Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 47 gość(ci) i 4 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Liryka: ojcowie są po to by przeciągać liny **
Wysłano dnia 23-06-2003 o godz. 15:30:15
Autor: KrystynaMyszkiewicz
chciał widzieć we mnie syna
gdy popołudniami przycinaliśmy jabłonie
mażąc ich rany wapnem
ojcowie są po to by przeciągać liny
po naszej stronie
i trzymać pędzel w dłoni a było coraz ciężej o czas co się brudzi
od smaru naprawianych rowerów
coraz mniej kapsli zagubionych wśród gwoździ
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez Tyler69 dnia 23-06-2003 o godz. 16:52:47 | moja ocena jest bdb ale to chyba taka piątka dla prymusa w szkolnej klasie. podoba się trafne nazywanie uczuć nieopisywalnych ale isniejących. zwrotka z kapslami najkonkretniejsza acz w wersecie z gwoździami można się doszukiwać większej przestrzeni refleksyjnej.
przeciąganie liny czytelnym pokazaniem cennej roli ojca dla jego rodziny w nawiązaniu do popularnej zabawy festynowo harcerskiej w przeciąganie liny.
"trzymać pędzel w dłoni" - dla mnie akcent pada na "trzymać" - w pogotowiu jako zaprzeczenie do mazania ran, wspomnianego w 1 strofie.
ważne też jest "chciał widzieć" zamiast nieużytego "widział" bo sugeruje opór materii.
słowa jabłonie mażąc rany prowokują do odczytań symbolicznych.
Opisałem ten wiersz w stopniu podstawowym, na pewno zgodnie z intencją autorki a reszta - we wrażliwej jej duszy. duża reszta. reasumując, wiersz czyta się z wielką przyjemnością. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez KrystynaMyszkiewicz dnia 23-06-2003 o godz. 20:01:20 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | Panie Tyler69,
dziękuję za reakcję na wiersz. Cenię sobie uwagę o nieopisywalnych uczuciach, bo i taki był mój zamiar, by ich nie nazwać wprost, ale by wiersz o nich mówił.
Zwrócił Pan też moją uwagę na słowo "trzymać", które, po namyśle, nie wiem już, czy dobrze, czy błędnie użyte. Może lepiej funkcjonowałoby "prowadzić", "wodzić" - chodzi bowiem zarówno o przytrzymywanie dłoni córki, która to dzierży ów pędzel, jak i samodzielne ojcowskie malowanie.
Raz jeszcze się kłaniam za komentarz :)
Pozdrawiam |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez Tyler69 dnia 23-06-2003 o godz. 21:14:27 | Proszę Panią, domyślam się, że idzie tu o malowanie artystyczne. słowo pędzel bardziej kojarzy się z malowaniem pokoi. teraz widzę, że to słowo pędzel jest tu porażką. proszę jednak nie brać tego do serca.
osobiście motyw malowania ująłbym jakoś może bardziej kiczowato np "ustawiać sztalugi".
Pozdrawiam serdecznie. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez KrystynaMyszkiewicz dnia 24-06-2003 o godz. 13:01:10 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | nie, skąd, nie chodzi o malowanie artystyczne, nic na to nie wskazuje, a wręcz przeciwnie - jabłonie, wapno - mazanie - wyraźnie można przypiąć pędzel do czynności w ogrodzie, na powietrzu, czy garażowych - jak kto woli.
:) |
|
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez Lukasz_Stadnicki dnia 23-06-2003 o godz. 18:43:37 http://www.portalliteracki.pl | I mnie wiersz się podoba, z tym wszakże zastrzeżeniem, że ostatni wers jest potraktowany przez autorkę po macoszemu. Nie łączy się składniowo czy logicznie z tym co było wcześniej. Zwłaszcza ten brak łącznika składniowego jest doskwierający. Rozumiem, że orzeczenie "było" ma obsługiwać zarówno wers o czasie jak i tan o gwoździach na poziomie współrzędności. Nie jest to jednak czytelne i brzmi po prostu źle. A nadto ten ostatni wers wzbogaca obraz wizualnie, ale nie służy dodaniu nowych znaczeń, wartości, emocji do tego, co zostało powiedziane dotychczas.
Pomijając ten fakt i zatrzymując się przed ostatnim wersem jakoby go nie było muszę powiedzieć, że jest to bardzo dobry przykład liryki osobistej, która może jednak zainteresować, bo osobiste nie oznacza tu tylko osobistego. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez KrystynaMyszkiewicz dnia 23-06-2003 o godz. 20:11:55 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | Panie Łukaszu, to miło, że się podoba.
