<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-1"?>

<!DOCTYPE rss PUBLIC "-//Netscape Communications//DTD RSS 0.91//EN"
 "http://my.netscape.com/publish/formats/rss-0.91.dtd">

<rss version="0.91">

<channel>
<title>Portal Literacki - Fabrica Librorum</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl</link>
<description>PHP-Nuke Powered Site</description>
<language>pl-pl</language>

<item>
<title>Bal w Operze Wiedeńskiej </title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46374</link>
<description>&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;Wytworne damy mają w suknię wszyte tysiąc róż
&lt;br /&gt;panowie we frakach zatańczą walca gdy zabrzmią słowa &amp;bdquo;Alles walzer!&amp;rdquo;
&lt;br /&gt;po ceremoniale otwarcia sezonu
&lt;br /&gt;w ostatni czwartek karnawału po rytualnym wejściu w dorosłość debiutantów
&lt;br /&gt;wprowadzeniu do towarzystwa w takt &amp;quot;F&amp;auml;cher-Polonaise&amp;quot; opus 525
&lt;br /&gt;Wiedeń tańczy plotkuje bawi się dobrze zarabia najważniejsze to widzieć
&lt;br /&gt;i być widzianym mieć stylowe spinki do mankietów koszuli firmy Montblanc
&lt;br /&gt;posiąść ten wysoki status szczyt Alp i dach Europy
&lt;br /&gt;Zasiąść w loży pośród uprzywilejowanych czytających i piszących
&lt;br /&gt;wiecznym piórem które określa prestiż
&lt;br /&gt;&amp;quot;Ta biała plamka na skuwce przypomina mi pokryty śniegiem szczyt&amp;rdquo;
&lt;br /&gt;gwiazda o sześciu ramionach najwyższy poziom kultury piśmienniczej
&lt;br /&gt;odbita w szczerym złocie przyozdobiona diamentami
&lt;br /&gt;mogłoby być prezentem od zarządu korporacji z inskrypcją &amp;ldquo;Piękno pracy&amp;rdquo;
&lt;br /&gt;ludzkich rąk piszących historię dobrą albo złą są tu wszyscy święci
&lt;br /&gt;&lt;em&gt;koronowane głowy znani politycy celebryci hollywoodzkie gwiazdy,&lt;/em&gt; świętują
&lt;br /&gt;zwycięstwo optymizmu nad chaosem niebawem świat stanie w pożodze
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description>
</item>

<item>
<title>tick-touch</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46373</link>
<description>wsiadał do promu kosmicznego astronauta 
&lt;br /&gt;nazwiskiem Naryszkin lub na wschód od Moskwy, 
&lt;br /&gt;zaciskał kolana i zęby, oszukiwał przestrzeń 
&lt;br /&gt;w wolne od grawitacji noce, w skupiskach galaktyk 
&lt;br /&gt;żyjących własnym życiem nikt mu jeszcze nie nazwał 
&lt;br /&gt;muzyki urządzeń sterowanych ręcznie, kierunków nawigacji 
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;dryfuje bezpiecznie w ciemnej materii, jego ciało 
&lt;br /&gt;emituje ciepło, zasypia spokojnie odcięty od świata 
&lt;br /&gt;działem nowinek technicznych, rozpowiada maszynom 
&lt;br /&gt;o dzieciach i rybach, zakaz dotykania obowiązuje wszystkich</description>
</item>

<item>
<title>o niczym /debiut</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46372</link>
<description></description>
</item>

<item>
<title>magiczna zapominalnia</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46371</link>
<description>kiedy przybiega pewna epoka właśnie się kończy
&lt;br /&gt;a ona wciąż uparcie nie chce przyjąć tego do wiadomości
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;zachłannie łapie motyle
&lt;br /&gt;musi chociaż zapamiętać gdzie rosną kosztele
&lt;br /&gt;gdzie papierówki gdzie malinówki 
&lt;br /&gt;a gdzie agrest
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;w powietrzu jeszcze unosi się zapach jaśminu
&lt;br /&gt;czerpiąc wodę ze studni wciąż 
&lt;br /&gt;odnajduję w niej płatki 
&lt;br /&gt; 
&lt;br /&gt;to wszystko na nic
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;w zamieszaniu nawet nie zauważy 
&lt;br /&gt;kiedy zapomni zamknąć klatkę
&lt;br /&gt;i uciekną z niej króliki
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;wszystko na nic
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description>
</item>

<item>
<title>tsunami</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46370</link>
<description>żartowaliśmy sobie z malutkiej Yuko
&lt;br /&gt;mówiąc że była prawnuczką szogunów
&lt;br /&gt;płowowłosy Lars nie żartował wcale
&lt;br /&gt;podając się za potomka Wikingów
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;ja wywodziłem się w krzywej linii
&lt;br /&gt;od Wandy co wzgardziła Niemcem
&lt;br /&gt;i wiwatowałem na cześć Lecha
&lt;br /&gt;który chciał zrobić z Polski kraj wiśni
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;tymczasem chropawy papier toaletowy
&lt;br /&gt;był ustrojową namiastką złotego runa
&lt;br /&gt;dowodził wyższości systemu bo gdy był
&lt;br /&gt;to wycierał i drapał za jednym zamachem
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;rolkę tej właśnie higienicznej taśmy
&lt;br /&gt;przyczepił Lars agrafką do plecaka Yuko
&lt;br /&gt;i szła malutka Japonka ulicą Floriańską
&lt;br /&gt;a za nią rozwijała się brudnoszara fala 
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;trzęsło się stare miasto od rechotu gapiów
&lt;br /&gt;epicentrum sunęło po królewskim szlaku 
&lt;br /&gt;gdy Lars uwolnił Japonkę od wzburzonej fali
&lt;br /&gt;serce Wikinga zmiękło a w tle dymił Kraków
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;* * *
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;prawnuczka szogunów i dziedzic Wikingów
&lt;br /&gt;osiedlą się razem w nadmorskiej prefekturze
&lt;br /&gt;co jakiś czas przyślą mi zdjęcie rodziny
&lt;br /&gt;powiększonej o kolejne szoguniątko
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;w końcu  zapomnę o nich a oni o mnie
&lt;br /&gt;nie wiem gdzie byli gdy zatrzęsło się morze
&lt;br /&gt;ani jak potraktowała ich okrutna mętna woda
&lt;br /&gt;głupio mi że pamięć ożywiła papierową falę
&lt;br /&gt;</description>
</item>

<item>
<title>Ładne</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46369</link>
<description>Ładne i co więcej? Komuś się podoba
&lt;br /&gt;racja się schowała pod szyldem estety
&lt;br /&gt;wiedzieć i być pewnym mocnych słów choroba
&lt;br /&gt;co się prawdą mieni a maluje bzdety
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;Niech sobie maluje, życie nie koronka
&lt;br /&gt;jest chmura i kamień ogień także woda
&lt;br /&gt;wiatr przez łzy sepleni a echo się jąka
&lt;br /&gt;jednemu odejmie a drugiemu doda
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;pomnoży podzieli liczbą przez liczenie
&lt;br /&gt;wynik tak czy owak zawsze jest ujemny
&lt;br /&gt;nawet jasność wiarą przeplatając cienie
&lt;br /&gt;nic ci nie poradzi że mrok bywa  ciemny
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;Jestem tylko chwilą, zniknę i przepadnę
&lt;br /&gt;prawdą w głąb  istoty pomiarem detali 
&lt;br /&gt;zaś  miara  ogólna w tym tkwi  co jest ładne
&lt;br /&gt;nim się w swoim czasie na popiół nie spali  
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description>
</item>

<item>
<title>Akta do ACTA /fraszka/</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46368</link>
<description>&lt;br /&gt;z netu elita wyśmienita
&lt;br /&gt;spogląda w mroźny poranek 
&lt;br /&gt;komu szlachetna myśl zaświta 
&lt;br /&gt;sprzedać co wcześniej sprzedane
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;półnaga gwiazda endemiczna 
&lt;br /&gt;zwabiła cyckiem wyrostka
&lt;br /&gt;&amp;bdquo;chętnie bym nabył&amp;ldquo; ale piczka
&lt;br /&gt;zakryta. może zazdrosna
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;albo ten gostek (myślał głośno)
&lt;br /&gt;łysawy kacyk od acta
&lt;br /&gt;profilaktycznie stroną sprośną
&lt;br /&gt;tłumaczy fakty po faktach
&lt;br /&gt;</description>
</item>

<item>
<title>dżerzi. list dwudziesty ósmy</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46367</link>
<description>Komunikaty na plakatach: KAŻDE MIEJSCE JEST
&lt;br /&gt;DOBRE NA DRZEMKĘ. Nie trzeba ją prosić dwa razy,
&lt;br /&gt;mówi: OK i zwija się w kłębek. Gołębie
&lt;br /&gt;podrywają się przed sennym autobusem, plusem tamtych
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;dni była jakaś nieograniczona wolność, zanik astmy
&lt;br /&gt;na jakiś czas, powtarza w rozmowach jej Matka.
&lt;br /&gt;Ufam jej, jak szczery gówniarz. Wyrównać o moment
&lt;br /&gt;to, czego nie mogę wyprostować od roku. Próbuję,
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;staram się, ale pomimo starań żadna ze stron
&lt;br /&gt;nie odpuszcza, jesteś gówniarz i kończą się wszelkie
&lt;br /&gt;rozmowy. Liczmany nie zanotują żadnej straty,
&lt;br /&gt;żadnego ubytku, w górnym rzędzie brakuje mi piątki,
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;dlatego: stul synu piąstki, odleciały gołąbki, autobus
&lt;br /&gt;stanął a na nas czeka: wyliniała babuszka, ciepły koc
&lt;br /&gt;i poduszka.
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description>
</item>

