Nowe recenzje
· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 39 gość(ci) i 4 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | CO Z RUBRYKĄ |
 | wszystko jest do zmiany |
 | FABRYKA-NASZE MIEJSCE W KOSMOSIE |
 | Funkcja redaktora - rezygnacja umorusańca |
 | Jerzy Reuter - Izobar nie żyje |
 | Zaproszenie na kwietniowy DACH |
 | O stronie na stronie. |
 | Fantazje Zielonogórskie 2012 - konkurs na opowiadanie |
 | Coś dla poetów i miłośników poezji |
 | Kwiecień plecień w netkulturze! |
 | Cytat z Forum |
 | Zbieramy teksty do nowego numeru Magazynu Cegła!!! |
 | Konkurs Poetycki „O Srebrne Pióro MDK” – VI edycja |
 | CHATA |
 | Dość codzienność! |
 | Zapraszamy na Świąteczny DACH |
 | Kto |
 | Ody odbite Karola Maliszewskiego |
 | Pierwsze zdanie! |
 | współpraca przy scenariuszu - za pieniądze |
 | Ankieta dotycząca czytelnictwa kryminałów |
 | Czarny Kot |
 | Rozwój osobisty medytacje terapeutyczne |
 | ID w Czasie Fantastyki |
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Nieznane teksty Tadeusza Konwickiego w |
 | Rozwój osobisty kluczem do sukcesu |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 |
Liryka: EGOISTA i inne wiersze **
Wysłano dnia 03-05-2002 o godz. 09:03:32
Autor: Wojciech_Kotliński
„Egoista” ‘97
Myślę
Jeśli na świecie będzie pokój
Co mi z tego?
Myślę
Jeśli nie będzie zbrodni
To co?
Ja jestem bezpieczny
Zamknięty w klatce mojego własnego
Egoizmu
No i co?
Przynajmniej jest mi tu ciepło ____________________________
„Czy Bóg gra z nami w pokera” ‘99
Czy Bóg gra z nami w karty
Czy Bóg gra z nami w pokera
A ja widzę
Że w rękawie ma drugą talię
Jak więc mogę wygrać
Skoro moje karty są puste
A on ma karetę
I tą karetą pojadę do piekła
...
A czy Szatan gra z nami w karty
Czy Szatan gra z nami w pokera
I widzę
Że w rękawie ma kilka asów
A moje karty są puste
Ma dwie pary
A jedna para rozerwie mi ciało
A druga para rozerwie mi duszę
...
A czy wszechświat gra z nami w karty
Czy wszechświat gra z nami w pokera
A ja wiem
Że jego karty i jego rozdanie
I czy to ważne co ma
Skoro wyrwie mnie ze mnie
...
A czy TO gra z nami w karty
Czy TO gra z nami w pokera
Nie
Tylko patrzy zza szyby
Bo i tak
Wszyscy siedzimy przy jednym stoliku
W JEGO klubie
____________________________
„Rezygnacja” 18 I 2002
A kiedy już się poddam
Pozwolę wydarzeniom
Popłynąć razem ze mną
Ku nie odkrytym ziemiom
Zanurzę się w ciemności
I zniknie wszelki zamęt
Przepadnie moje imię
Na wieki wieków amen!
____________________________
Morderca” 23 II 2002
Przychodzę w nocy
Do Ciebie
Piję Twoją krew
A potem płaczę
Przychodzę do Ciebie
W nocy
I wbijam nóż
A potem się
Trzęsę
Przychodzę i zabijam
Wychodzę
____________________________
„Pocięty” 23 II 2002
Kto oczekuje ode mnie głębi
Jeżeli leżę w ciemności
Dookoła ludzie
A ja wciąż
Tylko stany nieświadomości
Przeżywam
Ktoś oczekuje głębi?
A kto powiedział, że muszę być
Głęboki?
Nie obłoki otaczają mnie
Lecz wesoła muzyka
Więc dlaczego mam ochotę zamknąć
Się w pustej klatce nieświadomości
Dopuścić ich tylko do krawędzi
Aby karmili mnie orzeszkami
Jak małpkę w ZOO
Albo słonia...
Jako poeta powinienem
Rozpatrywać losy świata
A ja tylko wspominam lata
Gdy byłem trochę dalej
Trochę dalej?
Nie – dużo dalej
To cholernie ludzkie choć nie ma w tym
Rymów ani środków stylistycznych
Pięknych słów
Kto szuka piękna
Niech wyjdzie na łąkę
Kiedy poranna rosa błyszczy w promieniach
Nadchodzącego dnia
Nie w wierszu człowieka wyobcowanego
„To jest za wolne” powiedziały
cienie po czym czarna rozpacz
Zabrała ich do królestwa
Gdzie nie ma muzyki
A teraz przyszedł
Siedzący na kanapie pijany
I być może to nie poetyckie
Ale kto mi to zarzuci?
Nawet nie wiem czy to wiersz
A zresztą po co się wysilać
I tak wszystko pochłonie niepamięć
Długa zimno-niszcząco-wielka
NIEPAMIĘĆ
Z wielkimi kłami
Pożre ich głupią muzykę
I zostanę w końcu w pustym
Pokoju zjadając
Własne lęki i pragnienia...
____________________________
„Podziękowania dla wulgaryzmów” 4 III 2002
Dzisiaj w wierszu stawia się
Na szeroko pojętą
Autentyczność
Dopuszczalne jest nawet
(może wskazane?)
Używanie wulgaryzmów
Nikogo nie poruszę księżycem
Więc
Wszelkie „kurwy” wysławiam
Jako środek przeczyszczający
Czytelnika
____________________________
„Wypadek poetycki” 4 III 2002
Pewnego dnia
Gdy dokręcałem śrubki kolejnego
Nibytowiersza
Coś jakby pisnęło spod biurka
Zaglądam
Patrzę
A to TREŚĆ nie większa niż
Cukierek
Piszczy z głodu
Podnoszę się dziwiępatrzę-myślę
Coś się w pokoju ciasno zrobiło
A to FORMA nadęta jak
Balon odpustowy łokcie swoje
We mnie wpycha
Myślę
Myślę
Jako poeta ja ją – kopniak i za okno
...i teraz trochę żałuję
Gdy Formy brak, a rozpieszczona
I dobrze odżywiona
TREŚĆ
Krzyczy mi nad uchem
Zamknij się w końcu i oddaj mi
Gwiazdy – mówię, a ona się śmieje
Tak planuję, że zaraz ubiorę
Kurtkę
(zimno coś ostatnio)
I pójdę szukać FORMY pod blokiem
Może jeszcze tam leży...
____________________________
„Diagnoza” 6 III 2002
Wstępnie rozpoznano
Niezidentyfikowaną
Bliżej
Wersję zaburzeń
Pacjent utrzymuje, że
Jest dobrze gdy jest dobrze
Lecz gdy jest zbyt dobrze
Jest źle
Ponadto ostry konflikt
Robić co się lubi czy
Co się
(podobno)
Kocha?
Podejrzewano egoizm
Lecz to jeszcze nic pewnego
Pacjent zażyczył sobie
Łóżko z baldachimem
Przez co obciążył szpital na kwotę
Złotych tysiąca pięciuset
Chory zeznaje też, że raz na
Dwa miesiące
Rozważa możliwość ucieczki
Ze szpitala
Stosowane dotąd leczenie
- uczuciami
Przynosi dość mierne
(i nieraz odwrotne w skutkach)
Rezultaty
Trzeba będzie spróbować
Terapii wstrząsowej
Ewentualnie w ostateczności
Wypisać do domu
I zmienić pościel na
Sali
Zwalniając miejsce dla
Innego chorego...
____________________________
„Tanio sprzedany” 14 III 2002
Ja się już
Podporządkowałem
Jednemu tematowi
Ja się już sprzedałem
Za wygięte w uśmiechu
Usta
Nie wiem
Czy Bóg mi wybaczy
Nie wiem nawet czy przebaczy
Mi ten starszy
Sprzedany jednemu tematowi
Człowiek
Którym będę za kilka lat
A paradoksalnie
Jedyne na co mam ochotę
To lizać tę pętlę
Na mojej szyi
I wychwalać jej
Słodki smak
____________________________
„Zaśnijmy” 26 III 2002
Zaśnijmy rozszarpani
Okryci krwi czerwienią
W muzykę zasłuchani
Gdzie raj się styka z ziemią
Zaśnijmy pełni marzeń
W złudzenia otuleni
Rozmyjmy się w historii
I kartach lat przestrzeni
Nie wstydźmy się przeszłości
I krwi na naszych rękach
Nie płaczmy po tych którzy
W okrutnych zeszli mękach
... bo to nic nie pomoże
Jedyne co zostało
To zamknąć martwe oczy
I w ogień wrzucić ciało...