Kwestię ostatniego wersu spieszę wyjaśnić. W pierwotnej wersji było:
a było coraz ciężej o czas co się brudzi
od smaru naprawianych rowerów
kapsli zagubionych wśród gwoździ
czyli dodano "coraz mniej", co niby miało poprawić gramatyczność, a jednak zaburzyło mój tok myślenia w wierszu. Różnica w przekazie jest dosyć wyraźna, nagle kapsle zaczynają mieć odrębne znaczenie, jako zanikające elementy skrzynki narzędziowej, tymczasem miały w pierwotnym znaczeniu być przyczyną zbrudzenia czasu, czasu majsterkowiczów, kolejnym wyliczonym powodem urokliwości tego czasu. Czasu, o jaki coraz ciężej, bo dzieciństwo mija, a wraz z nim wspólne zajęcia. Wiersz miał też przed redakcją nieco niepokoju, miał wers mówiący o skraplaniu się dni - w znaczeniu nadużywania alkoholu przez ojca. Konsekwencją były końcowe kapsle i tu - dodatkowe znaczenie czasu, o który coraz ciężej.
Ale, tego jednak już nie ma w wierszu, a po amputacjach wyszło nieco nieścisłości, może nieco wyjaśniłam, ale to nie zadanie dla mnie, sam wiersz powienien wyjaśniać.
Dziękuję za gwiazdkę :)
Pozdrawiam!
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez Lukasz_Stadnicki dnia 23-06-2003 o godz. 23:02:06 http://www.portalliteracki.pl | | Gwiazdki byłyby dwie z urzędu, gdyby koniec był składniowo dostosowany do reszty. I po tych komentarzach byłoby ich już trzy przynajmniej, bo jest to tekst o wyjątkowych walorach artystycznych. Chyba ta pierwotna wersja była lepsza w tym wypadku, bo dla tego wiersza właśnie prostota jest sama w sobie środkiem artystycznym, bo pozwala łatwiej przeniknąć w świat dziecka. W kolejnym wydaniu proszę o tym jeszcze pomyśleć. Wiersz sam wiele wyjaśnia, ale w końcu Fabryka to warsztat, na którym przekuwa się dobre wiersze na jeszcze lepsze (czasami a czasami na gorsze ;) ), a złe przerabia na wióry. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ przez KrystynaMyszkiewicz dnia 24-06-2003 o godz. 13:08:01 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | istotnie - pojawiła się druga gwiazdeczka, bardzo dziękuję czytelnikom :)
Ja z tą składnią nadal nie bardzo rozumiem - na czym polega błąd, ale to moja wina, gdyż jestem ignorantką jeśli chodzi o gramatykę j.polskiego. Wszystko przez to, że byłam zwolniona z ustnej matury z polskiego, więc i nie wnikałam w materiał. Trzeba mi wrócić do książek z podstawówki ;)
|
|
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez cichanoc dnia 23-06-2003 o godz. 19:17:28 | Cóż mogę powiedzieć, bardzo mi sie podobają te wersy proste a tyle w sobie niosą.
A ostatni wers o kapslach może i jakoś oderwany ale napewno ma ogromne znaczenie, bo chyba przez przypadek nie zostały one umieszczone wśród gwoździ (może to to jest właśnie co autor ma na myśli?")
Gwiazdka zasłużona i na temat i prostotę przekazu, a nawet ze względu na dzień dziesiejszy, który jest szczególny przecież.
Pozdrawiam autorkę i dziekuję za miłą chwilę zastanowienia się.
c.
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez Lukasz_Stadnicki dnia 23-06-2003 o godz. 19:23:40 http://www.portalliteracki.pl | | Ostatni wers znaczący, ale można by go stosować wymiennie z tym o smarach rowerowych, bo w gruncie rzeczy chodzi o to samo. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez Tyler69 dnia 23-06-2003 o godz. 19:41:06 | Nie pijasz Pan piwa, więc symboliki kapsla nie czujesz;).
Ale poważnie: zastanawiałem się nad symboliką gwoździ - budowanie, spajanie, konstrukcje ciesielskie dachu.... Może rower to chłopięce a gwoździe to dorosłe? |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez Lukasz_Stadnicki dnia 23-06-2003 o godz. 19:53:15 http://www.portalliteracki.pl | Też nad tym myślałem, tylko ten brak składniowej poprawności nie wiadomo po co tu jest. Jeśli chodzi o kolejne etapy ku dorosłości to racja. Piwka nie pijam, ale bywam czasami z takimi co pijają i z zaciekawieniem się im przyglądam ;)
Jak chodzi o moje skojarzenia to mój ojciec zawsze naprawiał rower w garażu, którego atrybuitami były całe pudła gwoździ, śrób i rozmaitych takich rzeczy i jakoś to mi się zlewa. Ale to już moja wina - albo mojego taty. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez KrystynaMyszkiewicz dnia 23-06-2003 o godz. 20:46:31 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | kapsle - sposób na zajęcie dłoni dziecka plus znaki po używkach ojca. Są istotne, nie można ich postawić na równi ze smarem rowerowym :) Nieco inny, smutniejszy odcień :)
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez Lukasz_Stadnicki dnia 24-06-2003 o godz. 13:21:22 http://www.portalliteracki.pl | | można, ja się tylko chwalę, że ja na podwórku i podrzucam piwoszom jeszcze jeden trop do kapsli ;) |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez KrystynaMyszkiewicz dnia 23-06-2003 o godz. 20:18:16 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | Pani cichanoc,
Cieszy mnie, że moja praca nad maksymalną prostotą wyrazu zostaje doceniona :) Mam tendencję do gmatwania i komplikowania wierszy, ale nieustannie ćwiczę klarowność wypowiedzi.
Z tym dzisiejszym dniem, to chyba Pan Łukasz zastosował pewien wybieg - przetrzymując wiersz ;) W rzeczywistości - nie był pisany na dzień ojca, choć stosunkowo niedawno. Zgodzę się jednak - że wpasował się na tę okazję idealnie i ciepło, o co tez u mnie trudno. To jeden z niewielu moich wierszy, w którym nie huczy pretensja do ojca. Takie mi pisać najtrudniej, dobierając ich elementy z namysłem i sporą świadomością selekcji, by pozostały same pozytywne wspomnienia/momenty. I - o dziwo - takie wiersze spotykają się z dobrym przyjęciem.
Ja również dziękuję za komentarz
Pozdrawiam
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez cichanoc dnia 24-06-2003 o godz. 09:34:22 | Dziękuję Pani Krystyno, wiem (tak mi sie wydaje bynajmniej) że o tym jest pisać bardzo trudno i przyznam że ja nie pokusiłam sie nawet tak od siebie coś napisać o ojcu. Czasem takie gmatwanie jest potrzebne by zmniejszyć własnie taki ton żalu , wyrzutów nawet.
Cieszy mnie to ze że jednak dobrze odczytałam znaczenie tych kapsli, bo tak mi sie zdawało że nie są one sobie ot tak dla ozdoby i by więcej było wersów.
No i te dwie gwiazdki:))
Pozdrawiam ciepło
c. |
|
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez Tymczasowy dnia 23-06-2003 o godz. 20:18:20 | A mnie tu zabrakło dodatku do "chciał widzieć we mnie syna"; tu jest ojciec, którego my widzimy w wyblakłej pamięci.... Podoba mi się nakreślanie roli ojca poprzez wspólne czynności i dorastanie w pięknej metaforze "było coraz ciężej...", jednak rozchodzenie się dróg córki, co synem bywała, z ojcem, co ukształtował chociażby wspomnienie kapsli, w wydaniu pani Krystyny może być głębsze. A i tak wiersz bliski memu sercu.
Tymczasem serdecznie autorkę pozdrawiam. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez KrystynaMyszkiewicz dnia 23-06-2003 o godz. 20:51:55 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | Witam, Panią :)
Prawda, mogło być głębiej, dobitniej, szerzej - ale miało być prosto, nostalgicznie, akcentowo jedynie - resztę wspomnień i swojego ojca - dopowiada sobie czytelnik.
Pozdrawiam równie serdecznie i miło, że wiersz działa na serce ;)
###(witam też po długiej przerwie, ale musiałam się bronić ( znaczy magistra), co udało mi się z sukcesem osiągnąć i teraz już mnie będzie więcej)
|
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez Tymczasowy dnia 23-06-2003 o godz. 20:58:54 | | Moje szczere gratulacje jeszcze raz, bo w prywatnych już przesłałam na wyrost, ale słusznie, bo co firma, to firma - mam na myśli panią. |
Re: ojcowie są po to by przeciągać liny /wiersz/ * przez KrystynaMyszkiewicz dnia 24-06-2003 o godz. 13:27:47 http://www.k.myszkiewicz.prv.pl/ | dziękuję, jestem jednak firmą bardzo chaotyczną i niekonsekwentną. Czasem (na szczęście) przypadek & upór pomagają ;)
|
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|