Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 44 gość(ci) i 3 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Epika: O smoku, którego nie było *
Wysłano dnia 04-02-2002 o godz. 09:21:04
Autor: Maryla Adamec

Było, nie było itd., itp. Za diesięcioma górami, siedmioma rzekami, jednym potokiem, trzema jeziorami, iluśtam lasami, w miejscu zwanym bajkowy trzeci świat, leżało bardzo małe bardzo biedne królestwo. Było tak biedne, że biedni byli nie tylko tak zwani zwykli ludzie, ale także król i jego doradcy.
Pewnego więc dnia postanowiono coś z tym zrobić.
- Może jesteśmy biedni, bo nikt do nas nie jeździ?- spytał ktoś i inni się z nim zgodzili. - Przyjezdni zostawialiby u nas pieniądze.
Uradzono więc, że trzeba jakoś ściągnąć owych przyjezdnych.
- Gdybyśmy mieli jakąś atrakcję. - stwierdził ktoś inny i z tym też nie sposób było się nie zgodzić.
Ale skąd wziąć atrakcję skoro nigdy żadnej nie było?
Może wybudować jakiś zabytek?
Ale czy świeżo wybudowany zabytek jest zabytkiem?
Radzono tak przez kilka dni... aż wreszcie uradzono: w królestwie pojawi się smok.
A smok, jak to smok, będzie chciał pożreć królewnę.
Na mocy tej decyzji zaczęto rozpuszczać plotki, że w górach niedaleko stolicy osiedlił się smok.
Królestwo ogarnęła panika.
Po pewnym czasie smok (który oczywiście nie istniał) oznajmił, że znudziło mu się pożeranie kozic i innych górskich zwierząt i albo dostanie na kolację królewnę, albo...
Ogłoszono tedy, że śmiałek, który zabije smoka (którego nie było) w nagrodę dostanie królewnę za żonę i połowę królestwa.
Do królestwa zaczęli zjeżdżać odważni rycerze. A przed wyprawą musieli zaopatrzyć się w broń i inne potrzebne rzeczy, dobrze się najeść przed drogą itp. Niestety, żaden z tych śmiałków nie powrócił. (Co jednak działo się z nimi, skoro smok ich nie pożerał? Nie wiadomo...)
Przybywali następni śmiałkowie, którzy znów musieli kupić broń. Kwitł więc przemysł zbrojeniowy.
Po jakimś czasie zaczęli pojawiać się turyści, którzy nie przybyli walczyć ze smokiem (który nie istniał), lecz po prostu przywiodła ich ciekawość. Kupowali pamiątki wyprodukowane przez miejscowych rzemieślników, mieszkali w nowo wybudowanych hotelach, i w ogóle jak to turyści.
Królestwo powoli stawało się potęgą ekonomiczną.
I tak byłoby do dzisiaj, gdyby nie jeden z owych na początku wzmiankowanych zwykłych ludzi. Człowiek ten był szewcem, a raczej szewcami byli jego przodkowie. Lecz choć umiał szyć buty, to ich nie szył, bo w czasach, kiedy królestwo było biedne, nikt w butach nie chodził, a kiedy stało się potęgą ekonomiczną, doszedł do wniosku, że produkcja butów to nie dla niego, że jego stać na więcej.
Na początek zaczął od głębokiej analizy wiadomości o smoku. A jako że był, jak wszyscy bajkowi szewcy, człowiekiem inteligentnym, wkrótce doszedł do wniosku, że coś z tym smokiem jest nie w porządku.
Obmyślił więc plan i wyruszył do stolicy, używając bajkowego terminu, zgładzić smoka.
Nie postąpił jednak tak jak jego poprzednicy. Nie zaopatrzył się w miecz, nie posilił się w jednej z nowych restauracji, nie rozgłaszał, że udaje się na spotkanie ze smokiem. Wyruszył po ciemku i po cichu i... wrócił.
Co odkrył w smoczej grocie okryte jest głęboką tajemnicą państwową. Wiadomo tylko, że kiedy wrócił, wysłał gdzieś (do dziś nie bardzo wiadomo gdzie) list z dopiskiem „Otworzyć gdyby ślad po mnie zaginął“. Po czym zażądał audiencji u króla (jej przebieg poznamy być może po odtajnieniu archiwów... być może).
A potem było już jak w bajce. Smok przestał zagrażać królestwu a szewc ożenił się z królewną, otrzymał połowę królestwa, a po jakimś czasie został królem.
Nadal jednak do królestwa jeżdżą turyści, każdy bowiem chce zobaczyć grotę, w której mieszkał groźny smok (który nigdy nie... a zresztą kto go tam wie?)
Czytaj
Tekst lubią:
Aniela_Laendevi, Herezja,

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 2 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Komentarzyk
przez kopf dnia 13-02-2002 o godz. 04:56:51 http://republika.pl/robert_kopf/
Dawno juz nie mialem okazji przeczytac czegos rownie


zabawnego, znakomita historyjka, warto nauczyc


sie jej na pamiec. Blagam o wiecej, pani Marylo!!!




Re: O smoku, którego nie było /Bajka ekonomiczna/ *
przez Herezja dnia 06-04-2010 o godz. 12:41:21
Prawdziwa teoria spisku w Zadziesięciogórogrodzie... takie bajkowe Roswell ;)




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim