Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 39 gość(ci) i 4 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Liryka: SZEPTEM /tom poezji/ * * *
Wysłano dnia 07-03-2002 o godz. 11:20:46
Autor: Sebastian_Chosinski
LIST OTWARTY DO SIEBIE SAMEGO
Nie pisz już o śmierci
to nieuczciwe
przecież wszyscy żyją i mają
się dobrze
Tylko ciotka Halina
topi w wódce
wspomnienia straconej młodości
i własną głupotę
Dziadek Eugeniusz zwraca
swą twarz ku Bogu
pełen nadziei
ani myśli umierać
Kuzyn Remigiusz zapatrzony
w świat który uśmiecha się
do niego jednym okiem
na nic nie ma czasu
Jakie masz więc prawo pisać o rzeczach ostatecznych
tych kilku przodków
którzy odeszli
przewracając się z lewego boku na prawy
Uśmiechnięci na starych fotografiach
nawet pradziadek w pruskim mundurze
patrzy w przyszłość z nadzieją
właściwą długowiecznym
Przestań biadolić i narzekać
na zbliżający się koniec świata
pech zechce że i ty
umrzesz naturalną śmiercią
_______________________ GETTO
Markowi Edelmanowi
w rocznicę powstania w getcie warszawskim
spalili mi duszę
płonęła w ogniu
mąk doczesnych
jak siano
żarząc się iskrami
zniewolenia
przeszli po popiołach
w rytm pieśni
chwalącej zmartwychwstanie
Zbawiciela
okaleczony
podniosłem powieki
i zacisnąłem dłonie
na szyi słabości
zdławiłem krzyk
czołgając się
alejami śmierci
ku murom
za którymi rozkwitała
wolność
spalili mi duszę
ciało z piekła
ocalało
i teraz żyć muszę
_______________________
SZEPTEM
szeptem
uniosłem twe imię do niebios
zadzierając z bogiem
nie czyń mi krzywdy panie
przyjmij tę modlitwę
jak hołd marnotrawnego
ze zderzenia dwóch światów
rodzi się chaos
który na powrót światem stać się może
z iskry płomień
pożar serca
popiół ciała
marzeniom nie pisane się ziścić
ciałom połączyć
z rozkoszy zrodzi się tylko udręka
z zapomnienia milczenie
nie pomoże nawet krzyk
by zbudzić rozum
który śpi
szeptem
utul mnie do snu
wiecznego
i nie wierz
w ani jedno słowo
już
_______________________
PIĘKNEJ NIEZNAJOMEJ
krótkim spojrzeniem
myślą
wdarłem się w twój świat
nie przypuszczałaś nawet
jak głęboko
nie poznawszy twego imienia
aksamitnego dotyku dłoni
dowiedziałem się o tobie wszystkiego
że żyjesz
by uosabiać moje marzenia
podzielę się z tobą okruszyną chleba
i dobrym słowem
na drogę
spotkamy się znów
na antypodach
czasu i przestrzeni
_______________________
KWIAT
ten kwiat
powinien umrzeć już przed rokiem
lecz
zgięty
pod ciężarem
związanych z nim wspomnień
rozpalony
pnącymi się ku słońcu
kielichami
zasłuchany
w stukot deszczu
za oknem
ani myśli umierać
uśmiecha się do mnie każdego dnia
gdy opuszkami palców
pieszczę zrodzone tej nocy
listki
gdy szepczę miłosne zaklęcia
którymi uczyniłem go
nieśmiertelnym
trwa
_______________________
PRZEZ DRZWI SZEROKO OTWARTE
przez drzwi szeroko otwarte
wyszedłem na ścieżkę
stałaś tam
stałaś oparta o ścianę domu
w oddali szumiał las
szumiała rzeka
pomruk cywilizacji wdzierał się
w nasze milczenie
pomiędzy mną a tobą
rozdarte niebo wydało grzmot
deszcz rozmył ślady na ścieżce
w kałuży noc malowała
plamy gwiazd
ta cisza którą rozgonić próbowałaś
biegając między drzewami
unosząc mgłę na wysokość naszych ust
nie pozwalała mi zebrać myśli
miałem ją w sobie
nosiłem od paru godzin
nie byłaś mi potrzebna
tej nocy nie chciałem się kochać
wyszedłem
by zaczerpnąć świeżego powietrza
na ścieżce prowadzącej donikąd
stałaś tam
stałaś nie mając zamiaru mnie powstrzymać
w oddali szumiał las
pomruk cywilizacji wdzierał się
pomiędzy mnie a ciebie
_______________________
CHWILA
proszę przebacz mi
chwilo
stracona bezpowrotnie
wypuściłem cię z rąk
jak dziecko
porcelanową zabawkę
rozsypałaś się
na tysiąc kawałków
nie złożę już z ciebie
nawet odrobiny
nadziei
_______________________
ZANIM... (EROTYK)
Evie
nim w słońca blasku
kwiat zrodzony z rosy
w świt eksploduje
jedwabną zielenią
dotkną go czule
twoje bose stopy
siłą magiczną
zżyte z matką ziemią
nim pierwszy odgłos
zbudzonego ptaka
ciszę ożywi
świergotem mozołu
twój śpiew światłoczuły
zedrze storę nocy
by miłość światu
przywrócić pomału
nim liście szumem
swój hymn odegrają
podszyte wiatrem
rozedrgane blaskiem
poznam już ciepłe
piękno twego ciała
i spiję nektar
wonny jednym haustem
nim wyznam słowem
pełnię mojej duszy
rozpartą krzykiem
z głębi światłocienia
las cały w chwili
jednej się poruszy
spod stóp nam umknie
oniemiała ziemia
_______________________
DO CIEBIE WCIĄŻ PISZĘ LISTY
do ciebie wciąż piszę listy - bez słów
zamykam je potem w szufladkach pamięci
nie znam adresu na który mógłbym wysłać
kiedyś czytałaś je z moich oczu
rumieniec na twarzy zdradzał zrozumienie
a los zadawał pokutę każdej nocy
gdy rozplątywaliśmy serca gorzkim "do jutra"
chwytałem za pióro każdej chwili
bez telefonów satelitarnych łączy
przesyłałem zaszyfrowane depesze
burząc harmonię rzeczy i czasu
odwracałem boskie wyroki
wskrzeszałem umarłe uczucia
pewnego dnia niechcący wskrzesiłem
zwątpienie
_______________________
MYŚL
Myśl nagle się rodzi i nagle umiera,
jak iskra człowiecza, gdy z wodą się brata.
Tej śmierci tak dziki ból duszy doskwiera,
że burzy stabilność i niepokój świata.
Myśl głodna, z rynsztoka, zdradzona przez ducha,
najbardziej potworne przybiera obrazy.
Zamknięta w umyśle - nie patrzy, nie słucha,
orężem się staje nieznanej zarazy.
Myśl syta, z salonu, ucząca się zdradzać,
otwarta na mody, skrojona na miarę,
nie szkodzi, nie radzi, nie pragnie przeszkadzać -
lecz ona też światu zrodzona za karę.
Myśl wolna, z przestrzeni obcej szarym ludziom,
nieznana jak ciemne oblicze księżyca,
jak pierwsze uczucia, które w nas się budzą,
choć się jej boimy - jednak nas zachwyca.
_______________________
CODZIENNOŚĆ
Katarzynie
Z przypadków składa się codzienność;
z dróg, które w różne biegną strony
i choć się spotkać nie powinny,
stają przed sobą i w pokłonach
niepewność wzajem ofiarują.
Stać nas na śmieszność, na odwagę,
na przypadkowe zdarzeń biegi,
na zamyślenie, które wcale
nie ma ambicji stać się brzegiem
dwóch światów nie do pogodzenia.
Z blasku odległych planet czerpać
będziemy wiarę w siłę ducha,
utkamy kilim strojny w gwiazdy,
w obrazek Boga, który słucha
próśb naszych nieprzewidywalnych.
I ciemność będzie nam przyjazna,
mrok mgłą spowity księżycową,
toń wody ciepłem rozedrgana,
świat cały - wdzięczne naszym słowom
za godność i nieprzejednanie.
Tyle mi powiesz, a ja Tobie,
ile udźwignąć damy radę,
ile kamieni unieść w dłoniach
i przenieść w miejsce zgasłych świadectw
w przeżyciach naszych ukrywanych.
Czasem tak trudno jest uwierzyć
w to, co prostotą w oczy razi,
w jawę, co przyobleka senność,
by nas przekonać, że nie zawsze
z przypadków składa się codzienność.
