Poe, Stevenson - wciąż mnie pozytywnie kręcą. Co do Stevensona - "Wyspę Skarbów" - często o tym wspominam w komentarzach do prozy - uważam za jedną z najważniejszych powieści w całej historii literatury. Jest dla mnie swoistym wzorcem - idealne wyważenie między plot a story. Idealna równowaga między akcją a narracją. No, wzorzec, co tu dużo gadać. Ideał powieści. Nie tylko przygodowej - te zasady, te proporcje odnoszą się do prozy ogólnie, niezależnie od konwencji.
Serdeczności
Jacek |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Dalbert dnia 20-06-2011 o godz. 14:20:48 | | Kapitalna opowieść, no i biegnę do biblioteki. Dlaczego tej książki nie mam w domu, mimo, że co chwila dorabiam nowe półki? Pozdrawiam |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez elkaone dnia 21-06-2011 o godz. 21:25:40 http://elkaone.lipinscy.net/ | Bo daaaawno była wydana :-) I spogląda na mnie z półki.
Fajny wiersz, Des :-) |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS przez Des_Grieux dnia 24-06-2011 o godz. 16:44:18 http://desgrieux.blox.pl/html | Dziękuję.
Polecam też "Drogę do nikąd", też migotliwą i światłocieniach.
Serdeczności
Des |
|
|
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS *** przez ajw dnia 29-07-2011 o godz. 13:10:30 | | a ja wiem czego płacze ;) |
Re: ALEKSANDER GRIN WYPŁYWA W REJS *** przez JSK dnia 08-10-2011 o godz. 09:54:26 | Na mnie wiersz zrobił wrażenie. Zarówno samym tematem jak i ujęciem go w takie właśnie ramy.
Ponieważ przetoczyły się już prawie wszystkie argumenty, powiem tylko: dla mnie znakomity. Gratuluję. |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|