<item>
<title>Z NIEDOKOŃCZONEJ WYPRAWY</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46366</link>
<description>&lt;div&gt;Niby wczoraj twój głos przybiega&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i zmartwychwstanka w piasku się kręci&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a my ręką jak struna powietrza&lt;/div&gt;&lt;div&gt;sięgamy pod owal ciemnego nieba&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Obce usta wydęte trwogą&lt;/div&gt;&lt;div&gt;krzyczą zawzięcie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;ndash; nie trzeba&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;ndash; nie trzeba!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z białych dróg, rzek skutych lodem&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wracają do domów wynędzniałe zwierzęta&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i można pomyśleć, że śpi w nich człowiek&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a sen jego, jak wyrzeźbiony kamień &amp;ndash; pamięta,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wciąż jeszcze pamięta czym pachnie młodości&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cherubów cienie mkną przez widnokrąg&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wierzchem, na białych łaniach,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;czas zgubił tempo i Ziemia toczy się zwolna,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;wronią się bliźni w czas (nie)kochania&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;ndash; dogasa świtu blada pochodnia&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto są rycerze z legendy. Lądy &amp;ndash;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;pękają im pod stopami,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;łopoczą na wietrze ospałe chorągwie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i dzwoni noc gwiazd ostrogami&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tabor rozłożył się wzdłuż traktu&lt;/div&gt;&lt;div&gt;nieopodal krwawią wiśniowe sady&lt;/div&gt;&lt;div&gt;stąd już blisko do zamku &amp;ndash;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;ostatniej stacji z niedokończonej wyprawy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odpocznę u brzegów dębowej wody&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;koń się napoi widokiem znajomych ptaków&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jakież to dukty zwiodły nas w te gościnne progi,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;gdzie liści szelest odbiera pamięć wygnanym?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tyle wód upłynęło od pożegnania&lt;/div&gt;&lt;div&gt;tylu ludzi umarło w moim sumieniu&lt;/div&gt;&lt;div&gt;tylko ja nie chcąc myśleć o umieraniu&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;sam żyję we własnym widzeniu&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakie mi góry stężałe w zamyśleniu&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;koń wystuka po trzykroć z podkowy &amp;ndash;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jestem jedynie własnym życzeniem&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i na własne życzenie nie wracam z Golgoty&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto padają cienie na miasto&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;na wieże zatknięte wśród domów&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jak dłonie tęsknoty, czy maszty&lt;/div&gt;&lt;div&gt;porzuconych okrętów,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;w których ptak uwił gniazda&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i spłodził pisklęta &amp;ndash;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto milczący świadkowie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;tego, o czym już nikt nie pamięta.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</description>
</item>

<item>
<title>Dzień znów jak codzień</title>
<link>http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=46365</link>
<description>&lt;br /&gt;Dzień znów jak co dzień, coś i nic
&lt;br /&gt;przyciasnym krokiem chwil otwiera
&lt;br /&gt;scenę gdzie chytry aktor widz
&lt;br /&gt;plasterki chude kroi zera
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;nim śmiech oddziela od głupoty 
&lt;br /&gt;odważa prawdy parę deko 
&lt;br /&gt;po nożu siódme płyną poty
&lt;br /&gt;w mrocznej otchłani puste wieko
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;kap, kap odmierza czas kolorem
&lt;br /&gt;rumieniec życiodajnej siły
&lt;br /&gt;miesza zapachy smród z fetorem
&lt;br /&gt;co w ziemską drogę nas skusiły
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;śmignie pod dachem gdzieś jaskółka
&lt;br /&gt;zjeży się chmura na urwisko
&lt;br /&gt;a dzień zakreśla równe kółka
&lt;br /&gt;wzorem promienia w dal i nisko
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;dal się  oddala w czas podróżą
&lt;br /&gt;niskość powoli je kolacje
&lt;br /&gt;tym co się mają i co służą
&lt;br /&gt;za czarno białą życia racje
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;i nic przez nieskończenie wiele
&lt;br /&gt;otworów sączy jad słodyczy
&lt;br /&gt;strojąc półtony strun w popiele
&lt;br /&gt;palcem co licząc się nie liczy
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt; 
&lt;br /&gt;</description>
</item>

</channel>
</rss>