_______________________
MUSZLA
jak muszlę wyłowioną z dna morza
objąłem dłońmi twoją nagą śmiałość
palcami rozwarłem łupiny kokosu
i podstawiłem usta by strużka nektaru
spłynęła pod prąd do źródła rozkoszy
_______________________
JIM MORRISON NIE ŻYJE
powiedziałaś
"jim morrison trzymał rękę na moim kolanie"
nie spytałem nawet
gdzie to było
śnieg zdążył już stopnieć
przybrały wody jeziora
na ławce w parku odebrał sobie życie
łysy starzec z siwą brodą
nim dzieci wyszły do szkoły
zmieciono zbutwiałe liście
zabezpieczono ślady i cząstki powietrza
ostatnie tchnienie
w przerwie pomiędzy lekcjami
maturzystka w spódniczce krótszej niż letnia noc
skrywała zapach ud przed natrętnymi zmysłami natury
"niewygodna ta ławka"
szepnął jej do ucha rówieśnik
"poszukajmy wygodniejszego miejsca"
oddalili się w pośpiechu
unosząc przedmiot pożądania
dodałaś
"nie widziałam go więcej na oczy"
kogo?
_______________________
"HIGH TIDE"
Poza mną nikt w tym mieście nie słuchał jeszcze
nagrań tego zespołu, chociaż od momentu ich powstania
minęło już trzydzieści lat. Są stare, a ja wciąż
jestem młody, mimo że mam tyle samo lat, co one.
Czas nie traktuje nas równo -
staroświecko brzmią gitary i perkusja
przywodząca na myśl rdzewiejące garnki babci;
ja choć mam już długą brodę i pierwsze
pasemka siwizny przeplatają czerń moich
włosów, wciąż stanowię obiekt westchnień
odkrywających nowe kontynenty doznań
nastolatek. Żadna nie rozumie tej muzyki.
Śmieją się, naruszając prywatność czasoprzestrzeni,
a ja przez pępowinę dźwięków chłonę eliksir
nieśmiertelności. Będzie mi przybywać lat,
ale nie będę się starzeć.
_______________________
DOWÓD
Została mi w dłoni twoja spinka do włosów.
Dowód na istnienie Boga, którego nie brał
pod uwagę święty Tomasz z Akwinu. Choć
gdyby podchodził do swej wiary nieco mniej
dogmatycznie, dostrzegłby w spince niezbędny
element porządku świata. Jak napastnik i
obrońca, kat i ofiara, gołąb i jastrząb.
Został mi w dłoni zapach twoich włosów.
Dowód na istnienie Szatana, którego nie raczył
wziąć pod uwagę żaden z teologów.
Choć gdyby podszedł do swej wiary nieco bardziej na luzie,
może udałoby mu się odkryć kręte ścieżki,
którymi grzech dociera do umysłu człowieka.
Z pominięciem duszy i serca.
Zostało mi dłoni nikłe wspomnienie.
Dowód na człowieczeństwo.
Moje
czy
świata?
_______________________
GRA W KARTY
Nim gotująca się woda w czajniku odegra
pokraczną symfonię - patetyczną bądź
heroiczną - zdążę jeszcze odebrać telefon
z pretensją, że nie przyszedłem na umówione
spotkanie. "Wybacz,
ale nie przyszedłem dlatego, że
nie chciałem ci robić nadziei.
A teraz odkładam słuchawkę, chcę się napić
herbaty." Nie smakuje. Przesłodziłem.
To już gorzka byłaby lepsza.
"Nie dzwoń więcej. Nie używaj wielkich słów.
Nie bluźnij. Nie mścij się." Parzę sobie język.
Nie mam do kogo ust otworzyć. Kocia
muzyka dochodząca z kuchni i dachu
szopy sąsiadów współgra z nastrojem
wieczoru. Ktoś włączył telewizor, by zagłuszyć
małżeńską kłótnię. "Oni wcale nie są
małżeństwem", usłyszałem kiedyś na
korytarzu, "to podobno brat i siostra."
Tylko czekać aż pojawią się dzieci. Zła
muzyka zwiastuje zły charakter. "Prosiłem cię,
nie dzwoń. Gram z diabłem w karty
o duszę." Co zrobię z diabelską naturą,
jeżeli wygram?
_______________________
CEL
Marlenie
wyznaczyłem sobie cel podróży
punkty na mapie jak etapy życia
zdarte buty i zaciśnięte z bólu zęby
z krainy Nigdzie do krainy Wszędzie
nie wiedzie ani jedna droga
nie świeci ani jedna gwiazda
tą częścią świata nie włada żaden bóg
nie ustanowiono tu praw i obowiązków
nie zdefiniowano słów
nie wiadomo nawet w którym miejscu
przekracza się ostateczną granicę
nikt nie spotyka celników
żegnający zadają sobie tylko pytanie
co dzieje się z tymi którzy nie wracają
i nie docierają do celu
_______________________
WENUS
pod powieką śpi ostatnie wspomnienie dnia
głuche na bicie serca
i tętent rozedrganych żył
zatrzymane w kadrze źrenicy
na nowo wciąż wskrzesza
nieobecność
wyznanie urwane w pół słowa
usta uchylone jakby wyrazić chciały
zachwyt nad Wenus z Milo
jak w spowitym mrokiem świecie
jej kształt rozdrabnia się
na miliony lat świetlnych
nikt nie zna zaklęcia
które wraca do życia
śpiących królewiczów
_______________________
APOKALIPSA
dziś już nikt nie bierze jeńców
na poważnie
miłość obywa się bez dramatów
starzy kochankowie mówią wprost
na co mają ochotę
żal nie gości w ich sercach
wypolerowane sumienia
wystawione na sprzedaż
oferują czystość
po zaniżonych cenach
przecież wszystkie pytania
zostały już zadane
i wszystkie odpowiedzi
udzielone
po co więc
istnieje jeszcze świat
_______________________
DOOKOŁA ŚWIATA
Miała długie rude włosy. A może była blondynką?
Na starej czarno-białej fotografii niewiele szczegółów
da się jeszcze rozpoznać. Słońce, jak na złość, odsypiało
tego dnia wcześniejszą aktywność. Długie cienie
kladły się na naszej przyszłości. [Trzeba było poprosić
kogoś innego, sam jestem przecież kiepskim fotografem.]
Gdybym pamiętał, jak masz na imię - gdybym wiedział,
jak teraz się nazywasz - zadzwoniłbym. Moglibyśmy
zabawić się w głuchy telefon albo w zgaduj zgadulę.
Obejrzałbym jeszcze raz twój świeżo odebrany dowód, na próżno
szukając w nim adnotacji: "małe brązowe znamię
na lewym pośladku" w rubryce "znaki szczególne".
Przypominało pochyloną na wietrze żaglówkę. Co rusz
zmuszony byłem ratować z opresji niedoświadczonego kapitana.
Sam nigdy nie nauczyłem się pływać.
_______________________
BIEG WYDARZEŃ
nie zamierzam poddać się tyranii czasu
który o świcie daje a o zmroku odbiera
radość nadzieję spokój życie
prawą dłonią wstrzymam ziemię
lewą wprawię ją w ruch odwrotny
i następować będą zdarzenia przed sobą
nim pomyślę powiem nim zrodzę się umrę
grzechy zdrady nieprawości zamknę na wieczność
w utajnionym kompleksie ciała
i jeszcze raz zadam matce ból narodzin
ojcu przyjemność zapłodnienia
na niebyt skażę geniuszy i szaleńców epoki
wskrzeszę zapomnianych przez świat
może któremuś z nich uda się kiedyś
odwrócić bieg wydarzeń
_______________________
KLUCZ - DIALOG SENNY
kobieta która mnie opuściła
po latach powróciła do mnie
we śnie
powiedziała "kocham cię
i nie pytaj o nic więcej"
łagodnie obszedł się z nią czas
i poglądy filozofów
o życiu nie miała nic więcej
do powiedzenia ponad to
co razem udało nam się odkryć
"mam dwoje dzieci" usłyszałem
"jedno z nich nosi twoje imię"
ja mogę ofiarować tobie tylko
klucz do moich snów
_______________________
DYBUK
nie jestem Żydem wiecznym tułaczem
bóg nie wybrał mnie spośród milionów
nie skazał na zagładę ani nie uczynił nieśmiertelnym
wymawiam jego imię kiedy przyjdzie mi na to ochota
taplam się w grzechu przez siedem dni w tygodniu
nie pragnę zbawienia
nie wznosze świątyń
by mury ich kruszyć mogli niegodziwcy
nie pożądam wiedzy
za którą mogliby odebrać mi mowę
płaczę pod każdą ścianą
nie odwiedzam cmentarzy
z daleka omijam skrzypków i bankierów
czasami tylko mruczę coś pod nosem
w języku którego znać nie mogę
jakby opętał mnie dybuk
_______________________
POST SCRIPTUM
pokazałbym ci jeszcze zupełnie nowy świat
i w setki zapomnianych poprowadził miejsc
uchylił rąbek nieba, zatamował czas
sprawił, by w chłodnych żyłach płynęła szybciej krew
z drzewa wiadomości ofiarowałbym wiarę
tylko czy zdążę - na chwilę przed rozstaniem
zdjąłbym z nieba księżyc, rozświetlił myśli czerń
umarłym obietnicom przywrócił dawny blask
w spokój przyoblekł puchem niespokojny sen
a na ramiona rzucił czarodziejski płaszcz
uczyniłbym cię alfą, uczynił omegą
tylko czy zdążę - nim stanie się coś złego
usunąłbym z pamięci niechcianych zdarzeń bieg
nadzieją odmalował przyszłych losów tło
w klatce, jak dzikie zwierzę, zamknął wspomnień grzech
i czerpał siłę życia z rodzących się wciąż słońc
z najwyższej góry krzyknąłbym: nigdy stąd nie zejdę
tylko czy zdążę - czy zdążę - nim odejdę
_______________________
PÓŁNOC
poruszałem wargami w takt
kolejnych uderzeń siekiery
o czaszkę
cel wydawał się
być tak blisko
o jedno uderzenie
monotonny rytm
w który wmieszało się
szum drzew za oknem
tykanie zegara
trzask zamykanych drzwi
walczyłem o swoje prawo
do zbrodni
_______________________
PUŁAPKA
szukam wyjścia
labirynt
ciągnie się kilometrami
każda droga
kończy się ścianą
wszechobecna cisza
potęguje niepokój
boję się iść dalej
boję zawrócić
jak szczur
w klatce
poruszam się
po własnym
mózgu
_______________________
UNIEWINNIENIE
z domu nie wychodzę już wcale
czasami spoglądam przez okno
kryjąc się za firaną
niezmienne domy ulice
twarze drzew i ludzi
dzieci strzelające do siebie
z plastikowych karabinów
słońce z woli Boga
wskazujące drogę
tym którzy jej nie szukają
szczelnie odgrodzony od rzeczywistości
czekam na sąd ostateczny
na prokuratora który
uwolni mnie od
grzechów ludzkości
_______________________
KWIAT I ZŁODZIEJ
ukłoniłem się przed kwiatem zapomnienia
pokornie prosząc o
jeden płatek jego ciała
odmówił
nocą wkradłem się do ogrodu
w świetle księżyca
dostrzegłem uśpiony kwiat
pochyliłem się nad nim
biorąc do ręki
ciszę nieskończoności
_______________________
TRYPTYK BOLESNY
U KRESU NOCY
u kresu nocy
gdy opuszczają mnie
duchy przodków
i siły
jestem zdany
tylko na siebie
rozglądam się dokoła
niewidzącym wzrokiem
pozostawili mnie
bezbronnego
przykutego do ciała
wyrywam się
by podążyć za nimi
proszę
by zaczekali
lecz nie chcą
wziąć mnie ze sobą
widocznie nie dojrzałem jeszcze
do poznania tajemnicy
życia i śmierci
zła i dobra
świata istot żywych
a niewidzialnych
oczekiwać będę
kolejnej nocy
w nadziei że tym razem
nigdy się nie skończy
_______________________
NOC
noc sprzyja
spiskowcom
więc
nocą
nie wychodzę
z domu
gdy noc
zapada
kładę się do snu
lecz nawet
moich snów
nie mogę
być pewien
noc sprzyja
zamachom stanu
być może
obudzę się pewnego dnia
z głową
w miejscu stóp
z sercem
w miejscu kolan
w gazetach napiszą
przypadek
nieuleczalny
_______________________
OFIAROWANIE
nastąpiło pomieszanie
zmysłów
Bóg upił się
i zstąpił do piekieł
od tej pory wygłasza
pochwalne mowy
na cześć
Lucyfera
aniołowie spiskują
po kątach
opracowane są już plany
przejęcia władzy
sygnałem ma być
przybycie dziewicy
która ofiaruje światu
następcę
_______________________
ANIOŁOWIE O BRUDNYCH TWARZACH
kolejna grupa aniołów
o brudnych twarzach
puka dziś do bram nieba
pogrążeni w smutku
żałośnie wyśpiewują pieśń męczeństwa
święty Piotr stoi po drugiej stronie
głuchy na wszystkie argumenty
cisza zdaje się mówić
o straconej szansie
i zaprzepaszczonych korzyściach
kolejna grupa
naciska na plecy
depcze po piętach
święty Piotr przykleja
do drzwi kartkę
zamknięte przepraszamy
kolejna grupa
tłucze buciorami
święty Piotr
pozostaje głuchy
kiedyś i tak
muszą odejść
_______________________
MNIEJSZE ODE MNIE
mniejsze ode mnie jest tylko ziarno piasku
pod niebem pomalowanym na niebiesko
mniejszy ode mnie jest tylko pyłek kwiatu
targany wiatrem na złość całemu światu
mniejsze ode mnie są myśli wielu ludzi
nie podchodź do nich bo możesz się pobrudzić
mniejszy jest kamień stojący na mej drodze
cierpliwy piechur idący w skwarze w chłodzie
mniejsza ojczyzna i mniejsza wiara w Boga
najmniejsza z wszystkich przed końcem świata trwoga
mniejsze ode mnie jest tylko ziarno piasku
pod czarnym niebem co nie jest już niebieskie
_______________________
ECHO
gdybym był policjantem
łamałbym wszystkie możliwe przepisy
w środku dnia na zatłoczonej ulicy
podchodził do notowanego w kartotekach
gwałciciela
szantażysty
skorumpowanego polityka
ojca chrzestnego mafii
dokładnym strzałem w skroń
wymierzał sprawiedliwość
a potem długo patrzył w oczy konającego
chcąc wyczytać z nich
czy żałuje
czy ma coś ważnego do powiedzenia
czy na tym świecie
poprzysięga mi zemstę
której dokonać będzie mógł dopiero
gdy pójdę jego tropem
ale nie wie że ja się go nie boję
że obcy jest mi strach
że gdybym tylko mógł
strzeliłbym jeszcze raz
strzeliłbym jeszcze raz
strzeliłbym jeszcze raz
_______________________
MŁODZIEŃCZE WIERSZE
wierszom należy się wierność
nie wypadają przecież
sroce spod ogona
z wierszami
śpisz
przechadzasz się ulicami miast
popijasz herbatę
sięgasz po pierwszą w życiu kobietę
wierszom
zwierzasz się z bólu nieśmiałości
niezrozumienia
wylewasz na nie łzy
i potoki bluźnierstw
ufasz im
tylko one pojąć mogą
twoją urażoną dumę
wierszami dzielisz się
ze światem
z wypiekami na twarzy
odczytujesz je
głodnym i niepokornym
potem uciekasz
spalasz w sobie
każdą zapisaną stronę
wiersze wybaczą ci zapomnienie
nie wybaczą tylko
widoku twoich pleców
_______________________
NA PRÓŻNO
wypaliłem się
z uczuć
na próżno
dotykasz
moich ust
nie otworzę się
ze skuloną głową
podkurczonymi nogami
przeobrażam duszę
w ziarenka piasku
spadnie deszcz
wymyje
do czysta
_______________________
MARZENIE
Telefon milczy jak zaklęty.
Całemu światu odebrało mowę.
Wiem, że nie jestem święty, ale
niech się choć wróg odezwie do mnie słowem;
niech mnie zaboli to, co powie.
W duszę otwartą żalu gorycz wleje,
bym wiedział, ile mogę jeszcze
znieść, nim ostatni bólu świt zadnieje.
_______________________
GEA
Evie
odpłynęłaś spod moich stóp
dałaś się uwieść oceanom
starożytni przepowiedzieli twój koniec
w otchłani nadchodzącego czasu
czas przyniósł urodzaj bogów
bogowie zwiastowali zagładę
a ja wsparty u twoich ramion jak struna
wydawałem fałszywe dźwięki
strach przed zamoczeniem nóg powstrzymywał mnie
od dania wiary opowieściom wiatru
wiatr wciąż zmieniał obrazy w tle
nie było mnie tam gdzie być chciałem
starły się bieguny wiary i nadziei
zjednoczone w bólu narodzin
pętla czasu oplotła moje ciało
pierwsza łza przelała kielich świata
_______________________
BEZ PYTAŃ
nie mam zamiaru pytać cię już o cokolwiek
nie będę dzwonił
nie napiszę listu
nie prześlę wiadomości przez posłańca
odchodzę
nie
wcale nie wyjeżdżam z miasta
nie zmieniam pracy
ani mieszkania
nic z tych dramatycznych bzdur
nadal będziemy spotykać się na ulicy
wymieniać znaczące spojrzenia
ukradkiem zerkać na swoje plecy
tyle że nie będziemy już razem
zagadniesz
a ja odpowiem
ukłonisz się
uchylę kapelusza
zatrzymam windę abyś zdążyła wsiąść
tyle że nie będziemy już razem
spotkamy się pod blokiem
wyprowadzisz psa na spacer
ja wrócę z pielgrzymki po nocnych lokalach
pomyślisz stoczył się
odwzajemnię uśmiech
nie zastanawiając się nad twoimi myślami
nawet nie będę starał się nie zataczać
alkohol to rzecz dla ludzi
jak kobiety
_______________________
POSTAĆ
w łaskawości swej Bóg przybrał ludzką postać
dlatego tak trudno odróżnić go teraz od innych
cierpi na bezsenność i dręczy go nadkwasota żołądka
znudzony wymyśla coraz bardziej absurdalne historie
chciałby napić się wódki ale nie pozwala mu na to majestat
dusi się w klaustrofobicznym M-3 ze ślepą kuchnią
i jakby na domiar złego do bloku naprzeciwko
wprowadziła się kobieta najlżejszych obyczajów
podsłuchał kiedyś rozmowę sąsiadów na korytarzu
widziałeś jakie ma boskie ciało?
może też nosi imię Ewa - pomyślał drapiąc się po brodzie
poznałby ją po krągłych ruchach bioder
kiedy więc zapadł zmrok przypadkiem staje w oknie
wpatrzony w ciemniejące niebo orlim wzrokiem
wypatruje statki kosmiczne i sztuczne satelity
ludzi którzy chcą przybrać boską postać
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ przez Anonimus dnia 15-04-2003 o godz. 00:33:08 | Nie jestem znawca poezji. Nie jestem jej zatwardzialym fanem. Ale na takie perelki jak te wiersze, trudno nie zareagowac pozytywnie...
pozdrawiam serdecznie autora |
|
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ przez klara szymańska dnia 27-04-2003 o godz. 23:28:40 | Są czasem takie chwile (jeszcze nie upuszczone i nie rozbite ), kiedy trafia się na poezję i ona wpada gdzieś pod skórę - nie w oko, nie w ucho, tylko gdzieś głębiej. I zostaje.
Całkiem miła wrażliwość... życzę powodzenia.... A. |
|
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ przez MMalina dnia 03-08-2003 o godz. 10:09:06 | | ...piekne...tylko to słowo przychodzi mi do głowy...wiersze wywołały łezke w oku-nieżle!!!!Gratuluje! |
|
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ przez Anonimus dnia 09-08-2003 o godz. 23:44:47 | | No, tu wreszcie można sie czegos doszukać. Co prawda niektóre wiersze znudziły mnie na tyle, że nie chciało mi sie ich doczytywać do końca, ale to już kwestia gustu. Jednego natomiast jestem pewna - na tym rynku grafomaństwa i chałtury, tutaj wreszcie coś drgnęło. Jeszcze daleka droga do czegoś wielkiego, ale autor tych wierszy przynajmniej stanął na początku właściwej drogi - to już coś... |
|
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ przez Magicienne dnia 14-01-2004 o godz. 15:45:48 http://nie posiadam | | Długo szukałam...teraz wiem, że znalazłam. To co piszesz jest głębokie, czyste...teraz dostrzegłam skromność tego, co sama tworzę...niepokojące uczucie. Nie przestawaj pisać, proszę...Mag... |
|
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ przez Anonimus dnia 05-07-2004 o godz. 14:33:58 | | doskonale wiersze, prosze przeczytaj moje, jestem ciekawa opinii. Natasha /w tym samym portalu/ |
|
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ przez henio3107 dnia 12-06-2006 o godz. 09:42:17 | | piękne......warto się zatrzymać |
|
|
Re: SZEPTEM /tom poezji/ * * * przez Anonimus dnia 01-04-2010 o godz. 19:47:31 | | ciekawy jest wiersz " jim morrison nie zyje" |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|