____________________________
„Szare promienie” 28 III 2002
Bywały różne czasy... gorsze i lepsze
Bywały takie dni w których, no cóż...
Muszę wiedzieć, że życie nie jest tylko cierpieniem
I, że zawsze się znajdzie
Chociaż kilka, małych róż
... w ogrodzie pełnym chwastów
Ach, milcz już pesymisto!
Są chwile gdy wystarczy
Spojrzenie...
...i to wszystko
____________________________
„Czas” 30 III 2002
Czas nam zawsze odlicza noce
Bezlitośnie podnosi słońce akurat wtedy
Kiedy myślimy
„A może to już ostatni sen?”
Nie dba o nas wcale
Okropny z niego biurokrata
Kiedy mówi oficjalnym tonem
- masz jeszcze jeden księżyc!
Tylko jeden księżyc...
Biegnij jeszcze szybciej!
____________________________
„Narodziny nowego świata” 1 IV 2002
W żałobnej czerni, cały świat
Daleko został w tyle
I słychać było tylko wiatr
Szumiący w gwiezdnym pyle...
Ten wiatr co kiedyś życia moc
Wysławiał pod niebiosa
Otulał teraz ciemną noc
Co przyszła cicha, bosa...
Nie było nawet żadnych łez
Kapiących gdzieś w oddali
Odeszli w dal, zniknęli gdzieś
Ci wszyscy co płakali...
Przewiercał mózg z otchłani krzyk
Wraz z wiatrem dryfujący
Że tamten świat – on dawno znikł,
Że już się przeżył, skończył...
____________________________
„Pytania filozoficzne” 3 IV 2002
Czy król bez korony to jeszcze król?
Albo na tenże przykład
czy kobieta bez piersi
jeszcze nią jest?
Muszę z wielkim niesmakiem przyznać
że trudne to zagadnienie
Czy człowiek bez wiary to
jeszcze człowiek, czy też już
roślina?
A jeśli wiary nie ma
to czyja to jest wina?
A czy zdrowy psychicznie artysta...
...no dobrze, nie popadajmy
w przesadę!
____________________________
„Zapis z ulicy generała pilota Józefa Kowalskiego” 5 IV 2002
Tu się niewiele dzieje
chociaż na przykład wczoraj spalił
się dom Taka atrakcja nie zdarza
się jednak co dzień
Patrzę nieco znudzony na tomik
poezji Wojaczka (prezent urodzinowy) i
z irytacją konstatuję
że w niektórych momentach nawet
Wojaczek nie chce pomóc
(w dodatku był niezamieszkany)
Tak
tu się nie dzieje dużo, jest tak nijako
że nawet Wojaczek ma dosyć
Byle do wieczora... byle do...
____________________________
„Wielkanoc” 5 IV 2002
Bój się jajka bój się ryby bój
cukrowego baranka strzeż
się
W rzeczywistości opisz
swoje lęki
wierszem
Wielki Piątek to dobrze
w niedzielę możesz
zasymulować
chorobę śmiertelną zakaźną
bo cię jeszcze gotowi
życiem obdarować
Bój się jajka bój się Trzech Dni bój
rok wystarczy
zupełnie ale
żeby od razu wieczność?!
____________________________
„Znajome uczucia” 5 IV 2002
Znasz
Gdy mózg domaga się wydostania
Na świat, na zewnątrz
Znasz
Gdy oczy bezwładnie odwracają
Się od zachodu słońca
A gdy słyszysz kroki i wydaje
Ci się, że to komornik
Zabierze ci rękę
I jak wtedy będziesz pisał
Znasz
Chowasz się pod łóżkiem
Chowasz się pod krzyżem
...pod sukienką
Znasz
Ostrość pióra
Znasz
To uczucie?
____________________________
„Śladami poezji współczesnej w barze” 5 IV 2002
Artyści przeważnie wybierają
bliskość natury, podobno
dobrze ich to nastraja
oczyszcza ich dusze
Ja – będąc szczerym, wolę
potęgę cywilizacji – preferuję
obserwowanie ludzi,
lubię to uczucie gdy się budzi
nocna egzystencja... Choć
cenię sobie każdą porę
to wieczór jest zdecydowanie
najlepszy
na takie obserwowanie
Dlatego chyba po raz pierwszy
zabrałem muzę (choć się opierała)
w plener. Niech posiedzi w barze
Przy piwie problemy
zupełnie zmieniają sens
Życie, miłość – to jeszcze nic Boże
ale piwo...
...z tym piwem to ci się udało
____________________________
„Bilard” 5 IV 2002
piję
ginę
piję
bilard bila
o bilę
raz raz raz
miarowo stuka
piję
bila o bilę
stuka
raz raz raz
piję
obraz wiruje
raz raz raz
stuk stuk
pięć sześć
wierszy w
jeden dzień
to sporo
nikt mi za to
nie zapłaci
stuk stuk
raz raz raz
coraz bliżej
bila o bilę
raz raz raz
stuk stuk
bilard
piję
wojna światów
chyba
jak mu tam
Wellsa
Piję
stuk stuk
bilard
bila o bilę
moja głowa
myślotok
myślobieg
myśloskok
myślozgon
bila o bilę
stuk stuk
piję
raz raz raz
stuk stuk
bilard!
____________________________
„Instrukcja obsługi grzechu” 9 IV 2002
Grzech połykaj szybko
tak, aby nie zgasła
lampka w pokoju – bez światła
grzech będzie większy
potem rób co chcesz
popij go wódką albo
zwymiotuj w łazience, to
nie ma znaczenia
no i są jeszcze te tabletki
z krzyżykiem
ale pamiętaj – z krzyżykiem!
____________________________
„Bolesny erotyk z nagim zakończeniem” 10 IV 2002
Tak cicho gra muzyka
I światło się wymyka
Z rąk
Tak lekko Cię dotykam
I wstyd Twój nagle znika
A gdzie
Już jesteś moja we śnie
Już moim zapłodnieniem jesteś
Skarb
Twe ciało rośnie we mnie
Obraca zmysły sennie
Lekko
Już igłę w język wbijam
I pęka Twoja szyja
I krew
A potem leżę nagi
W spełnieniu tak nagi...
Ciągle nagi...
____________________________
„Dla...” 14 IV 2002
Ty
I ty masz dzisiaj czelność
Mnie wyśmiewać
Że niby ze mną coś
Nie do końca
W porządku kupuj te
Swoje nowe buty
Krew z twojej krwi
Przyjdzie czas
Że dostanie
Jedynką z wiedzy o mnie
Tak jak stawiasz mi
Teraz jedynkę
Z życia
____________________________
„Mur” 24 IV 2002
W szarawym świetle wschodzącego
Słońca nad miastem śpiącym jeszcze
Dało się słyszeć młoty, kleszcze
Dało się słyszeć coś dziwnego
W zwierciadle nieba mdłe odbicie
Ukazywało szarość domów
Mgła opadała szepcząc o świcie
- nie mów nikomu, nie mów nikomu...
Postacie, co z mgły się wyłoniły
Tak jak ich miasto w szarość odziane
Odarte z mocy, godności siły...
Dało się słyszeć czyjeś śpiewanie:
Zbudujemy mur
Wysoki do nieba
Zbudujemy mur
Z potu, krwi i chleba
I rzeczywiście, dojrzeć się dało
Cienie budowli – brudnej i szarej
Wielkiej jak słońce, dusze i ciało
I tak jak ludzkość bezwiecznie starej
Żaden z przechodniów, co do pracy
Zdążał w porannym obłąkaniu
Myśli nie skupił na śpiewaniu
Ni nie przystanął przy budowli
A jednak śpiewał tak jak oni
Bezwiednie, cicho lecz z zapałem
Głos jego inne wnet dogonił
Te śpiewające duszą – ciałem
Zbudujemy mur
Wysoki do nieba
Zbudujemy mur
Z potu, krwi i chleba
A mur rósł w siłę, rósł potęgą
Wciąż utrwalany nowym śpiewem
Jak drzwi łączące ziemię z niebem
Wciąż ludzką budowany ręką
Zachodzącego słońca czerwień
Oblała domy, świat i ludzi
Miasto się w nocy skryło wielkiej
By z wschodem słońca się obudzić
I tylko nocnej mary cienie
Wytrwale w nocy pracowały
Póki ciemności kryją ziemię
Będą pieśń swoją w głos śpiewały
Zbudujemy mur
Wysoki do nieba
Zbudujemy mur
Z potu, krwi i chleba
____________________________
„Drugie Coś” 25 IV 2002
Już wiem potem była „druga” to
wtedy obudziłem się rano obok ciebie na
statywie od perkusji i miałem nadzieję że może
(ale mogłem to źle interpretować) jednak
mam szansę
zdobyłem się na odwagę i napisałem
jak jest oczekując najgorszego dostałem
najlepsze dobrze pamiętam czwartego lipca
jak mój prywatny dzień podległości
dalej to jedno lepsze od drugiego
...był jeszcze atak babci
nie mogłem się z tobą pożegnać w jakiś sposób
godny ciebie i tego co czuję
mam nadzieję że wybaczysz mi to
że tak rozbieram nas na forum publicznym
bo że siebie to zrozumiałe
tylko dlaczego i ciebie do ekshibicjonizmu
przymuszam
naga napalona dziewiętnastoletnia
prostytutka Wojciech Kotliński
oddam się za publikację
____________________________
„Śmierć w reality show” 26 IV 2002
Reklamy zaczęły się tydzień przed
Tylko u nas, pierwszy raz
Nie do końca odsłaniając tajemnicę
Potem długi wstęp ładnej prezenterki
(rycząca publiczność za plecami)
Czy A. powinien umrzeć na raka, czy zatrucie
A jeśli nie zechce, to czy pomóc?
Czy po śmierci zostanie nominowany do
Nieba czy piekła?
Przyjaciel siedzący obok mnie
Już siódmego SMS-a wysłał, a na ekranie
Reklamy funduszu emerytalnego
Po przerwie nadamy agonię
Zgon w specjalnym wydaniu programu
Po 23:00
Mamy nadzieję, że ten zwyczaj
(bądź co bądź nowatorski)
Przyjmie się w innych programach...
____________________________
„Ty” 26 IV 2002
Już tytułem rozpinam guziki
Twojej koszuli i się nie opierasz
Potem szybko słowem w słowo aż do
Końca i to zależy od sposobu
Inaczej cię rozbieram po obiedzie
Na komputerze
W nocy, przy zeszycie zdejmuję z
Ciebie głodnymi zębami
Inaczej jeszcze w barze przy piwie
Jak dziwkę tę co w bramie
Sam już dawno jestem nagi
Kończę, odkładam długopis i zawsze
Wyciągam rękę nie mogąc Cię
Dotknąć
Mam cię znów tak jak teraz
Nieistniejącą rozebraną
____________________________
„Kotliński przegląda się w szklance” 27 IV 2002
To tylko trzy godziny do jutra
I cicho się przyznaję
Boję się trzech godzin
Boję się drzwi gdy stukają złowieszczo
Nawet Wojaczek którym przykryłem piwo
Przeraża mnie pokusą
Jakby mówił
Nie słyszysz głosu duszy
Rośnie pełno go dookoła
A przecież nie żyje dobrze o tym
Wiem czytałem w biografii
Co tam biografii czytałem w
Jego wierszach
Boję się kuli znikąd ale
Chyba bardziej tej dobrze znanej
Z której narodzi się poeta
Siądzie w barze przy piwie i powie
Kotliński...
On nie żyje czytałem w biografii
Co tam biografii czytałem w
Jego wierszach
____________________________
„Szczęście” 27 IV 2002
Bywało, jeszcze to pamiętam
takie uczucie jak mu było coś
jakby szczęście sam pisałem
pisałem dobrze to pamiętam
Sieć szczęście teraz zamknięta
Nie popadaj w banał, trzymaj się
Sam pisałem, mam dowód w zeszycie
„To co nocą było, kolorem się mieni
Rozpraszając resztki mroków pokonanych”
I nawet ten wiersz „Nawrócenie”
nazwałem jakbym się nawrócił na
wiarę, nadzieję, miłość, nie pamiętam
już zresztą co wtedy czułem
Znowu zapomniałem
Boże jak
Ach – szczęście
Szczęście...
Muszę zapisać to słowo w notatniku
wiesz o czym dokładnie mówię
O tym dniu gdy Kotliński stał
się poetą prawdziwym
Stał się nikim
Pamiętna chwila do albumu byłaś
Przy tym sama osądź co
Zabawniejsze wiersze czy łzy
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: EGOISTA i inne wiersze / ** przez miri dnia 07-05-2002 o godz. 14:02:54 | Wojtku drogi!
Pamiętaj ....sława bez sławy przychodzi ...czasami cisza jest silniejsza od krzyku...zamiast piekła ...wybieraj chmury ...dotykaj gwiazd za dnia ...a słońca gdy mrok ponury ...śpiewaj gdy oddech Ci zapiera ....krzycz gdy nawet nikt nie słucha ...odchodz wtedy kiedy musisz...lecz zawsze żegnaj cichutko i spokojnie...w myślach obraz miłych chwil zachowaj ...i jak bumerang wracaj gdy będziesz GOTOWY!!
|
Re: EGOISTA i inne wiersze / ** przez Janis dnia 25-11-2011 o godz. 04:05:04 | | a pamiętasz kochanie nasz Raj, dzili dziki? porośnięty chaszczami, nzsz raj, nieuporządkowany, zarośnięty? obok głównej przejazdowej drogi...zakurzony spalinami, odchodami, ściekami z rzeki, trochę był ogrodzony jakąś siatką, ktoś go próbował ocalić przed zagładą,,,nasz raj? ....uwielbialismy tam bywać, co nie? było tak miodzio, miło...kochanie wtredy nie baliśmy się niczego, a teraz?...boję się własnego cienia, swojej twarzy, i odbicia w lustrz, dlaczego, powiedz mi boje się siebie? |
|
|
Re: EGOISTA i inne wiersze / ** przez miri dnia 07-05-2002 o godz. 14:08:16 | A tak mój drogi Wojtku ja powracam.....
Wracam!
Już czas
Już czas przyszedł
Na mnie...
Niby ta sama
Lecz z większym bagażem
Tryumfy i klęski
Przetarłam ich szlaki
Ruiny z serc odbudowałam
Z mej niezmąconej wiary
Stąpałam labiryntami
Namiętności i pragnień
Dotykałam na trwogi pustkowiu
Waszych słodkich tajemnic
Waszego niesamowitego strachu
Obawy rozwiewałam
Zwiewnością mej sukni w tańcu
I choć tak otwarta
Jestem nadal tabu
Tylko promyczek prześwietlił mą duszę
Muszę...
Wracać trzeba...
Wracam...bo muszę
|
|
|
Re: EGOISTA i inne wiersze / ** przez miri dnia 07-05-2002 o godz. 14:13:25 | A tak odchodzę...tym razem na dłużej ...powodzenia na piaszczystej drodze ...i spełnienia najskrytszych pragnień....ciiiii...po cichu ...zostawiam jak na piasku swój jedyny ślad ...................
Tylko jeden mały ślad
Julia...już odeszła
Już spłonał za nią
Drewniany most
Po którym tak...
Dzielnie kroczyła
Na którym tańczyła
Gdy padał deszcz
Julia niewróci
Choć bardzo chciała
Gorzka trucizna dotknęła
Jej słodkich ust
I wyszeptała
"Chcę być jedyna..."
Na resztę nie starczyło sił
Przymknęła powieki
I zaczeła drżeć
A wokół zakołysały się
Korony młodych drzew
Wysoka trawa otuliła ją do snu
Pachnąca ziemia będzie grobem właśnie tu
Prosiła tylko byś za nią niepłakał
Byś nieuronił ani jednej łzy
Abyś wyobraznią zobaczył ją
Przy nieba bramach
Gdy w swej bieli kroczy
Anielskim chórom, nadając rytm
Zostanie po niej...
Jedwabna sukienka
Zostanie mały złoty pierścionek
Zostanie ta piękna fizyczna otoczka
Zostanie wsponienie jej złudnych marzeń
Julia już odeszła
Już spłonąl za nią
Każdy ślad......
|
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|